oby nigdy do czegoś takie nie doszło, najlepszym miejscem na koncert IM jest hala, ew. mały stadion ,już Mystic Festival 2005 nie przyniósł spodziewanych dochodów, IM w Polsce to (na szczęście) nie jest mainstream ,poza tym w Polsce nikt nie chciałby takiego supportu jak Rammstein ,to nie Anglia czy Holandia gdzie Ironów w 90% słuchają openmindy, Sonisphere w Polsce jest dobre dla Metallicy na którą przyjdzie masa ludzi, publika IM to 20-25 tys. ludzi w Polsce maxymalnieRALF pisze:Za 20 minut wyruszam na Wawę :
Sonisphere Festival to seria koncertów, które są organizowane od ubiegłego roku w kilkunastu europejskich miastach.
Eksperci mówią jednym głosem, że na wspólny występ tak zwanej „wielkiej czwórki trash metalu” fani czekają od połowy lat 80.
Zdaniem Zbigniewa Zeglera, znanego dziennikarza muzycznego, udział w tej imprezie, to spełnienie marzeń każdego fana muzyki metalowej.
Marta Wnuczyńska, jeden z organizatorów Sonisphere Festival w Polse ma nadzieję, że impreza będzie regularnie wracać do naszego kraju.
Sonisphere skupia wokół siebie kilkudziesięciu artystów rockowych.
Wnuczyńska liczy na to, że w ciągu najbliższych dwóch lat uda się sprowadzić do Polski takie zespoły jak Iron Maiden, Rammstein czy Mötley Crüe.
Może tak Maiden za rok!? Maiden/Rammstein/Crue/Vader
16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
- Mr.Hankey
- -#Lord of the flies

- Posty: 3001
- Rejestracja: śr mar 08, 2006 8:13 pm
- Skąd: Hoooowdy Hoooow
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Świetny koncert Mety, reszta mi koło tyłka lata, więc nie oceniam. Ale Meta faktycznie boska, tylko, że oni jak dla mnie powinni grać materiał jedynie z pierwszych 5 albumów. Za takie cuda jak That Was Just Your Life czy Cyanide to ja serdecznie dziekuję
Ale dwa pierwsze numery, to jest absolutne mistrzostwo. W ogóle set ogólnie jak najbardziej na plus, tylko jak pisałem te kawałki ostatnie nie przemawiają do mnie, wręcz nudą wiało w mojej okolicy. A no i udało się kupić bilety na GC za 260zł, więc tym bardziej zadowolony byłem 
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
był ktoś na tych trybunach? jak tam widoczność? 
dzięki Kro za transport
dzięki Kro za transport
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
A jak tam Megadeth?
-
El Dorado
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
W sumie fajnie jest się wbić za darmoszke i pod samą scenę na taki festiwal.
Slayer zdecydowanie za cicho, Megadeth słaby zabójczo, Metallica - widziałem lepsze ich koncerty. Generalnie całkiem w porządku !
Slayer zdecydowanie za cicho, Megadeth słaby zabójczo, Metallica - widziałem lepsze ich koncerty. Generalnie całkiem w porządku !
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Podsumowanie pierwsza klasaEl Dorado pisze:
Slayer zdecydowanie za cicho, Megadeth słaby zabójczo, Metallica - widziałem lepsze ich koncerty. Generalnie całkiem w porządku !
-
El Dorado
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Te uważaj, bo sie przejadę do tego Zgierza całego co pieski dupami szczekają!
Aha, Slayer za cicho ale genialnie, jak zawsze. Troche set mógłby być inny ale mam nadzieję, że zmieni się to na dwa koncerty w Niemczech na które jadę na początku lipca
Aha, Slayer za cicho ale genialnie, jak zawsze. Troche set mógłby być inny ale mam nadzieję, że zmieni się to na dwa koncerty w Niemczech na które jadę na początku lipca
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Na szybko:
ANTHRAX - bardzo fajnie
W klubie musi być dobry rozpiździel, więc jak będą to na bank pojadę. Tylko niech się znowu z Belladoną nie rozchodzą...
MEGADETH - oczywiście wyłamię się, BARDZO dobry koncert. Instrumentalnie byli dla mnie najlepsi, zajebiście odegrane solówki, wokal oczywiście na 4. miejscu spośród występujących kapel. Różnie to z nim bywało, były fragmenty gdzie dobrze śpiewał, były zasadniczo położone. Nie wiem z czego to wynika, najgorsze fragmenty kiedy jakoś tak miauczał (??), jak śpiewał na pełne gardło to było git. No i całe "Rust In Peace" \m/
SLAYER - początek to maksymalnie spieprzone brzmienie i oczywiście Kuki ma rację. W ogóle nie było słychać gitary rytmicznej, potem już nieco lepiej. Ogólnie spoko, ale dałbym ich głośniej, może by na mnie większe wrażenie zrobili. Poza tym, ich to najlepiej do dużego klubu/hali dać, bez żadnych pikników jak wczoraj... Tam gdzie stałem na ich koncercie to dramat jakiś był, ludzie stali jak kołki... no i cóż, kolejny Slayer który niestety mnie nie zabił mimo wszystko.
METALLICA - świetny koncert, ale nie czułęm takich emocji jak w 2004 i 2008 roku. Ale co trzeba oddać to świetny set, no ale właśnie - z mojego punktu widzenia jedyną niespodzianką było "Hit The Lights", myślałem, że padne jak na bis zaintonowali "The Frayed Ends Of Sanity", ale chyba za dużo dobrego by było
Ogólnie to bardzo fajnie się ich oglądało, świetna forma zespołu. No i bardzo sympatyczne pożegnanie.
ANTHRAX - bardzo fajnie
MEGADETH - oczywiście wyłamię się, BARDZO dobry koncert. Instrumentalnie byli dla mnie najlepsi, zajebiście odegrane solówki, wokal oczywiście na 4. miejscu spośród występujących kapel. Różnie to z nim bywało, były fragmenty gdzie dobrze śpiewał, były zasadniczo położone. Nie wiem z czego to wynika, najgorsze fragmenty kiedy jakoś tak miauczał (??), jak śpiewał na pełne gardło to było git. No i całe "Rust In Peace" \m/
SLAYER - początek to maksymalnie spieprzone brzmienie i oczywiście Kuki ma rację. W ogóle nie było słychać gitary rytmicznej, potem już nieco lepiej. Ogólnie spoko, ale dałbym ich głośniej, może by na mnie większe wrażenie zrobili. Poza tym, ich to najlepiej do dużego klubu/hali dać, bez żadnych pikników jak wczoraj... Tam gdzie stałem na ich koncercie to dramat jakiś był, ludzie stali jak kołki... no i cóż, kolejny Slayer który niestety mnie nie zabił mimo wszystko.
METALLICA - świetny koncert, ale nie czułęm takich emocji jak w 2004 i 2008 roku. Ale co trzeba oddać to świetny set, no ale właśnie - z mojego punktu widzenia jedyną niespodzianką było "Hit The Lights", myślałem, że padne jak na bis zaintonowali "The Frayed Ends Of Sanity", ale chyba za dużo dobrego by było
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
wiesz, że jesteś niemyta faja, prawda?kobi pisze:był ktoś na tych trybunach? jak tam widoczność?
już nie mam tu najwięcej postów

Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
No i refleksja Tomtomali na temat zamieszania pod nazwą "The Big Four" jak najbardziej słuszna, że tak powiem trochę - z dużej chmury mały deszcz.
Racjayankes pisze:Stopa Larsa trochę za głośno ( przynajmniej zupełnie z przodu GC ).
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Byłbym za. Może być z R+, Mötley Crüe i powiedzmy Judas Priest czy Motorhead \m/Siwy pisze:Sonisphere mógłby za rok uświęcić zbudowanie "Narodowego" Oczywiście z Ironami jako główna gwiazda
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Ode mnie parę słów:
Behemoth - nie widziałem, piłem piwko w centrum, niespecjalnie żałuję, że przegapiłem ich występ
widziałem ich już 2 razy i wniosek po obu koncertach był taki sam - jak słuchać to w domu.
Anthrax - Trochę się spóźniłem, ale trudno, większość koncertu widziałem. Jak dla mnie świetnie się spisali a bardzo dobre nagłośnienie spotęgowało efekt. Fajnie by było zobaczyć ich w klubie, muszą niszczyć.
Megadeth - W sumie podobnie a może i nawet lepiej niż na Metalmanii 2008. Co prawda dalej uważam, że oni za bardzo koncertowi nie są, jakoś wolę ich kawałki w wersjach studyjnych, ale mimo wszystko było ok. 4 ostatnie numery wg mnie wypadły lepiej niż te z "Rust In Peace", może to dlatego, że Dave się bardziej starał i ten jego wokal pod koniec nie był taki straszny. Bo do instrumentalistów zastrzeżeń oczywiście żadnych nie mam
Slayer - Podobnie jak Megadeth widziałem ich po raz drugi i tu już nie mam wątpliwości, że było znacznie lepiej niż w Spodku. Zmietli, świetny koncert. Początkowo gitary trochę zbyt słabo słyszalne, ale potem moim zdaniem było super. Podczas ich koncertu zdecydowanie najbardziej denerwowała mnie publika - zero reakcji, niemrawe to to a przecież aż się prosiło, żeby poszaleć :] za dużo tró fanów Metalliki tam było ;]
Metallica - Jak zaczęli to wiedziałem, że będzie świetnie. Powróciły wspomnienia sprzed 2 lat. Bardzo dobry set, było "Fuel" i "Blackened", na które liczyłem więc super
nagłośnienie git, widoczność też miałem super. Nie ma się do czego w zasadzie przyczepić. Świetnie było.
Po koncercie podróż szalonym autobusem a potem oczekiwanie na poranny pociąg do Krakowa. Towarzyszy miałem zacnych więc jakoś zleciało
Podsumowując - było fpytę, ale gdybym miał zapłacić za bilet to domagałbym się paru kapel więcej. Albo tańszego o jakąś stówę biletu. 400 zł to imo jednak trochę przesada.
Pozdro dla spotkanych \m/
Behemoth - nie widziałem, piłem piwko w centrum, niespecjalnie żałuję, że przegapiłem ich występ
Anthrax - Trochę się spóźniłem, ale trudno, większość koncertu widziałem. Jak dla mnie świetnie się spisali a bardzo dobre nagłośnienie spotęgowało efekt. Fajnie by było zobaczyć ich w klubie, muszą niszczyć.
Megadeth - W sumie podobnie a może i nawet lepiej niż na Metalmanii 2008. Co prawda dalej uważam, że oni za bardzo koncertowi nie są, jakoś wolę ich kawałki w wersjach studyjnych, ale mimo wszystko było ok. 4 ostatnie numery wg mnie wypadły lepiej niż te z "Rust In Peace", może to dlatego, że Dave się bardziej starał i ten jego wokal pod koniec nie był taki straszny. Bo do instrumentalistów zastrzeżeń oczywiście żadnych nie mam
Slayer - Podobnie jak Megadeth widziałem ich po raz drugi i tu już nie mam wątpliwości, że było znacznie lepiej niż w Spodku. Zmietli, świetny koncert. Początkowo gitary trochę zbyt słabo słyszalne, ale potem moim zdaniem było super. Podczas ich koncertu zdecydowanie najbardziej denerwowała mnie publika - zero reakcji, niemrawe to to a przecież aż się prosiło, żeby poszaleć :] za dużo tró fanów Metalliki tam było ;]
Metallica - Jak zaczęli to wiedziałem, że będzie świetnie. Powróciły wspomnienia sprzed 2 lat. Bardzo dobry set, było "Fuel" i "Blackened", na które liczyłem więc super
Po koncercie podróż szalonym autobusem a potem oczekiwanie na poranny pociąg do Krakowa. Towarzyszy miałem zacnych więc jakoś zleciało
Podsumowując - było fpytę, ale gdybym miał zapłacić za bilet to domagałbym się paru kapel więcej. Albo tańszego o jakąś stówę biletu. 400 zł to imo jednak trochę przesada.
Pozdro dla spotkanych \m/
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Po filmikach na YT stwierdzam iż koncert musiał być zajebisty. Ciekawe ile ludzi przyszło.
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
+/- 80 tyśPablo1919 pisze:Ciekawe ile ludzi przyszło.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Ahh, niesamowity koncert. Młynu i darcia mordy na Sleju nie zapomne do końca zycia- niesamowita publika! Świetne setlisty, koncert marzeń. slayer faktycznie zagrał o niebo lepiej niż w Spodku w 2007. Metallice obserwowałem z daleka, z miejsca gdzie lali wode z dodatiem piwa 
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Na Behemotha nie dojechałem, nie wypowiadam się.
Anthrax - Bardzo, bardzo dobrze. Strasznie fajnie to wyglądało scenicznie. Belladona zdecydowanie najlepszy technicznie wokalista z całego Big4. A fragment "H&H" boski, koleś ma idealny głos do śpiewania numerów Dio. Tylko Scott mógłby się nie dorywać do mikrofonu między kawałkami, bo albo słyszę jakieś totalne bzdury, albo nie słyszę nic przez jego bełkot.
Megadeth - Wyszli, zagrali, pozamiatane. Najlepszy koncert festu. Bez zbędnego pieprzenia, bez efekciarstwa, RiP na żywo broni się sam.
Slayer - Niespecjalnie przepadam, więc pół koncertu spędziłem na piwie, ale trudno nie zgodzić się, że było spodziewane p******nięcie. A widok Toma na scenie po prostu cieszy mordę, strasznie lubię tego gościa.
Meta - Generalnie przeciętnie. Z jednej strony fajnie, że w porównaniu z '08 były Fuel, 4 Horsemen i Blackened, a z drugiej było strasznie dużo pierdół, do których trudno się nie przyczepić. Kawałki z DM - masakra, kakofonia, dramat. Jeszcze gorsze, niż na płycie. Hetfielda jak Rudego chyba złapała jakaś choroba filipińska, bo strasznie piał zamiast śpiewać. Lars w One i fragmentami w MoP i Blackened po prostu kaleczy. Kirk "The Ripper" (the co?) mógłby się nie popisywać tymi swoimi "solówkami" między utworami bo to aż boli. Ale na szczęście dla równowagi było wszystko to, co podobało mi się w Chorzowie, czyli odpowiednie zaplecze pirotechniczno-oświetleniowie, brzmienie jak żyleta, no i combo Creeping Death/For Whom, które zawsze niszczy na żywo.
Jeśli mam mieć jakąś uwagę do całości - strasznie żałuję, że jednak nie było żadnej niespodzianki w związku ze wspólnym występem Big4. Jakiegoś wspólnego utworu, czy coś...
Anthrax - Bardzo, bardzo dobrze. Strasznie fajnie to wyglądało scenicznie. Belladona zdecydowanie najlepszy technicznie wokalista z całego Big4. A fragment "H&H" boski, koleś ma idealny głos do śpiewania numerów Dio. Tylko Scott mógłby się nie dorywać do mikrofonu między kawałkami, bo albo słyszę jakieś totalne bzdury, albo nie słyszę nic przez jego bełkot.
Megadeth - Wyszli, zagrali, pozamiatane. Najlepszy koncert festu. Bez zbędnego pieprzenia, bez efekciarstwa, RiP na żywo broni się sam.
Slayer - Niespecjalnie przepadam, więc pół koncertu spędziłem na piwie, ale trudno nie zgodzić się, że było spodziewane p******nięcie. A widok Toma na scenie po prostu cieszy mordę, strasznie lubię tego gościa.
Meta - Generalnie przeciętnie. Z jednej strony fajnie, że w porównaniu z '08 były Fuel, 4 Horsemen i Blackened, a z drugiej było strasznie dużo pierdół, do których trudno się nie przyczepić. Kawałki z DM - masakra, kakofonia, dramat. Jeszcze gorsze, niż na płycie. Hetfielda jak Rudego chyba złapała jakaś choroba filipińska, bo strasznie piał zamiast śpiewać. Lars w One i fragmentami w MoP i Blackened po prostu kaleczy. Kirk "The Ripper" (the co?) mógłby się nie popisywać tymi swoimi "solówkami" między utworami bo to aż boli. Ale na szczęście dla równowagi było wszystko to, co podobało mi się w Chorzowie, czyli odpowiednie zaplecze pirotechniczno-oświetleniowie, brzmienie jak żyleta, no i combo Creeping Death/For Whom, które zawsze niszczy na żywo.
Jeśli mam mieć jakąś uwagę do całości - strasznie żałuję, że jednak nie było żadnej niespodzianki w związku ze wspólnym występem Big4. Jakiegoś wspólnego utworu, czy coś...
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Pozdrowienia i szczere wyrazy podziwu i szacunku dla wszystkich uczestniczących w tym spędzie.
Obejrzenie na YT nagrań z koncertów tylko utwierdziło mnie w głębokiej słuszności olania ciepłym moczem tego festu.
Chłonięcie muzyki w takich warunkach uważam za jedno wielkie nieporozumienie.
Gratuluję samozaparcia, żeby zwalniać się z roboty w środku tygodnia i tłuc przez pół Polski (albo, o zgrozo, nawet z zza granicy),
żeby pogapić się z kilometra na telebimy ustawione na klepisku i posłuchać zjebanego nagłośnienia, gapiąc się w dodatku pod słońce (brawa dla debila, który tak ustawił scenę).
Bozi albo Rogatemu dziękować, że choć pogoda dopisała.
Ja dziękuję, ale za stary jestem, i na takie szopki nikt już mnie nie naciągnie.
To całe Sonisphere to kolejny dowód na to, że komercyjna machina szołbiznesu przekroczyła już wszelkie granice absurdu.
Lepiej zainwestować swoje ciężko zarobione pieniądze w koncertowe DVD i obejrzeć to w ludzkich warunkach,
w dobrym towarzystwie i przy dobrym, nie rozrabianym wodą piwku.
A na koncerty chodzić do klubów czy sal koncertowych.
No ale z drugiej strony, nikt wam tych wszystkich wspomnień nie odbierze.
Żeby nie było nieporozumień, wyraziłem tu tylko swoje zdanie, bez cienia złośliwości.
Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich, którzy byli na koncercie BIG 4.
Obejrzenie na YT nagrań z koncertów tylko utwierdziło mnie w głębokiej słuszności olania ciepłym moczem tego festu.
Chłonięcie muzyki w takich warunkach uważam za jedno wielkie nieporozumienie.
Gratuluję samozaparcia, żeby zwalniać się z roboty w środku tygodnia i tłuc przez pół Polski (albo, o zgrozo, nawet z zza granicy),
żeby pogapić się z kilometra na telebimy ustawione na klepisku i posłuchać zjebanego nagłośnienia, gapiąc się w dodatku pod słońce (brawa dla debila, który tak ustawił scenę).
Bozi albo Rogatemu dziękować, że choć pogoda dopisała.
Ja dziękuję, ale za stary jestem, i na takie szopki nikt już mnie nie naciągnie.
To całe Sonisphere to kolejny dowód na to, że komercyjna machina szołbiznesu przekroczyła już wszelkie granice absurdu.
Lepiej zainwestować swoje ciężko zarobione pieniądze w koncertowe DVD i obejrzeć to w ludzkich warunkach,
w dobrym towarzystwie i przy dobrym, nie rozrabianym wodą piwku.
A na koncerty chodzić do klubów czy sal koncertowych.
No ale z drugiej strony, nikt wam tych wszystkich wspomnień nie odbierze.
Żeby nie było nieporozumień, wyraziłem tu tylko swoje zdanie, bez cienia złośliwości.
Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich, którzy byli na koncercie BIG 4.
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Meta zagrala swietnie. Minusem byl jedynie set, ktory niewiele sie roznil od tego z Chorzowa. Na plus wyszly nowe kawalki i Stone Cold Crazy
Reszta kapel srednio mnie interesowala ;P. Anthrax wg mnie bardzo fajnie zagral, a slabo wyszedl Megadeth. Jeszcze slowo o organizatorach. Nie wiem kto byl za to odpowiedzialny, ale po raz pierwszy bylem na koncercie na ktorym ochroniarz przez caly czas trwania imprezy nie podal nawet kubka wody osobom pod barierka. Bylem pod barierka w sektorze dla plebsu
i stalem 2m od punktu medycznego. Ratownicy mieli cale zgrzewki wody obok siebie, 3 m przed oczami wszystkich spragnionych pod barierka. Ochroniarz nam powiedzial ze oni nam nie moga dac, a jak spytalismy ratownika to odpowiedzial "to jest dla tych co zaslabna", gdzie tu logika?! Jakby rozdali pare butelek wody to by nikt nie zaslabl! Organizator dal dupy i to ostro pod tym wzgledem.

NMZC. Przynajmniej bylo jakies mile towarzystwo w postaci kulturalnych kibicowkobi pisze:dzięki Kro za transport
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
Czy ja wiem? Klasyki jak Sandman, NEM, Master, Sad But True, One czy Seek & Destroy musiały być a poza tym wiele się nie powtórzyło. 9 tych samych, 9 nowych, jak dla mnie jak najbardziej okKro pisze:Minusem byl jedynie set, ktory niewiele sie roznil od tego z Chorzowa.
Nowe kawałki faktycznie odstawały od reszty, ale "Cyanide" dawało radę. Cóż, przynajmniej na pozostałych mogłem trochę odpocząć :]
Ty też, myślałem, że się browara jakiegoś napijemy a Ty żeś uciekł z Wawy szybkoSzajba pisze:wiesz, że jesteś niemyta faja, prawda?
Re: 16/06/2010 - Sonisphere Festival - Warszawa
No tak nie do końca, parę butelek by nic nie zrobiło. Pierwsze 3-4 rzędy potrafią wypić beczkę wody, a i tak będzie brakowało.Kro pisze:[...]"to jest dla tych co zaslabna", gdzie tu logika?! Jakby rozdali pare butelek wody to by nikt nie zaslabl![...]
Pod sceną kilka razy wodę dali.
Ale ogólnie w Polsce to jest dość normalna sytuacja, że nikt wody nie daje. Wyjątkiem są raczej koncerty, gdzie dają.


