Choć udało mi się być tylko na sobotnim koncercie w Mediolanie, to wystarczyło aby uznać ten show za wspaniały! To był mój szósty koncert Maiden w życiu i na gorąco przyznam, że chyba najlepszy z nich! Zespół w wyśmienitej formie, szczególnie Bruce. Publiczność wspaniała - nie udało mi się zanotować chamskich zachowań, wręcz przeciwnie! Wspaniały nastrój, wspólna zabawa, przyjacielskie gesty. Wzbudzaliśmy prawdziwe niedowierzanie wśród włoskich fanów, że przybycie do Datch forum było naszym jedynym celem we Włoszech

Dziwne to, gdyż hala roiła się od doskonale widocznych fanów ze Skandynawii, Anglii, Chorwacji, Węgier - generalnie całej Europy.
Wicker wraz z Mayerem brylowali przy samej scenie, my zajęliśmy miejsce przy soundboardzie. Widok na scenę był niezły, słyszalność jeszcze lepsza. Miałem też okazję porobić sporo zdjęć, które niebawem wrzucę do sieci. Poza tym tuż za naszymi plecami kręcił się Rod Smallwood, którego też udało mi się ustrzelić fotkę!
Lauren Harris w roli supportu wzbudzała wrażenia raczej, hmmm, estetyczne niż muzyczne

W występie Trivium czegoś mi brakowało - lepiej wypadają na płytach niż na żywo, choć zagrali niezwykle żywiołowo.
Pomimo problemów z wylotem, pobyt w Mediolanie uważam za niezwykle udany! Z przyjemnością rozważę podobną wyprawę, podczas następnej trasy, która ominie Polskę! Duże uznanie za organizację imprezy - nasi organizatorzy mogliby tam sporo podpatrzeć. Także dla ok. 20 tys fanów, którzy sprawnie dostali się do środka obiektu.
Pozdrowienia dla Wickera i Mayera wraz z lepszymi połowami

oraz dla Widelca, którego spotkaliśmy przypadkiem w autobusie pełnym fanów jadącym do hali.