Dobra, szybko napiszę kilka słów.
Pojechałem do Marlay Park tak żeby być na miejcu na jakieś półtorej godziny przed otwarciem bram, bo specjalny bus z centrum jeździł tam dopiero od godziny przed otwarciem, wiec pomyślałem, że tutaj taki zwyczaj, że sie przychodzi dopiero na koncert. Niestety mocno się pomyliłem i w kolejce do wejścia było juz jakies 2000 osób, może więcej. Nie mialem więc szans na wejście do sektora pod sceną, co mnie mocno denerwowało.
Generalnie festyn zorganizowany świetnie - milion czystych toi toi, bud z jedzeniem tyle, że nie wiedziałem co chcę zjeść (chociaż niestety ceny totalne - 6e piwko 1 pinta, jedzenie o 4 do 10 e).
Pogoda totalnie brytyjska - raz pada raz świeci słońce.
Koncerty przed mocno zamulały, mastodon, alice in chains... Dopiero Avenged Sevenfold skopał dupy. Ludzie dobrze się bawili, znali wszystkie teksty, mnie też w miarę się podobało.
Metallica - niestety byłem na początku w totalnym młynie i myslalem, że umrę ale po kilku utworach przedostałem się do barierek, niestety daaaleko od sceny
setlista:
Blackened
Creeping Death
Whiskey In The Jar
Harvester Of Sorrow
Turn The Page
Broken, Beat And Scarred
Cyanide
Sad But True
One
All Nightmare Long
The Day That Never Comes
Master Of Puppets
Fight Fire With Fire
Nothing Else Matters
Enter Sandman
- - - - - - - -
Killing Time (w/ Ray Haller on vocals)
Motorbreath
Seek and Destroy
Generalnie jak patrzyłem na twarze zespołu to wydawaly mi się mega zmęczone, zwłaszcza James i Lars mieli takie miny

jednak zagrali bardzo przyzwoicie. Dość sporo pirotechniki, FFWF i Whiskey in the Jar zmiotły kolosalnie.
chciałem sobie kupic tour programm ale kurna wykupili wszystkie i byłem bardzo bardzo zły

Moją złość wynagrodziło znaleźienie SE w910i, który jest sprawny oraz ponad 12 euro w drobnych przy barierkach...
Nie wiem czy jeszcze kiedyś przyjadę tutaj na koncert, bo miejscówa w totalnej dupie gdzie nie ma jak dojechać, jednak w sumie bardzo bym chciał. Tyle