cry me a riverM@ti pisze:Tylko pozerzy tak mówią.
Iced Earth
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Iced Earth
A u mnie po zapoznaniu się z trzema płytami [wiem wiem, trzeba to nadrobić
] ranking wygląda mniej więcej tak:
1. Burnt Offerings
2. Something Wicked This Way Comes
3. The Dark Saga
Różni ludzie różne potrzeby
1. Burnt Offerings
2. Something Wicked This Way Comes
3. The Dark Saga
Różni ludzie różne potrzeby
Re: Iced Earth
koniec z nami.Szajba pisze:to ŹLE potraktujesz
ej a tak w ogóle to nie zaśmiecajcie mi tu jednego z najfajniejszych tematów na tym forum :closed
Re: Iced Earth
Offtopownia jest fajniejsza. ;]Wrath pisze:ej a tak w ogóle to nie zaśmiecajcie mi tu jednego z najfajniejszych tematów na tym forum
Re: Iced Earth
WRESZCIEWrath pisze:koniec z nami.
robisz tu największy burdelWrath pisze:ej a tak w ogóle to nie zaśmiecajcie mi tu jednego z najfajniejszych tematów na tym forum :closed
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
[agresor spowodowany złym nastrojem on]No skończcie pitolic
[/off]
Re: Iced Earth
No z tym "Horror Show" zwłaszcza to już naprawde zbyt gruba przesada ;] Ten album jest zbyt 'odgrzewany' w gruncie rzeczy i już nie tak porywający jak 2 poprzedniczki (o BO tu nie wspominam bo to inny styl jeszcze był).EvE pisze:Jak dla mnie ta płyta jest dobra ale Dark Saga, Sth Wicked, czy nawet Horror Show ją przebija.
Ale mam już za to diagnozę co do "Burnt Offerings" - Ty musisz mieć wersje bez "Dante's Inferno", nie widze innego wyjścia
A tak serio - "Burnt Offerings" owszem, jest bardzo równe - tyle że w tym przypadku ta równość oznacza to, że każdy kawałek jest znakomity/genialny.
jeszcze co do "Horror Show" - jak sobie tak popatrze na mój obecny ranking to sie aż dziwie - na początku przygody z Iced Earth najbardziej lubiłem "HS" właśnie i .............. debiut
Czas=słowo klucz - w przypadku tego albumuWrath pisze:ja sam przez dlugi czas nie rozumialem co inni w niej widzą ;]
Ty popatrz, ja teżM@ti pisze:No ja jestem pozer straszny. Nawet składu nie znam.
No to jak Ci prysną sentymenty to przejrzysz na oczy (uszy znaczySzajba pisze:a moja od "SWTWC"
"Burnt Offerings" bije "Something Wicked" pod KAŻDYM względemSzajba pisze:BO fajne jest, ale do SWTWC startu nie ma
To jedyny album IE, o którym z czystym sumieniem moge powiedzieć - geniusz
No Szajbuś, ucz sie od Michiego - jak szybko chłopak zakumałmichi pisze:A u mnie po zapoznaniu się z trzema płytami [wiem wiem, trzeba to nadrobić ] ranking wygląda mniej więcej tak:
1. Burnt Offerings
No, ale i tak pewnie będziesz oporny
Re: Iced Earth
jak Ty mnie już dobrze znaszArtur pisze:No, ale i tak pewnie będziesz oporny
już nie mam tu najwięcej postów

Re: Iced Earth
Bić to ja moge Ciebie <_<Artur pisze: "Burnt Offerings" bije "Something Wicked" pod KAŻDYM względem![]()
Re: Iced Earth
To widzę, że nie jestem sam. :*Artur pisze:Ty popatrz, ja teżale spoko - w przypadku Iced Earth nie lada sztuką jest znać skład zespołu
Proste jak słońce.Artur pisze:"Burnt Offerings" bije "Something Wicked" pod KAŻDYM względem
No i naprawdę pokazuje pazur. Niektóre albumy IE momentami są za słodkie, choć to w pewnym sensie jakiś znak rozpoznawczy tego zespołu, ale dla mnie nie zawsze to się podoba.Artur pisze:To jedyny album IE, o którym z czystym sumieniem moge powiedzieć - geniusz
Re: Iced Earth
niewątpliwie coś w tym jest.M@ti pisze:No i naprawdę pokazuje pazur. Niektóre albumy IE momentami są za słodkie, choć to w pewnym sensie jakiś znak rozpoznawczy tego zespołu, ale dla mnie nie zawsze to się podoba.
Re: Iced Earth
Ja też :] ale z nas pozeryArtur pisze:Ty popatrz, ja też
Szajba jest inny, Szajba nie dojrzejeArtur pisze:No to jak Ci prysną sentymenty to przejrzysz na oczy (uszy znaczy)
BO nie bije SWTWC, jest tak samo świetny :closed
Ja HS i GBArtur pisze:jeszcze co do "Horror Show" - jak sobie tak popatrze na mój obecny ranking to sie aż dziwie - na początku przygody z Iced Earth najbardziej lubiłem "HS" właśnie i .............. debiut
Re: Iced Earth
A jak powiedziałem żeś pozer to się do mnie rzuciłeś. Nie jesteś prawdziwym pozerem.Wrath pisze:Ja też :] ale z nas pozery
Re: Iced Earth
... jeżeli ktoś jeszcze nie ma tego wydawnictwa na Allegro jest ciekawa aukcja [póki co w atrakcyjnej cenie]
ICED EARTH 5-CD "Dark Genesis" Ltd.Edition
http://www.allegro.pl/item257793320_ice ... ition.html
ICED EARTH 5-CD "Dark Genesis" Ltd.Edition
http://www.allegro.pl/item257793320_ice ... ition.html
Re: Iced Earth
U mnie wygląda tak:
1. Something Wicked...
2. Dark Saga
3. Horror Show
4. TGB
5. Burnt Offerings
6. Stormrider
7. IE
Nowej jeszcze nie słyszałem
1. Something Wicked...
2. Dark Saga
3. Horror Show
4. TGB
5. Burnt Offerings
6. Stormrider
7. IE
Nowej jeszcze nie słyszałem
www.MetalSide.pl
Re: Iced Earth
Wiecie co. Ja jakoś szczególnie nie mam czołówki ulubionych zespołów jak to niektórzy miewają. Bo ja tak nie umiem. Ja słucham muzyki nie wiem jak to nazwać, ale z chwilowym zapałem. Czasem jest większy a czasem mniejszy. Ale tutaj pojawił się wyjątek. Nie wiem, może to jest powiązane z koncertem, z tym jak było na nim, jak było przed nim i po nim, towarzystwem i wszystkim naraz. Ale chciałam tylko ogłosić, że, tak jak kiedyś potrafiłam po IE jeździć, oczywiście bezpodstawnie, tak teraz jestem w stanie ich zachwalać. Na chwile obecną (u mnie "muzyczna chwila" to tak około miesiąca jest) IE jest numerem jeden. (dla przykładu, rok temu był to Digger, dwa lata temu Helloween). Teraz do takich zespołów wracam, ale już nie z takim "oddaniem". Ale teraz czuje ogromny pociąg do Iced'ów. Mam ochotę na okrągło ich słuchać, ale nie robie tego, nie chce żeby po roku było jak z Helloween np, że mi się przejadło. Tylko że jak już chce ich włączyć to nie wiem co, od razu myślę "no cholera oni nie mają złej płyty, wzyzstkie są przezajebiste" i wtedy nie wiem.
Przeczytałam sobie te 37 stron tego tematu, nawet znalazłam w nim swoje "początki". Trwało to strasznie długo że tak powiem, bo jakoś od początku 2007 roku, słuchałam sobie dwóch płyt - Somethinga i Sagi. i tak parę miesięcy, w maju doszła reszta z Barlołem. Potem przerwa, we wrześniu miałam fatalne chwile i wtedy pojawiła się myśl koncertu, która od razu zmobilizowała mnie do przesłuchania reszty. I poszłoooo.
to tak tytułem wstępu.
Jeśli chodzi o same płyty, ja nie będę ich segregować alfabetycznie, długościowo, od ulubionej do najmniej, od najmniej do najbardziej itp itd. Nie zrobię tego, bo to jest zależne od chwili. Fazę na Barlowa miałam, teraz jak mam już coś włączyć a nie wiem co to najprawdopodobniej włączę Gloriousa albo Armageddon albo tylko G.1863 i odpłynę. Nie porównuje Matta do Rippera bo nie widzę sensu. Nie rozumiem gadki że IE się skończył. Moim zdaniem trzeba być głuchym, żeby nie widzieć piękną dwóch ostatnich płyt (albo przynajmniej ostatniej). Tim wokalistą jest niesamowitym, a kto nie był na koncercie to niech zamilczy
. Naturalnie aura koncertowa sprawiła, że nie jestem w stanie ocenić jak se poradził z kawałkami Barlowa, ale oprócz Drakuli ja nie usłyszałam żeby coś mnie zniesmaczyło. Teraz jest nowy IE, w niczym nie gorszy od ery Matt'a. Po prostu inny, równie rewelacyjnie, ale bardziej epicko-[moje ulubione słowo]mocarny. Uważam że porównania tych dwóch okresów są czczymi porównaniami. Tak samo jak nie porównuje się dwóch kultur. Ci którzy wychowali się na Barlowoskim IE będą takie IE czcić mówiąc że jest lepsze (tak jak z kultura, ktoś z naszej kultury powie że jest lepsza od takiej muzułmańskiej - a nie jest. Jest po prostu inna, dla nich nasza jest dziwaczna). I tu tak samo. Przynajmniej ja to tak widzę. W każdym razie uwielbiam oba okresy. Sam debiut to taka rozgrzewka, nic nie mam do niego, ale też znam najmniej. Stormrajdera traktuję podobnie, ale już jako coś większego, zapowiedź wielkiego bum, który wraz z przyjściem Matta miał miejsce. I tak oto powstały trzy najlepsze, dla konserwatystów płyty w ich dorobku. Tzn nie że ja komuś wrzucam, ja na razie jestem pod wpływem Rippera i dla mnie to wszystko jest jednakowo genialne
. Nie ocenię absolutnie obiektywnie więc tego nie zrobię. Tylko tak to widzę. Poza tym tak se myślę BO,DS, SWTWC i HS znam już długo - zdążyło się uleżeć, stosunkowo późno poznałam tGB i FA i dla mnie to teraz powiew świeżości, taki sam jak przechodziłam pół roku temu słuchając na okrągło tamtej czwórki. Myślę że za pół roku sytuacja się wyrówna i będę mogła zrobić ogólne porównanie. A teraz - czas poznać geniusz BO, czy aby na pewno jest lepszy od Sagi i Wicked. Próbowano mi już zrobić lekkie pranie mózgu, a po przeczytaniu tego tematu widzę, ze coś w tej płycie jest. No to do dzieła :]. (może to wszystko wynika z tego, że pomimo całej nudnej (IMO) równości tej płyty wybija się Last December i tytułowa a reszta już leci tak, że nie czuje zmian. Ale chciałabym BO postawić tak samo wysoko jak SWTWC i DS bo jak Was czytam to coś tam widzę w tej płycie tkwi nieodkrytego przeze mnie).
Troszkę się rozpisałam, Szajgory i ludzie pokroju pewnie nie przeczytają tego
. Ale chciałam się tylko podzielić z Wami wieścią, że też zaczęłam ich pokochiwać i troszkę inna jest to "mania" niż do tej pory miałam. związana chyba ze sprzyjającymi wydarzeniami. Mam nadzieje że cieszycie się ze mną
.
Przeczytałam sobie te 37 stron tego tematu, nawet znalazłam w nim swoje "początki". Trwało to strasznie długo że tak powiem, bo jakoś od początku 2007 roku, słuchałam sobie dwóch płyt - Somethinga i Sagi. i tak parę miesięcy, w maju doszła reszta z Barlołem. Potem przerwa, we wrześniu miałam fatalne chwile i wtedy pojawiła się myśl koncertu, która od razu zmobilizowała mnie do przesłuchania reszty. I poszłoooo.
to tak tytułem wstępu.
Jeśli chodzi o same płyty, ja nie będę ich segregować alfabetycznie, długościowo, od ulubionej do najmniej, od najmniej do najbardziej itp itd. Nie zrobię tego, bo to jest zależne od chwili. Fazę na Barlowa miałam, teraz jak mam już coś włączyć a nie wiem co to najprawdopodobniej włączę Gloriousa albo Armageddon albo tylko G.1863 i odpłynę. Nie porównuje Matta do Rippera bo nie widzę sensu. Nie rozumiem gadki że IE się skończył. Moim zdaniem trzeba być głuchym, żeby nie widzieć piękną dwóch ostatnich płyt (albo przynajmniej ostatniej). Tim wokalistą jest niesamowitym, a kto nie był na koncercie to niech zamilczy
Troszkę się rozpisałam, Szajgory i ludzie pokroju pewnie nie przeczytają tego
Re: Iced Earth
Myślałem, że to relacja z koncertu. ;]
Re: Iced Earth
noo, najwyższy czas:) na pewno Ci się spodoba, jeszcze będziesz się kiedyś dziwić, że narzekałaś na tę płytęEvE pisze: A teraz - czas poznać geniusz BO
za krótkie na relacjęM@ti pisze:Myślałem, że to relacja z koncertu. ;]
Re: Iced Earth
Nie wątpię. ;] A tak btw, Wrath zmień ava na Owensa. Po co Ci Mefju?Wrath pisze:za krótkie na relację
Re: Iced Earth
Bo Ripcio to burak, nie podpisał mi setlisty bo poszedł spać zaraz po koncercie :closed 
choć muszę przyznać, że na chwilę obecną Owens=Barlow :]
choć muszę przyznać, że na chwilę obecną Owens=Barlow :]



