01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
Hell Yeah, ale czadowo, będę na pewno, temat do przyklejenia się nadaje i brawa za wyprzedzenie ogłaszania!
http://muzyka.onet.pl/10174,1882514,newsy.html
http://muzyka.onet.pl/10174,1882514,newsy.html
Ostatnio zmieniony śr wrz 02, 2009 12:03 pm przez herki, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
herki jak Cię kocham, jak Cię lubie to załatw mi wejście! musze tam być.... 
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
drogo... ale i tak na 90% będę
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
Nie ma szans - za drogo niestety 
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
ceny nienormalne, a szkoda bo zespół wspaniały, w ogóle to nie jest muzyka na Kongresową
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
no wiesz, prędzej Jethro Tull niż np. Uriah Heep, jak dla mnie to właśnie Jethro pasuje do takich sal, tak samo jak świetnie pasowali do Opery Leśnej
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
wiesz, dla mnie JT to zespół dla 100% rockowej publiki, takie kawałki jak Aqualung czy Sweet Dream to przecież wręcz hard-rock, nie wyobrażam sobie by siedzieć na koncercie tego zespołu, ale zdaję sobię sprawę ,że teraz panowie mają ponad 60 lat i robią spokojniejsze show, bo kiedyś to na ich koncertach różne rzeczy się działy, Anderson szalał 
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
w Leśnej wszyscy siedzieli niestety, na koniec była owacja na stojąco. Tak rockowej publiki, ale cała ta otoczka JT pasuje mi do Kongresowej, naprawdę to jeden z nielicznych zespołów, który tam pasuje. Nie licząc Reda, De Burgha... bo to inna bajka. Pozdro!
- purpendicular
- -#Prisoner

- Posty: 116
- Rejestracja: czw kwie 12, 2007 6:35 pm
- Skąd: Gliwice
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
Było świetnie, nagłośnienie niesamowite, forma zespołu powyżej moich oczekiwań, jednym słowem ogień z dupy! 
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
Koncert był podzielony na dwie części. Pierwsza była dość niemrawa i Andersona dodatkowo nieziemsko się męczył wokalnie. Zagrali 'Back To Family', czy 'We Used To Know/For A Thousand Mothers'. Warto dodać, że przed 'We Used To Know' Anderson rozwodził się na temat podobieństwa tej oto piosenki a nagraniem zespołu Eagles 'Hotel California' i zapewniał, że jego utwór pojawił się na płycie kilka lat wcześniej, dodająć, że Eagles byli supotrem JT w latach 70. Powiedział także, że bardzo miły tribute nagrali w postaci właśnie HT:D
Po godzinie koncertu nastąpiła przerwa. Gdy muzycy już weszli zaczęli od 'Heavy Horses', bardzo miło, że to zagrali, bo lubię ten kawałek. I teraz... to co nastąpiło po 'Heavey Horses' to jakaś masakra, zagrali 'Farm On The Freeway'... ale za jakimś większym zaangażowaniem i od tego momentu koncert to była czysta masakra nie wspominająć o 'Dharma For One', które najbardziej mi się podobało z całego koncertu! Poźniej jazda obowiązkowa, największe hity i na bis - 'Locomotive Breath'. Ukłonili się i poszli.
Podsumowując: Anderson to straszny wyjec obecnie, jego wokal nieco się jednak poprawił po przerwie. Martin Barre to niezły wymiatacz i nie należy go oceniać po koncertówkach, czy płytach studyjnych. Publika była dość drętwa, ale mniej więcej wiedziała o co chodzi. Dobrze, że nie zawalili dokończenia zdania w 'Thick As A Brick', gdy Ian zaśpiewał '...to be thick as a...' i wtedy my mieliśmy dopowiedzieć. No cóż, wypada dodać, że Anderson ma taką konferasjerkę, że miało się słucha i obok starych i wyczonych żartów cały czas dochodzą nowe. Na koniec wszystkim polecam Jetho Tull, mimo tego, że popisy wokalne Andersona są bardzo słabe. Ja na pewno będę na następnym koncercie.
Po godzinie koncertu nastąpiła przerwa. Gdy muzycy już weszli zaczęli od 'Heavy Horses', bardzo miło, że to zagrali, bo lubię ten kawałek. I teraz... to co nastąpiło po 'Heavey Horses' to jakaś masakra, zagrali 'Farm On The Freeway'... ale za jakimś większym zaangażowaniem i od tego momentu koncert to była czysta masakra nie wspominająć o 'Dharma For One', które najbardziej mi się podobało z całego koncertu! Poźniej jazda obowiązkowa, największe hity i na bis - 'Locomotive Breath'. Ukłonili się i poszli.
Podsumowując: Anderson to straszny wyjec obecnie, jego wokal nieco się jednak poprawił po przerwie. Martin Barre to niezły wymiatacz i nie należy go oceniać po koncertówkach, czy płytach studyjnych. Publika była dość drętwa, ale mniej więcej wiedziała o co chodzi. Dobrze, że nie zawalili dokończenia zdania w 'Thick As A Brick', gdy Ian zaśpiewał '...to be thick as a...' i wtedy my mieliśmy dopowiedzieć. No cóż, wypada dodać, że Anderson ma taką konferasjerkę, że miało się słucha i obok starych i wyczonych żartów cały czas dochodzą nowe. Na koniec wszystkim polecam Jetho Tull, mimo tego, że popisy wokalne Andersona są bardzo słabe. Ja na pewno będę na następnym koncercie.
Re: 01/09/2009 - Jethro Tull - Warszawa
Niestety, bilety były sold out i ciężko było za darmo dostać bilet przed koncertem (ale za jakieś 50 zł by szło kupić) : - ( Udało mi się wejść dopiero na ostatnie 40 minut koncertu : / Ale i tak było spoko.

