Uwielbiam ludzi Twojego pokroju, dorabiających sobie teorie, do każdego stwierdzenia- tak więc posłucham sobie empetrójek (bo przecież TY wiesz...) i poczytam sobie gazetę "żydoską"). Nie mam zamiaru z ludźmi takimi jak Ty zamieniać nawet słowa więcej. Cześć.IRONSPARTAN pisze:PS. Nie wiem, ale chyba wielu bezkrytycznych fanatyków zazdrości Ci tego, że nie mogąc zdzierżyć Dickinsona walczącego z wielkim Edwardem, bedziesz mogła, oszczędzając na biletach, i słuchając w domowym zaciszu empetrójek, zamówić sobie prenumeratę ulubionej Gazety Ψ.
Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Ostatnio zmieniony ndz sty 03, 2010 8:31 pm przez Potfur, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
lekko Cie poniosłoPotfur pisze:Aha zapomniałeś nazwać mnie "żydoskim śmieciem" i masońską k#*wą.
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Masz rację, sry.
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Lubię Maiden m.in. za scenografię, przyznaję szczerze!!!!Potfur pisze:Nie wiem, czy na tym forum, jest ktokolwiek kto mógłby szczerze przyznać, że lubi Maiden m.in. za scenografię[...]
-
szatanista
- -#Long distance runner

- Posty: 951
- Rejestracja: wt lut 10, 2004 1:24 pm
- Skąd: Legionowo
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
alez drodzy Panstwo, przeciez rock'n'roll polega na umiejetnym polaczeniu na scenie pozerstwa, kiczu oraz wirtuozerii, nie ma sie co oszukiwac 
- IRONSPARTAN
- -#Ancient mariner

- Posty: 524
- Rejestracja: czw mar 16, 2006 8:11 pm
- Skąd: Twierdza Wrocław
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Nie chciałem urazić. Ale na tym polega dyskusja. Trochę na prztyczkach, trochę na argumentach. Ale na pewno nie bierz tego osobiście do siebie Potfor'ku. 
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
artykuł jest napisany bardzo mało profesjonalnie, sprowadzanie muzyki Iron Maiden do Eddiego to skrajne uproszczenie, skoro zespół w 3 lata po wydaniu debiutu staję się gwiazdą mimo braku większej promocji i raczej neutralnie nastawionych mediów to coś znaczy ....to nie pierwszy raz kiedy przedstawiciel tego nurtu jest traktowany lekceważąco ,to lekka ignorancja mediów
łatwo pisać o kiczowatej scenografii na koncertach ale o tym ,że zespół stara się odwiedzić cały świat już w latach 80 gdzie większość artystów zadowala się koncertowaniu po 10-12 krajach to już napisać nie łaska ,podobnie z muzyką ,wyodrębnione są tylko te najmniej ważne składniki
łatwo pisać o kiczowatej scenografii na koncertach ale o tym ,że zespół stara się odwiedzić cały świat już w latach 80 gdzie większość artystów zadowala się koncertowaniu po 10-12 krajach to już napisać nie łaska ,podobnie z muzyką ,wyodrębnione są tylko te najmniej ważne składniki
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Znam to tylko z opowieści, ale gdy w latach 80' Ironi szturmowali "żelazną kurtynę" to właśnie ten "kicz" był dla tamtych fanów kosmosem!
I coś w tym jest, że do dziś wspominają tamten "kicz"!
I coś w tym jest, że do dziś wspominają tamten "kicz"!
- IRONSPARTAN
- -#Ancient mariner

- Posty: 524
- Rejestracja: czw mar 16, 2006 8:11 pm
- Skąd: Twierdza Wrocław
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Dokładnie. To był kosmos. Zresztą nie było żadnego punktu odniesienia. Bo nic nie było. To tak jak z trabantem. Jak ktoś kupil sobie nowego 30 lat temu to był bogiem. Teraz można na to patrzeć kolekcjonersko i z przymrużeniem oka. A czy można nazywać go kiczem...?
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Wszelkie symbole kultury masowej można sobie reinterpretować jako "kicz" - Madonnę, stroje Jacksona, Kiss, lalki na koncertach Pink Floyd, Eddiego Iron Maiden którego powielano na niezliczonej liczbie gadżetów, fryzury punkowe, fanów rockabilly , beatlesowskie garniturki, czy postacie ze świata Walta Disneya.
Kicz, nie kicz, ludzie to uwielbiają i tyle. Przecież nawet sami Ironi nie traktują tej otoczki zbyt poważnie a chodzący Eddie jest zawsze bardziej śmieszny (dobra - obciachowy) niż straszny. Ale właśnie o to chodzi - o show. Autor cytowanym artykułem pragnął raczej wzbudzić dyskusję o temacie niż celowo ośmieszał MAIDEN.
Kicz, nie kicz, ludzie to uwielbiają i tyle. Przecież nawet sami Ironi nie traktują tej otoczki zbyt poważnie a chodzący Eddie jest zawsze bardziej śmieszny (dobra - obciachowy) niż straszny. Ale właśnie o to chodzi - o show. Autor cytowanym artykułem pragnął raczej wzbudzić dyskusję o temacie niż celowo ośmieszał MAIDEN.
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
jestem bardzo ciekawy czy jakikolwiek zespol powstaly w ostatnim dziesiecioleciu lub nawet w latach 90tych przetrwa ponad 30 lat np taki slipknot.raczej era pokoleniowych zespolow jak Meta,Iron,Sabbath sie powoli zamyka
a tak przy okazji-uwazacie ze maski ze slipknota to tez kicz?
a tak przy okazji-uwazacie ze maski ze slipknota to tez kicz?
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
amerykanski kicz 
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Wielkie halo pośród fanów na temat tego "Kim oni na prawdę są?! Co to za ludzie!?!?!"remi pisze: a tak przy okazji-uwazacie ze maski ze slipknota to tez kicz?
Takie moje zdanie
Ostatnio zmieniony pt sty 08, 2010 2:37 pm przez Steve, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Masz rację, a dokonali tego bo byli doskonali muzycznie i wytrwali. Maski to jedna z najbardziej pierwotnych form prezentacji scenicznej znana człowiekowi (teatr antyczny). Te Slipknotowe jak wszystko co staje się masowo rozpoznawalne da się podciągnąć pod "kicz". Niemniej - poryszyli ludzi tym image. Tak też było z Alice Cooperem, czy image Angusa Younga, gitarzysty z tornistrem na plecach o nikczemnym wzroście - kicz, ale fajny... 
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
przedstawię tutaj fragment artykułu "Samotność Długodystansowców" autorstwa znanego dziennikarza muzycznego z lat 80 Krzysztofa Wacławiaka, ja wolę czytać takie artykuły, ludzi którzy znają się na rzeczy, oceniają zespół za muzykę ,a nie zajmują się pierdołami, to już drugi taki tekst w Agorze o Ironach, pierwszy pojawił się w Metrze o DVD Live After Death, dla mnie czysta ignorancja i nie chodzi ,o to że jestem fanem Ironów, poprostu napisane językiem dziennikarza który nie ma za grosz pojęcia o tej muzyce, ocenia tylko jakieś bzdury,otoczkę
i napiszę, naprawdę gdyby Eddie miał nie wyjść na koncercie IM nie miało by to dla mnie większego znaczenia, liczą się oni ,ich muzyka i ten klimat związany z koncertem...co innego Ed na okładkach, to zupełnie inna bajka
a to fragment tego artykułu
/'' Iron Maiden nigdy nie był jedną z wielu grup heavy metal, zawsze był czymś szczególnym, na wskroś oryginalnym i niemożliwym do skopiowania. Muzyka zespołu to niespotykana gdzie indziej kombinacja hałasu i muzykalności, siły i inteligencji, gitarowych harmoni i motoryki sekcji rytmicznej, brzmieniowej agresywności i delikatności. To wszystko, plus warsztatowa perfekcja, złożyło się na trademark grupy (..) Zespół jest przy tym niekopiowalnym unikatem jeżeli chodzi o stronę warsztatową - improwizatorskie, przecinające powietrze niczym radosne serpentyny, gitarowe partie Dave'a Murraya, wdzięcznie komplementuje przemyślana, sterylna wirtuozeria Adriana Smitha, napędzana przez szarżujący jak Szalony Koń na czele Sjuksów bas Steve'a Harrisa, sprzężony z motomechaniką bębnów Nicko Mc Braina. W środku tego umiejętnie kontrolowanego gejzera Bruce Dickinson płynnie przeskakuje z dolnych w górne rejestry, zgrabnie ilustrując to patetyczne, to obłąkańcze klimaty ''/
Dzieje Iron Maiden są z tego, z czego powstają i spełniają się nieokiełznane, odwieczne sny ROCK'a. Jest to historia kabalistycznie splątanych zdarzeń, nieistotnych epizodów, mądrych i głupich anegdot, rock 'n roll-owych szaleństw, mistycznych tajemnic i zwykłych ludzkich sekretów. Ale przede wszystkim jest to historia sukcesu, sukcesu muzyki, którą tak wielu opluwa, a która wciąż otwiera nowe drzwi. Zwycięstwo Iron Maiden to także zwycięstwo wszystkich muzyków heavy metal, bowiem zespół ten wytyczył autostrady, którymi dzisiaj pędzą mniej lub bardziej zdolni riderzy, kierujący się na stalowy top. Zapewnie niewielu z nich dostąpi do zaszczytu zasiadania po prawicy mistrza, bo Iron Maiden to władca łaskawy, ale i zazdrośnie strzegący swego prymatu.
i napiszę, naprawdę gdyby Eddie miał nie wyjść na koncercie IM nie miało by to dla mnie większego znaczenia, liczą się oni ,ich muzyka i ten klimat związany z koncertem...co innego Ed na okładkach, to zupełnie inna bajka
a to fragment tego artykułu
/'' Iron Maiden nigdy nie był jedną z wielu grup heavy metal, zawsze był czymś szczególnym, na wskroś oryginalnym i niemożliwym do skopiowania. Muzyka zespołu to niespotykana gdzie indziej kombinacja hałasu i muzykalności, siły i inteligencji, gitarowych harmoni i motoryki sekcji rytmicznej, brzmieniowej agresywności i delikatności. To wszystko, plus warsztatowa perfekcja, złożyło się na trademark grupy (..) Zespół jest przy tym niekopiowalnym unikatem jeżeli chodzi o stronę warsztatową - improwizatorskie, przecinające powietrze niczym radosne serpentyny, gitarowe partie Dave'a Murraya, wdzięcznie komplementuje przemyślana, sterylna wirtuozeria Adriana Smitha, napędzana przez szarżujący jak Szalony Koń na czele Sjuksów bas Steve'a Harrisa, sprzężony z motomechaniką bębnów Nicko Mc Braina. W środku tego umiejętnie kontrolowanego gejzera Bruce Dickinson płynnie przeskakuje z dolnych w górne rejestry, zgrabnie ilustrując to patetyczne, to obłąkańcze klimaty ''/
Dzieje Iron Maiden są z tego, z czego powstają i spełniają się nieokiełznane, odwieczne sny ROCK'a. Jest to historia kabalistycznie splątanych zdarzeń, nieistotnych epizodów, mądrych i głupich anegdot, rock 'n roll-owych szaleństw, mistycznych tajemnic i zwykłych ludzkich sekretów. Ale przede wszystkim jest to historia sukcesu, sukcesu muzyki, którą tak wielu opluwa, a która wciąż otwiera nowe drzwi. Zwycięstwo Iron Maiden to także zwycięstwo wszystkich muzyków heavy metal, bowiem zespół ten wytyczył autostrady, którymi dzisiaj pędzą mniej lub bardziej zdolni riderzy, kierujący się na stalowy top. Zapewnie niewielu z nich dostąpi do zaszczytu zasiadania po prawicy mistrza, bo Iron Maiden to władca łaskawy, ale i zazdrośnie strzegący swego prymatu.
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Ja natomiast znam to z autopsji, miałem przyjemność oglądać IM w 1984 roku w Poznaniu w Arenie, nie było można szpilki wetknąć w hali, mnie udało się dostać tylko na koronę, bo o płycie można było zapomniećMoonchild pisze:Znam to tylko z opowieści, ale gdy w latach 80' Ironi szturmowali "żelazną kurtynę" to właśnie ten "kicz" był dla tamtych fanów kosmosem!
I coś w tym jest, że do dziś wspominają tamten "kicz"!
Dla nas wtedy takie wydarzenie jak przyjazd IM w tamtych czasach to było wydarzenie życia, i zapewne będę je tak traktował do końca swojego żywota.
A czy IM jest kiczem ?, dla jednych tak dla innych nie co widać po wcześniejszych wpisach w tym temacie, włącznie z autorem artykułu.
Dla mnie to nigdy nie będzie kicz, bo to była moja młodość, a na pewno nie jestem fanatykiem.
pozdr,
Rafał vel Janus
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Dla mnie liczy się muza, takiego "Rime..", "Feara" czy innego "Alexandra" ciężko nazwać kiczem.... Wówczas na koncerty wpuszczało się max. możliwości, w Łodzi w sali było 12,000 i z 4,000 słuchało koncertu poza areną... Dziś to nie do pomyślenia!
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Moim zdanie Ironi nie byli, nie są, i mam nadzieję że nie będą (boje się o FF) kiczowaci. Moim zdaniem ich wizerunek sceniczny to dzieło sztuki, coś co sprawia że te koncerty są niesamowite jedyne w swoim rodzaju. Muzyka też nie jest kiczowata, teksty maja przesłanie oparte są o dzieła literackie, filmowe o historie. Kiczowatym można nazwać utwór np Dody, albo Feela. To są teksty które mówią o czymś ważnym a nie o miłości, kochaniu się i innych słodkich pierdołach. Iron maiden to coś co stało się legendą za życia. A fakt że mają coraz młodszych fanów pokazuje że dają swoim fanom bardzo wiele. Poza tym jest to bardzo ciekawy zespół. Ja np zacząłem ich słuchać gdy zobaczyłem okładkę Powerslave. I do teraz uważam że oprawa graficzna Powerslave i LAD to mistrzostwo świata. Koncert IM to tak jakby pójście na spektakl teatralny. Towarzysza nam nie tylko doznania muzyczne ale też wizualne. To nie tylko migające światełka ale obrazy, ozdoby, maskotki zespołu. Nie spotkałem czegoś takiego u innych zespołów. A jeśli już się pojawiło to IM jest w tym spektaklu o wiele leprze. Tak więc IM nie jest kiczowate. IM to coś więcej niż zespół. Im to sztuka 
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Mam już od 20-tu lat te same odczucia. Nawet tego EDDIEgo traktują przecież z pobłażaniem i swoistym humorem. Są - byli i pozostaną wielcy 
Re: Iron Maiden - kicz lat 80-tych?
Dokładnie. Żaden inny zespół, nie potrafi zrobić fanom takiego show. Te wszystkie piramidy, mumie, wielki Eddie bijący się z członkami zespołu, Biegający Bruce, tanczący Janick, pirotechnika, gra świateł itd. To stwarza niesamowitą atmosferę, wyobrażacie sobie, żeby Bruce stał przez cąły koncert przy mikrofonie, nie biegając, nie wspinajać się na rusztowanie. A czym byłby koncert IM bez Eddiego? Wydaje mi się, że Ironi są kiczowaci, ale właśnie ta kiczowatośc, sprawia że ich każdy koncert jest tak niesamowitym przeżyciem.





