Raff... Wrzuciłbyś?
Iced Earth
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Iced Earth
To już jest?!
Raff... Wrzuciłbyś?
Raff... Wrzuciłbyś?
Re: Iced Earth
nie nie ma, ściemniamy sobie 
jak ktos chce to na PW pisac.
jak ktos chce to na PW pisac.
Re: Iced Earth
Dobra, wrażenia po 2-óch odsłuchach:
"Ten Thousand Strong" - niezły utwór w sumie, ale w zasadzie to jakby to porównać ze zwiastunem "The Glorious Burden", czyli "The Reckoning" to jest o piekło gorzej niestety. Owens śpiewa bez zarzutu, ale mam wrażenie, że mógłby jeszcze agresywniej, mocniej. Brzmienie niby dobre, ale coś zbyt suche, sam nie wiem...
"Prophecy" - od razu mówię - IMO najlepiej zrobiona część trylogii. Owens ciekawe rzeczy tutaj z głosem robi, aranżącja zmieniona jest ok. Może być ogółem.
"Birth Of The Wicked" - tragedia nr. 1. Zero agresji, emocji, szaleństwa w śpiewie Tima..... Po prostu skopane to jest. Owens śpiewa tak.... mechanicznie ?? W każdym bądź razie za chuja mi sie to nie podoba niestety..... jest słabo
"The Coming Curse" - znowu żenada, jest ledwie kilka fragmentów kiedy Ripper śpiewa wysoko, tak jak lubię. Reszta to znowu ten taki lekko jakby mechaniczny śpiew, zupełnie pozbawiony jakby duszy. tutaj na starcie przegrywa z Mattem, który rozjeżdża go niczym czołg.
Całość psuje też jednak zbyt lekkie brzmienie, które mi tutaj po prostu nie pasuje. Perkusja też taka sucha.
Ogółem - bez obesrania, póki co to bardziej na minus, ale to głównie przez trylogię, bo premierowy utwór jest przyzwoity..... tylko przyzwoity... ale umówmy się że na + i że na płycie jest pewnie mnóstwo lepszych utworów
Ciekawym co Metal powie, bo to on tutaj jest pierwszy fan Rippera. Bo co Syzyg powie to ja w ciemno mogę założyć już po przesłuchaniu tego
"Ten Thousand Strong" - niezły utwór w sumie, ale w zasadzie to jakby to porównać ze zwiastunem "The Glorious Burden", czyli "The Reckoning" to jest o piekło gorzej niestety. Owens śpiewa bez zarzutu, ale mam wrażenie, że mógłby jeszcze agresywniej, mocniej. Brzmienie niby dobre, ale coś zbyt suche, sam nie wiem...
"Prophecy" - od razu mówię - IMO najlepiej zrobiona część trylogii. Owens ciekawe rzeczy tutaj z głosem robi, aranżącja zmieniona jest ok. Może być ogółem.
"Birth Of The Wicked" - tragedia nr. 1. Zero agresji, emocji, szaleństwa w śpiewie Tima..... Po prostu skopane to jest. Owens śpiewa tak.... mechanicznie ?? W każdym bądź razie za chuja mi sie to nie podoba niestety..... jest słabo
"The Coming Curse" - znowu żenada, jest ledwie kilka fragmentów kiedy Ripper śpiewa wysoko, tak jak lubię. Reszta to znowu ten taki lekko jakby mechaniczny śpiew, zupełnie pozbawiony jakby duszy. tutaj na starcie przegrywa z Mattem, który rozjeżdża go niczym czołg.
Całość psuje też jednak zbyt lekkie brzmienie, które mi tutaj po prostu nie pasuje. Perkusja też taka sucha.
Ogółem - bez obesrania, póki co to bardziej na minus, ale to głównie przez trylogię, bo premierowy utwór jest przyzwoity..... tylko przyzwoity... ale umówmy się że na + i że na płycie jest pewnie mnóstwo lepszych utworów
Ciekawym co Metal powie, bo to on tutaj jest pierwszy fan Rippera. Bo co Syzyg powie to ja w ciemno mogę założyć już po przesłuchaniu tego
Re: Iced Earth
i dlatego ja nie lubie Owensa
ma głos jak Dio i mnie to myli
generalnie, to to co powiedział Artur o nowym kawałku, zgodne jest z moją opinia, ale już z trylogia sie nie zgodze. chodź nie podoba mi się wokal, to same aranżacje są świetne. szczególnie The Coming Curse, o który sie bałem, bo to moja ulubiona część trylogii. ogólnie fajna epka, czekamy na album

walArtur pisze:Bo co Syzyg powie to ja w ciemno mogę założyć już po przesłuchaniu tego
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
Akurat podobieństwo do Dio nie jest wg mnie tak duże, poza tym w niczym mi to nie przeszkadza.
Generalnie to najlepsza w tej EPce jest oczywiście okładka, która jest jedynym zajebistym elementem tego wydanictwa.
Może album będzie miał jeszcze lepszą...
A opinii Syzyga to Ty się Szajba nie domyślasz tak ?
Generalnie to najlepsza w tej EPce jest oczywiście okładka, która jest jedynym zajebistym elementem tego wydanictwa.
Może album będzie miał jeszcze lepszą...
A opinii Syzyga to Ty się Szajba nie domyślasz tak ?
Re: Iced Earth
a ja myślę, że szgowi się spodoba i powie, że wokal Owensa nie jest taki zły i bedzie zajebisty album 
Re: Iced Earth
mnie to przeszkadza bo Dio nie spiewa agresywnie, a Owens tak, czyli brzmi to jak agresywny Dio co mi nie pasujeArtur pisze:Akurat podobieństwo do Dio nie jest wg mnie tak duże, poza tym w niczym mi to nie przeszkadza.
noArtur pisze:A opinii Syzyga to Ty się Szajba nie domyślasz tak ?
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
No właśnie też tak myślę :laugh
Re: Iced Earth
Co ? A "Dehumanizer" np. ??Szajba pisze:mnie to przeszkadza bo Dio nie spiewa agresywnie
No niebardzo trochę, bo barwę to ci panowie mają inną jednak.Szajba pisze:obczajasz ?
No ale każdy odbiera oczywiście inaczej.
Re: Iced Earth
no ok ale bez przesadyArtur pisze:Co ? A "Dehumanizer" np. ??
nie no... niech Barlow wróci
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
Nie zawiodę Cię :*Artur pisze:Bo co Syzyg powie to ja w ciemno mogę założyć już po przesłuchaniu tego
Ciekaw jestem opinii też M@tiego, który był taki pewny "lepszości" rippera nad barlowem w trylogii- :laughArtur pisze:Ciekawym co Metal powie, bo to on tutaj jest pierwszy fan Rippera.
Przesłuchałem po raz pierwszy. Pierwsze co się rzuca w uszy, to brzmienie- tragicznie suche...lepiej niż na GB ale i tak to nie jest moje ulubione icedowe mięcho...czyżby bez powrotnie odeszło?!
Wykonanie trylogii przez rippera- :laugh Jest dokładnie tak jak się spodziewałem- klapa w każdej nucie
Artur ma sporo racji, że Ripper za mało śpiewa w wyższych rejestrach.. no przecież wokal w BotW powinien być bardzo dynamiczny, nadawać motoryki temu kawałkowi a ripper tak nisko śpiewając brzmi tak nudno i usypiająco jak organista w kościele
Fajne są te niektóre zmiany, np jak najbrziej na plus są nowe chórki w CC, fajne klimatyczne wstawki są w Phophercy na początku i na końcu.. dynamiczna część środkowa wcale nie jest dynamiczna...ripper znowu daje dupy.
Nowy kawałek chyba dobry, w każdym razie najlepszy z tego wszystkiego, ale nic nie powiem więcej po 1 przesłuchaniu. Zaraz go sobię posłucham jeszcze. Ale tylko jego.
Nie powiem, żebym był wielce rozczarowany, zbrukania trylogii byłem pewien. Ale bardzo się zawiodłem na brzmieniu, nie wiem, może to takie pierwsze wrażenie...
tyle na gorąco. Poznęcam się jeszcze póżniej, może nawet reckę do recenzi walnę, bo coś czuję, że o trylogii w wykonaniu pana O, będę miał dużo do powiedzenia
Szajba pisze: ja nie lubie Owensa
Re: Iced Earth
... żenującosyzygy pisze:główny riff CC brzmi zupełnie nie swojo...
Zwalili też wywalając te organy czy co to było na początku...
No ale jest pocieszenie - trylogii nie będzie na albumie :rocx
Re: Iced Earth
Szajba, gdzie Ty podobieństwo w wokalu Ownesa do Dio słyszysz?
Dziwne skojarzenie jak dla mnie zupełnie. 
Re: Iced Earth
słyszę i to bardzo wyraźnie.syzygy pisze:Szajba, gdzie Ty podobieństwo w wokalu Ownesa do Dio słyszysz?Dziwne skojarzenie jak dla mnie zupełnie.
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
Fortepian chybaArtur pisze:Zwalili też wywalając te organy czy co to było na początku...
No dokładnie... jak to usłyszałem, to ledwo poznałem, co to za kawałek....Ja nie wiem, czy Schaffer tego nie słyszy..... żenująco Jeden z najlepszych riffów IE wypada tutaj jakby był ich najsłabszym... :/
I tego się trzymajmyArtur pisze:No ale jest pocieszenie - trylogii nie będzie na albumie
Re: Iced Earth
ej juz nie marudźcie mi tu ;]
ogolnie troche słabiej to teraz ocenię po ktorymś przelsuchaniu (przejadlo mi się?
), ale nie jest źle. brzmienie faktycznie suche, nijak sie ma do SWTWC, ktore ma genialne brzmienie. ale i tak bedzie super album.
ogolnie troche słabiej to teraz ocenię po ktorymś przelsuchaniu (przejadlo mi się?
Re: Iced Earth
napewno nie lepszy niz SWTWCWrath pisze:ale i tak bedzie super album.
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
No, no - fortepian właśnie. Jakie organy :laugh
Co do tego podobieństwa to ja przyznam, że na "Dehumanizer" Dio brzmi chwilami dla mnie jak Owens. I to tutaj jest to podobieństwo dla mnie.
Na reszcie płyt nagranych przez obydwu panów które miałem przyjemność słyszeć to już tego nie słyszę tak dobrze... o ile w ogóle.
Co do tego podobieństwa to ja przyznam, że na "Dehumanizer" Dio brzmi chwilami dla mnie jak Owens. I to tutaj jest to podobieństwo dla mnie.
Na reszcie płyt nagranych przez obydwu panów które miałem przyjemność słyszeć to już tego nie słyszę tak dobrze... o ile w ogóle.
