jak i typ, ktory go odbiera ; )Davenport pisze: ten typ tak już ma
Płyty ad. 2007 (oceny)
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
Jazz is not dead, it just smells funny.
-
Davenport
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
cóż, jak dla mnie to King Diamond nie nagrał do tej pory ani jednego dupnego albumu. Niewiele kapelek tak ma. Prócz Iced Earth i Saxon i właśnie Kingiem Diamondem nie znam żadnej. Acz to moje subiektywne zdanieslayer pisze:jak i typ, ktory go odbiera ; )Davenport pisze: ten typ tak już ma
EDIT:
aa, jeszcze Motorhead
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
rozumiem o co chodzi z taka miloscia, mnie jednak pare razy zawiodl i juz nie biore jego materialow na pewniaka ;]
Jazz is not dead, it just smells funny.
-
Davenport
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
u, a gdzież to Cię King zawiódł? na 'the Puppet Master'? 
Ja po ostatnim albumie Manowar też już nie będę brał ich materiału za pewnik. Z resztą, skończyli się na 'Kill`em All'
Ja po ostatnim albumie Manowar też już nie będę brał ich materiału za pewnik. Z resztą, skończyli się na 'Kill`em All'
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
nie pisz tak, błagam....Davenport pisze:puki
sprawdziłem tego nowego Kinga w całości (2 przesłuchania) - bida z nędzą
z tego akurat przypadkiem znam jeden numer - "Blood To Walk" i podobał mi sie chyba bardziej niż cały ten nowy album razem wzięty ;]]]]]]]]]]]]]Davenport pisze:na 'the Puppet Master'?![]()
naprawde, słuchany po nowym Paradise Lost, który niesamowicie mi sie wkręcił, nowy KD to flaki z olejem...
ale jak ktoś lubi to nic mi do tego
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
m.in , ale na abigail II tez ;]Davenport pisze: na 'the Puppet Master'?
Jazz is not dead, it just smells funny.
-
Deleted User 357
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
Może jestem jakiś dziwny,ale mi się tam "Puppet Master" bardzo podoba 
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
akurat obcowalem z ta plytka dosc dlugo, bo to byl ten okres , w ktorym zdecydowanie bardziej krecil mnie solowy King ale nie moglo to do mnie trafic. W sumie od tamtej pory, na jego nowosci juz raczej nie wypatruje. Zreszta tak najczesciej mam, ze wlaczam Mercyful Fate ;]
Jazz is not dead, it just smells funny.
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
"Abigail" to jedna z moich ulubionych płyt w ogóle. Zrobiła na mnie swego czasu kolosalne wrażenie i ze względu właśnie na popełnienie tegoż dzieła, łykam wszystko, co Król oferuje. Łyknąłem więc także oczywiście "Master" i "Give me". No i w moim prywatnym rankingu ta druga stoi wyżej - jak zresztą u większości (czyli nie u wszystkich). Parę kawałków stoi tu na całkiem niezłym poziomie, choć jednak przyznaję, że wokalista coraz mniej "kombinuje" swoim głosem (a to jest coś, co najbardziej u niego doceniam). Ale ten kiczowaty, komercyjny horrorowy klimacik wciąż jest na kolejnych wydawnictwach. Nie jestem rozczarowany na pewno, bo wciąż dostaję Diamonda - wg mnie jednak niepowtarzalnego. W tych płytkach szukam nie tyle wirtuozerii muzycznej, co właśnie jego indywidualności. Może i kiczowatej i komercyjnej, ale do mnie jak najbardziej trafiającej.
Mnie tam po kilkudziesięciu przesłuchaniach parę melodyjek z tego albumu kołacze się po głowie. Osobiście - polecam. Zwłaszcza miłośnikom horrorów klasy B,C..., może nawet niższych klas też.
Mnie tam po kilkudziesięciu przesłuchaniach parę melodyjek z tego albumu kołacze się po głowie. Osobiście - polecam. Zwłaszcza miłośnikom horrorów klasy B,C..., może nawet niższych klas też.
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
A sie pobawie w ocenki, co mi tam 
9,5/10
EXODUS The Atrocity Exhibition... Exhibit A
9/10
DOWN Down III: Over The Under
ICED EARTH Framing Armageddon - Something Wicked Part 1
8,5/10
AGENT STEEL Alienigma (może wskoczyć o 0,5 pkt. wyżej)
CANDLEMASS King Of The Grey Islands
DEVIN TOWNSEND Ziltoid The Omniscient
PAIN OF SALVATION Scarsick (ten z kolei może w dół pójść)
8/10
MACHINE HEAD The Blackening
MEGADETH United Abominations
PARADISE LOST In Requiem
PORCUPINE TREE Fear Of A Blank Planet
7,5/10
ONSLAUGHT Killing Peace
QUEENS OF THE STONE AGE Era Vulgaris
SYMPHONY X Paradise Lost
7/10
DUBLIN DEATH PATROL DDP 4 Life
6,5/10
DREAM THEATER Systematic Chaos
5/10
KING DIAMOND Give Me Your Soul... Please (może za wcześnie na taki osąd, bo zdecydowanie za mało słuchałem, ale ten album ewidentnie pasuje mi tu jak ulał
)
OZZY OSBOURNE Black Rain
4/10
ANNIHILATOR Metal (byłoby 3/10, ale solówki są naprawde dobre)
Chciałbym jeszcze sporo posłuchać, zobaczymy jak będzie. Oceny w miare wykrystalizowane, za to zbyt krótko słuchałem żeby ocenić: Puscifer, Overkill, Monster Magnet, Planet X, Cage, Ulver (ale to będzie wysooooooko, już to wiem
).
Generalnie z mojego punktu widzenia rok bardzo dobry, jedno rozczarowanie (DT, bo ani po Osbournie ani Annihilator wiele nie oczekiwałem), a wykonawcy na których najbardziej liczyłem spisali sie znakomicie (Exo, IE) albo po prostu nie zawiedli (Megadeth, MH).
Nowe płyty niektórych zespołów na pewno zachęciły mnie do sięgnięcia po reszte ich płyt (Candemass, Agent Steel, DOWN \m/ ).
9,5/10
EXODUS The Atrocity Exhibition... Exhibit A
9/10
DOWN Down III: Over The Under
ICED EARTH Framing Armageddon - Something Wicked Part 1
8,5/10
AGENT STEEL Alienigma (może wskoczyć o 0,5 pkt. wyżej)
CANDLEMASS King Of The Grey Islands
DEVIN TOWNSEND Ziltoid The Omniscient
PAIN OF SALVATION Scarsick (ten z kolei może w dół pójść)
8/10
MACHINE HEAD The Blackening
MEGADETH United Abominations
PARADISE LOST In Requiem
PORCUPINE TREE Fear Of A Blank Planet
7,5/10
ONSLAUGHT Killing Peace
QUEENS OF THE STONE AGE Era Vulgaris
SYMPHONY X Paradise Lost
7/10
DUBLIN DEATH PATROL DDP 4 Life
6,5/10
DREAM THEATER Systematic Chaos
5/10
KING DIAMOND Give Me Your Soul... Please (może za wcześnie na taki osąd, bo zdecydowanie za mało słuchałem, ale ten album ewidentnie pasuje mi tu jak ulał
OZZY OSBOURNE Black Rain
4/10
ANNIHILATOR Metal (byłoby 3/10, ale solówki są naprawde dobre)
Chciałbym jeszcze sporo posłuchać, zobaczymy jak będzie. Oceny w miare wykrystalizowane, za to zbyt krótko słuchałem żeby ocenić: Puscifer, Overkill, Monster Magnet, Planet X, Cage, Ulver (ale to będzie wysooooooko, już to wiem
Generalnie z mojego punktu widzenia rok bardzo dobry, jedno rozczarowanie (DT, bo ani po Osbournie ani Annihilator wiele nie oczekiwałem), a wykonawcy na których najbardziej liczyłem spisali sie znakomicie (Exo, IE) albo po prostu nie zawiedli (Megadeth, MH).
Nowe płyty niektórych zespołów na pewno zachęciły mnie do sięgnięcia po reszte ich płyt (Candemass, Agent Steel, DOWN \m/ ).
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
Heh, z Kingiem tak już chyba jest, że można go kochać za genialny wokal, mroczne historie zgrabnie składające się w concept albumy oraz świetne solówki, albo (zależnie od punktu widzenia) nienawidzić za pedalski głosik, lipne opowiastki gore klasy B i wieśniackie popisy gitarowe. Ja (podobnie zresztą jak CubeX) należę do tej pierwszej grupy i łykam w ciemno wszystko, co mr. Petersen firmuje swoim pseudonimem - nawet 'The Spider's Lullaby. Nowej płyty jeszcze niestety nie słyszałem (wiem, wiem, temat jest poświęcony krążkom z 2007 a ja trochę spamuję, ale mam nadzieję, że wybaczyta
), sam nie wiem jak to się mogło stać - ale w wolnej chwili szybko to nadrobię. <Mam zresztą nadzieję, że pomoże mi w tym Santa Klaus
Artur - z wcześniejszych płyt Kinga polecam 'Abigail', 'Them' i 'The Puppet Master' (moim zdaniem dorównującą poziomem dwóm pierwszym). Jeśli te krążki Ci się nie spodobają, to chyba nic innego Cię do Króla (nie, nie chodzi mi tu o Elvisa!
) nie przekona
Artur - z wcześniejszych płyt Kinga polecam 'Abigail', 'Them' i 'The Puppet Master' (moim zdaniem dorównującą poziomem dwóm pierwszym). Jeśli te krążki Ci się nie spodobają, to chyba nic innego Cię do Króla (nie, nie chodzi mi tu o Elvisa!
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
Myśle, że dla mnie problemem w przypadku nowego Kinga nie jest raczej stylistyka
bo heavy metal umiarkowanie lubię
a taki bez nadmiernej wiochy to wręcz bardzo ;] i te jego falsety też nie przeszkadzają.
Po prostu nie odnalazłem na tym albumie dobrych, przebojowych melodii (a to przecież jeden z fundamentów w tej stylistyce), samo brzmienie też jakieś takie nie teges - ciężej i agresywniej to powinno brzmieć.
a co do popisów gitarowych - dla mnie zdecydowanie jasny element tego średniego, w moim odczuciu, albumu
tak w ogóle to popisy gitarowe w heavy to dla mnie obowiązek wręcz
Po prostu nie odnalazłem na tym albumie dobrych, przebojowych melodii (a to przecież jeden z fundamentów w tej stylistyce), samo brzmienie też jakieś takie nie teges - ciężej i agresywniej to powinno brzmieć.
a co do popisów gitarowych - dla mnie zdecydowanie jasny element tego średniego, w moim odczuciu, albumu
tak w ogóle to popisy gitarowe w heavy to dla mnie obowiązek wręcz
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
Widzę, że nie jesteś nastawiony w stylu: "to jest do bani i nic mnie nie przekona", dlatego pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że jeśli tylko starczy Ci czasu i chęci, żeby jeszcze parę razy nowego Diamonda przewałkować, to dołożysz co nieco do oceny tego krążka w swoim rankingu. Trawisz jego stylistykę i nie drażnią Cię Jego piski - ale to oczywiście nie może wystarczyć. Przede wszystkim muza musi przykuć uwagę. Np. melodiami, których dotąd nie odnalazłeś na tej płytce. Zwróć szczególną uwagę na wałek tytułowy i np. "Girl in the bloody dress" - wydaje mi się, że można doszukać się tu zadatków na metalowe przeboje. Co do tego, że solówki gitarowe są chyba nawet najjaśniejszym punktem tego wydawnictwa się zgadzam. Podobają mi sie popisy Andy'ego, umie to robić i dzięki takim jak on właśnie lubię heavy metal.Artur pisze:Myśle, że dla mnie problemem w przypadku nowego Kinga nie jest raczej stylistykabo heavy metal umiarkowanie lubię
a taki bez nadmiernej wiochy to wręcz bardzo ;] i te jego falsety też nie przeszkadzają.
Po prostu nie odnalazłem na tym albumie dobrych, przebojowych melodii (a to przecież jeden z fundamentów w tej stylistyce), samo brzmienie też jakieś takie nie teges - ciężej i agresywniej to powinno brzmieć.
a co do popisów gitarowych - dla mnie zdecydowanie jasny element tego średniego, w moim odczuciu, albumu![]()
tak w ogóle to popisy gitarowe w heavy to dla mnie obowiązek wręcz
I jeszcze jedna rzecz, do której sie odniosłeś - ciężkość i agresja, czy ekspresja - jak kto woli. Faktycznie mogłoby i powinno być tego więcej, ale ja już pogodziłem się z tym, że z czasem oblicze mistrza grozy nieco jednak łagodnieje. Trochę szkoda, ale taka chyba jest jednak kolej rzeczy. Te lata spędzone na scenie robią jednak swoje.
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
no nie, ale jak po kilku odsłuchach zdania nie zmienie, to już raczej nie bede zamęczał tej płytkiCubeX pisze:Widzę, że nie jesteś nastawiony w stylu: "to jest do bani i nic mnie nie przekona"
Póki co w pamięć zapadły mi "Mirror, Mirror" oraz "Cold As Ice" o ile dobrze pamiętam.CubeX pisze:dlatego pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że jeśli tylko starczy Ci czasu i chęci, żeby jeszcze parę razy nowego Diamonda przewałkować, to dołożysz co nieco do oceny tego krążka w swoim rankingu. Trawisz jego stylistykę i nie drażnią Cię Jego piski - ale to oczywiście nie może wystarczyć. Przede wszystkim muza musi przykuć uwagę. Np. melodiami, których dotąd nie odnalazłeś na tej płytce. Zwróć szczególną uwagę na wałek tytułowy i np. "Girl in the bloody dress" - wydaje mi się, że można doszukać się tu zadatków na metalowe przeboje.
tak czy siak ze 4-5 razy postaram sie jeszcze to prześłuchać.
wiesz, ja po prostu jestem zdania, że klasyczny metal musi iść z duchem czasu, jeśli nie chce stać sie autoparodiąCubeX pisze:I jeszcze jedna rzecz, do której sie odniosłeś - ciężkość i agresja, czy ekspresja - jak kto woli. Faktycznie mogłoby i powinno być tego więcej, ale ja już pogodziłem się z tym, że z czasem oblicze mistrza grozy nieco jednak łagodnieje. Trochę szkoda, ale taka chyba jest jednak kolej rzeczy. Te lata spędzone na scenie robią jednak swoje.
A że wolałbym właśnie, żeby brzmienie było raczej ciężkie w takiej muzie to już moje osobiste preferencje. ale w każdym razie musi być nowoczesne. Niestety na "GMYSP" nie odnajduje ani tego ani tego.
-
Deleted User 357
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
Nowy W.A.S.P. kopie dupę. 9/10.
I tym sposobem,z powodu przełożenia premiery nowej płyty Rage na luty,mam swoją trójkę roku:
Jorn - Live In America
Astral Doors - New Revelation
W.A.S.P. - Dominator
I tym sposobem,z powodu przełożenia premiery nowej płyty Rage na luty,mam swoją trójkę roku:
Jorn - Live In America
Astral Doors - New Revelation
W.A.S.P. - Dominator
-
Davenport
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
stolec prawda! ja uważam, że powinny być zespoły zarówno idące z duchem czasu jak i te konserwatywne w brzmieniu itd. Nie można powiedzieć, że jedno jest 'be', a drugie nie - i jedno i drugie jest potrzebneArtur pisze:klasyczny metal musi iść z duchem czasu
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
no tak, lepiej stać sie autoparodią i skansenem, niż conieco zmodyfikować (choćby i detale).
w takim razie po kiego nagrywać album brzmiący tak samo jak jakiś inny, nagrany 20 lat temu, czemu to służy ?
w takim razie po kiego nagrywać album brzmiący tak samo jak jakiś inny, nagrany 20 lat temu, czemu to służy ?
-
Davenport
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
czy napisałem, że lepiej? co masz na myśli mówiąc 'autoparodia'? gra się, jak się chce i czuje. jak chce się łoić przez 40 lat tak samo (patrz the Rolling Stones) to proszę bardzo. Są ludzie, którym się to spodoba i bardzo dobrze, że są takie zespoły.Artur pisze:no tak, lepiej stać sie autoparodią i skansenem
to w takim razie po kiego nagrywać na siłę, byle modniej? czemu to służy? nie bój się różnorodności. nie mówię przecież, że zespoły nowoczesne ssają. mówię, że i nowocześni i staroświeccy są POTRZEBNI. Musi być równowaga w przyrodzieArtur pisze:w takim razie po kiego nagrywać album brzmiący tak samo jak jakiś inny, nagrany 20 lat temu, czemu to służy ?
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
to są akurat wyjątki, typu Stonesi czy AC/DC właśnie. i akurat takim wykonawcom nawet lepiej z tym. Od nich raczej sie wymaga by po prostu robiły swoje z odpowiednią pasją i energią, bo jeśli tego nie ma to można zadać pytanie czy nie lepiej zejść ze sceny. A akurat Stonesi podobno koncerty wciąż dają zajebiste.Davenport pisze:czy napisałem, że lepiej? co masz na myśli mówiąc 'autoparodia'? gra się, jak się chce i czuje. jak chce się łoić przez 40 lat tak samo (patrz the Rolling Stones) to proszę bardzo. Są ludzie, którym się to spodoba i bardzo dobrze, że są takie zespoły.![]()
ja tutaj nie mówie o byciu modnymDavenport pisze:to w takim razie po kiego nagrywać na siłę, byle modniej? czemu to służy? nie bój się różnorodności. nie mówię przecież, że zespoły nowoczesne ssają. mówię, że i nowocześni i staroświeccy są POTRZEBNI. Musi być równowaga w przyrodzie![]()
Jak kapela chce grać heavy metal w XXI w. to bardzo dobrze, przyklasnąć tylko. Ale niech go nie gra tak jak sie go grało kiedyś, a już na pewno niech nie próbuje na siłe zabrzmieć jak Iron Maiden, Judas Priest, czy Dio w latach 80.
i to sie też tyczy tych starych - po co mieliby brzmieć tak samo jak kiedyś ? owszem, niech już grają swoje, ale niech będzie słychać że to są płyty nagrane w obecnych czasach.
Maiden na przykład, mimo wszystko, od powrotu Dickinsona brzmi nowocześniej, zmiana producenta na Shirley'a wg mnie była dobrym posunięciem. Przy okazji widać też inną rzecz - brzmią ciężej. grają w gruncie rzeczy to co w ostatnich 20 latach (z lekkimi modyfikacjami), ale przynajmniej zabrzmieli inaczej, jakoś tak nowocześniej. o Dickinsonie solo już nie wspominając. i mimo wszystko uważam, że obecnie w metalu ważny jest ciężki, soczysty sound. tak dla starych pryków jak i młodych wilków.
a brzmienie (bo teraz tego sie tu czepiam, nie stylistyki) nowego Kinga jest strasznie zachowawcze, staroświeckie, nie ma w nim ognia...
Re: Płyty ad. 2007 (oceny)
A propos płyt wydanych w 2007 - co sądzicie o koncertówce Heaven & Hell? Bo przyznam się bez picia, tfu, bicia, że to chyba jedyna płyta z tego roku, którą do tej pory nabyłem (spoko, nadrobię jeszcze zaległości
), ale według mnie zakup 100% trafiony. Krążek naprawdę wart wydanych nań (niedużych zresztą jak na dwupłytówkę) pieniędzy, po prostu soczysty metalowy kop w mordę. A do tego piękna pamiątka po tegorocznym koncercie w Kato. Okej, niby nie nagrywali jej u nas a bodajże w Niu Jorku, ale setlista podobna, atmosfera taka samo genialna, tylko ludzi było w Stanach, zdaje się, ciutkę więcej
Naprawdę polecam wszystkim zagorzałym wielbicielom Sabbathów z Dio, czerwcowym koncertowym neofitom (patrz moja skromna osoba) oraz pechowcom, którzy nie mieli jeszcze styczności z muzyką Sabbsów z Dio, o ile tacy się jeszcze uchowali. Jak dla mnie solidne 9/10! Ech, tylko szkoda że na zarejestrowanym amerykańskim gigu nie było fana z Kato drącego się z pijacką chrypką 'Diiiijo! Diiiijo! Diiiijo!'. Ale cóż, nie można mieć przecież wszystkiego. 


