Nie.WICKER MAN pisze:Mam pytanie, czy w Rzeszowie był do kupienia program z trasy?
28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Uwaga ! SPOILER !!
Jak ktoś nie chce wiedzieć co go czeka na koncertach w Katowicach i we Wrocławiu to proszę mojego posta nie czytać
Do Hali dotarłem lekko po 19. Kurteczka do szatni i dwie minuty później jestem pod barierką. Poważnie. Po prostu sobie przespacerowałem przez płytę (już dość gęsto zaludnioną) i dotarłem do drugiego rzędu ot tak sobie.
Odnośnie SBB. Nie wypowiadam się po się nie znam. Widziałem jedynie że z boku sceny dość długo oglądał sobie ich występ Don Airey. Klaskał energicznie, mniemam że się mu podobało.
Purple zaczęli punktualnie o 21:00. Zaczęli od Hard Lovin' Man. Nie wiem czemu ale bałem się że go jednak nie zagrają
Myślałem że wydygają, że pójdą na łatwiznę (czyt. Highway Star). Bo muszę obiektywnie przyznać że im ten numer kompletnie nie idzie
Ale po prostu zajebiście że się go trzymają.
Kolejny leci Things I Never Said. Potem świetnie wykonany Maybe I'm a Leo, a następnie pierwszy duży przebój tego wieczora czyli Strange Kind of Woman. Wszyscy muzycy z szerokimi bananami na ustach, tylko Gillan wkurzony i to na maksa. Cały czas pokazuje na kolejne osoby w tłumie, grożąc im palcem. Wyjaśniło się jak skończyli grać czwarty numer. Ian podziękował za miłe powitanie po czym poprosił żeby nie świecić w nich lampami z aparatów. Zaznaczył że każdy może zrobić zdjęcie, tylko żeby nie świecić. I kolejny Rapture of the Deep zadedykował "wszystkim idiotą z lampami błyskowymi"
I tak sobie ten koncercik mijał. Publiczność się rozkręciła, nad głową mi nawet kilka osób przeleciało. Chłopaki z "Fosy" liczyli chyba na spokojny wieczór ale się lekko przeliczyli. Bez zbędnych przerw między kolejnymi utworami usłyszeliśmy Fireball, Silver Tongue, tylko nieco wydłużony Contact Lost który kapitalnie przeszedł w pięknie wykonany When a Blind Man Cries. Potem popis Steve`a czyli The Well Dressed Guitar w którym Gillan, jak zwykle zresztą, zachęcał do rytmicznego klaskania. Po nim kapitalnie wręcz wykonany Almost Human. Mkną Lazy, No One Came. Potem na scenie zostaje Don Airey. I zgadnijcie co zaprezentował ? Oczywiście cytaty z twórczości Szopena a potem Mazurka Dąbrowskiego. Niesamowita niespodzianka
Ale dobra - przyjmuje że ktoś mógł być na Purplach pierwszy raz, mogło mu się podobać takie zagranie klawiszowca. Ja się czułem tak jakbym pięć dni pod rząd jadł jedno danie. Niby fajnie, niby dobre - ale zjadłby człowiek co innego.
Następnie usłyszeliśmy, owacyjnie przyjęty Perfect Strangers, Space Truckin' oraz , poprzedzony interesująca zagrywką Steve`a , Smoke on the Water. W tłum lecą liczne kostki, Airey rzuca ręcznik (on je z hotelu wynosi czy jak ?
), Paice pałeczki. Wszyscy wiedzą że wrócą. I wracają. Bisy bez niespodzianek czyli najpierw Hush, potem Black Night. I koniec.
Hala pełna jak już ktoś napisał. Martwiłem się trochę o frekwencję w związku z tym że koncerty są aż trzy, ale w Rzeszowie ładnie to wyglądało. Zobaczymy co będzie w Katowicach i Wrocku.
Jak prezentują się ogólnie ? Dobrze. Powiedziałbym nawet bardzo dobrze. Było dużo lepiej aniżeli rok temu we Wrocławiu. Ale już nie tak dobrze jak 4 lata temu w Spodku i na Torwarze. Gillan dalej suchy jak patyk, ale śpiewał dobrze. Swoją drogą facet wygląda jakby był cały czas natrąbiony
Ale śpiewał wyjątkowo dobrze. Jak Ian suchy, tak drugi Ian z coraz większym brzuchem. Glover i Morse cały czas uśmiechnięci.
Minusy. Oczywiście można się czepiać. Można powiedzieć że są statyczni. Że grali zachowawczo. Można ale po co ?
Z drugie strony : ile mamy takich zespołów które bez oporu zaczynają koncert od utworu którego nie grali przez ponad 40 lat (Hard Lovin' Man) ? Ile zespołów poprawiło by taki początek numerem który jest teoretycznie tylko na japońskiej edycji ich ostatniego albumu (Things I Never Said)? I do tego wszystkiego potrafią jeszcze w środku setu zaczarować całą halę stroną b singla sprzed 4 dekad (When a Blind Man Cries)?
Zasadniczo tyle ode mnie. Jak sobie coś przypomnę to napiszę.
Set :
01. Hard Lovin' Man
02. Things I Never Said
03. Maybe I'm a Leo
04. Strange Kind of Woman
05. Rapture of the Deep
06. Fireball
07. Silver Tongue
08. Contact Lost
09. When a Blind Man Cries
10. The Well Dressed Guitar
11. Almost Human
12. Lazy
13. No One Came
14. Perfect Strangers
15. Space Truckin
16. Smoke on the Water
17. Hush
18. Black Night
PS. Ciekawej konwersacji mogłem się przysłuchać jak sobie spacerowałem w kierunku sceny. W bliskiej jej sąsiedztwie znawca hard`n`heavy (na oko lat 50) znalazł podatny grunt do nauki w osobie chłopaka (na oko lat 20) i jego dziewczyny (na oko : rówieśniczka chłopaka). Nie wiem od czego się zaczęła rozmowa ale przytoczę 3 najważniejsze jej punktu :
1. Chłopak pyta od czego zaczną, znawca odpowiada "To oczywiste: wszystkie koncerty Purpli od 40 lat zaczyna Highway Star". To że mógł nie wiedzieć czym zaczną wczoraj to jego prawo. Ale, po tym jak się chwalił ile razy i gdzie to on Purpli nie oglądał to trochę dziwne co mówił.
2. Chłopak wyraża nadzieję że chciałby usłyszeć Soldier Of Fortune. No cóż ... chcieć to i ja bym chciał. Ale mamy naszego znawcę który obdziera nas ze złudzeń "Nie, nie ma szans. Gillan nie śpiewa "nie swoich" utworów". I mógł tutaj skończyć i byłoby OK. Ale nie. Dorzuca jeszcze że "Soldier Of Fortune to tylko Joe Lynn Turner śpiewał"
3. "Wszyscy Ci muzycy to jedna banda jest. Raz grają tu, raz tam. Teraz na przykład w Whitesnake gra ......taki młody , blondyn, gitarzysta. No jak mu tam.......nieważne....... on kupę lat u Ozziego grał". I tak sobie koncypuje że "młody blondyn z Whitesnake" to chyba będzie 46-letni Doug Aldrich. Tylko że ten etat u Ozza mi nijak nie pasuje
Ma ktoś jakieś sugestie ?????
* Oczywiście cytaty nie są dosłowne. Ale znaczenia nie przekręciłem. Najgorsze było to że chłopak słuchał z zaciekawieniem i chyba w to wszystko wierzył
Jak ktoś nie chce wiedzieć co go czeka na koncertach w Katowicach i we Wrocławiu to proszę mojego posta nie czytać
Do Hali dotarłem lekko po 19. Kurteczka do szatni i dwie minuty później jestem pod barierką. Poważnie. Po prostu sobie przespacerowałem przez płytę (już dość gęsto zaludnioną) i dotarłem do drugiego rzędu ot tak sobie.
Odnośnie SBB. Nie wypowiadam się po się nie znam. Widziałem jedynie że z boku sceny dość długo oglądał sobie ich występ Don Airey. Klaskał energicznie, mniemam że się mu podobało.
Purple zaczęli punktualnie o 21:00. Zaczęli od Hard Lovin' Man. Nie wiem czemu ale bałem się że go jednak nie zagrają
Kolejny leci Things I Never Said. Potem świetnie wykonany Maybe I'm a Leo, a następnie pierwszy duży przebój tego wieczora czyli Strange Kind of Woman. Wszyscy muzycy z szerokimi bananami na ustach, tylko Gillan wkurzony i to na maksa. Cały czas pokazuje na kolejne osoby w tłumie, grożąc im palcem. Wyjaśniło się jak skończyli grać czwarty numer. Ian podziękował za miłe powitanie po czym poprosił żeby nie świecić w nich lampami z aparatów. Zaznaczył że każdy może zrobić zdjęcie, tylko żeby nie świecić. I kolejny Rapture of the Deep zadedykował "wszystkim idiotą z lampami błyskowymi"
I tak sobie ten koncercik mijał. Publiczność się rozkręciła, nad głową mi nawet kilka osób przeleciało. Chłopaki z "Fosy" liczyli chyba na spokojny wieczór ale się lekko przeliczyli. Bez zbędnych przerw między kolejnymi utworami usłyszeliśmy Fireball, Silver Tongue, tylko nieco wydłużony Contact Lost który kapitalnie przeszedł w pięknie wykonany When a Blind Man Cries. Potem popis Steve`a czyli The Well Dressed Guitar w którym Gillan, jak zwykle zresztą, zachęcał do rytmicznego klaskania. Po nim kapitalnie wręcz wykonany Almost Human. Mkną Lazy, No One Came. Potem na scenie zostaje Don Airey. I zgadnijcie co zaprezentował ? Oczywiście cytaty z twórczości Szopena a potem Mazurka Dąbrowskiego. Niesamowita niespodzianka
Następnie usłyszeliśmy, owacyjnie przyjęty Perfect Strangers, Space Truckin' oraz , poprzedzony interesująca zagrywką Steve`a , Smoke on the Water. W tłum lecą liczne kostki, Airey rzuca ręcznik (on je z hotelu wynosi czy jak ?
Hala pełna jak już ktoś napisał. Martwiłem się trochę o frekwencję w związku z tym że koncerty są aż trzy, ale w Rzeszowie ładnie to wyglądało. Zobaczymy co będzie w Katowicach i Wrocku.
Jak prezentują się ogólnie ? Dobrze. Powiedziałbym nawet bardzo dobrze. Było dużo lepiej aniżeli rok temu we Wrocławiu. Ale już nie tak dobrze jak 4 lata temu w Spodku i na Torwarze. Gillan dalej suchy jak patyk, ale śpiewał dobrze. Swoją drogą facet wygląda jakby był cały czas natrąbiony
Minusy. Oczywiście można się czepiać. Można powiedzieć że są statyczni. Że grali zachowawczo. Można ale po co ?
Z drugie strony : ile mamy takich zespołów które bez oporu zaczynają koncert od utworu którego nie grali przez ponad 40 lat (Hard Lovin' Man) ? Ile zespołów poprawiło by taki początek numerem który jest teoretycznie tylko na japońskiej edycji ich ostatniego albumu (Things I Never Said)? I do tego wszystkiego potrafią jeszcze w środku setu zaczarować całą halę stroną b singla sprzed 4 dekad (When a Blind Man Cries)?
Zasadniczo tyle ode mnie. Jak sobie coś przypomnę to napiszę.
Set :
01. Hard Lovin' Man
02. Things I Never Said
03. Maybe I'm a Leo
04. Strange Kind of Woman
05. Rapture of the Deep
06. Fireball
07. Silver Tongue
08. Contact Lost
09. When a Blind Man Cries
10. The Well Dressed Guitar
11. Almost Human
12. Lazy
13. No One Came
14. Perfect Strangers
15. Space Truckin
16. Smoke on the Water
17. Hush
18. Black Night
PS. Ciekawej konwersacji mogłem się przysłuchać jak sobie spacerowałem w kierunku sceny. W bliskiej jej sąsiedztwie znawca hard`n`heavy (na oko lat 50) znalazł podatny grunt do nauki w osobie chłopaka (na oko lat 20) i jego dziewczyny (na oko : rówieśniczka chłopaka). Nie wiem od czego się zaczęła rozmowa ale przytoczę 3 najważniejsze jej punktu :
1. Chłopak pyta od czego zaczną, znawca odpowiada "To oczywiste: wszystkie koncerty Purpli od 40 lat zaczyna Highway Star". To że mógł nie wiedzieć czym zaczną wczoraj to jego prawo. Ale, po tym jak się chwalił ile razy i gdzie to on Purpli nie oglądał to trochę dziwne co mówił.
2. Chłopak wyraża nadzieję że chciałby usłyszeć Soldier Of Fortune. No cóż ... chcieć to i ja bym chciał. Ale mamy naszego znawcę który obdziera nas ze złudzeń "Nie, nie ma szans. Gillan nie śpiewa "nie swoich" utworów". I mógł tutaj skończyć i byłoby OK. Ale nie. Dorzuca jeszcze że "Soldier Of Fortune to tylko Joe Lynn Turner śpiewał"
3. "Wszyscy Ci muzycy to jedna banda jest. Raz grają tu, raz tam. Teraz na przykład w Whitesnake gra ......taki młody , blondyn, gitarzysta. No jak mu tam.......nieważne....... on kupę lat u Ozziego grał". I tak sobie koncypuje że "młody blondyn z Whitesnake" to chyba będzie 46-letni Doug Aldrich. Tylko że ten etat u Ozza mi nijak nie pasuje
* Oczywiście cytaty nie są dosłowne. Ale znaczenia nie przekręciłem. Najgorsze było to że chłopak słuchał z zaciekawieniem i chyba w to wszystko wierzył
-
Deleted User 622
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
To może i z niego wyrośnie taki 50letni specjalistaKuba pisze:Najgorsze było to że chłopak słuchał z zaciekawieniem i chyba w to wszystko wierzył
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Hahahaha... Takich starych pierdzili to kupe na koncertach jest. Alzhaimer sie wkrada to pieprzą glupoty bo cos tam kojarzą ale nie bardzo wiedzą co.
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Zasadniczo nie ma nic przeciwko komuś takiemu. Postałem 3 minuty koło nich, posłuchałem i "dowiedziałem się" więcej jak przez 13-14 lat kiedy się muzyką rockową interesujemetal pisze:To może i z niego wyrośnie taki 50letni specjalistaKuba pisze:Najgorsze było to że chłopak słuchał z zaciekawieniem i chyba w to wszystko wierzył
A teraz spacerek z pieskiem, kawka i jadę do Katowic
-
suski paweł
- -#Charlotte

- Posty: 5
- Rejestracja: śr sty 06, 2010 7:52 pm
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Panie i Panowie Katowice dzis;]
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Ciekawi mnie czy zapełnią cały Spodek
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
nie bedzie sold-out!
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Panowie po raz kolejny udowadniają ,zę pomimo wieku są świetną maszyną koncertową 
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Może i nie było ale byłem bardzo zaskoczony frekwencją.S1MON pisze:nie bedzie sold-out!
Koncert zajebisty. Nic dodać nic ująć. Perfekcyjny!
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
muzycznie fajnie, ale Gillan, porasSZka! niestety, powinien dac sobie już spokój ze śpiewaniem.
Miłym akcentem tego koncertowego popołudnia było podwójne spotkanie zespołu z głupkowatymi słit foteczkami i współne walenie browarów, oszywiście nie z zespołem
tak więć see you tommorow in rzeszów.
Miłym akcentem tego koncertowego popołudnia było podwójne spotkanie zespołu z głupkowatymi słit foteczkami i współne walenie browarów, oszywiście nie z zespołem
tak więć see you tommorow in rzeszów.
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
http://muzyka.interia.pl/rock/news/deep ... al,1551811
"Teraz takie "Living Wreck" i "Things I Never Said" miał rozruszać towarzystwo, ale maszyna rozgrzewała się raczej ospale."
Artykuły na Interii jak zawsze rzetelne. Mógł się chłop najpierw przespać, potem zerknąć do netu a potem pisać relację
"Teraz takie "Living Wreck" i "Things I Never Said" miał rozruszać towarzystwo, ale maszyna rozgrzewała się raczej ospale."
Artykuły na Interii jak zawsze rzetelne. Mógł się chłop najpierw przespać, potem zerknąć do netu a potem pisać relację
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
To świetnie. W takim razie liczę na bardzo udany występ we Wrocławiu i dobrą zabawę.Abstract pisze:Panowie po raz kolejny udowadniają ,zę pomimo wieku są świetną maszyną koncertową
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Do tych, którzy byli w Rzeszowie i Katowicach - o której zaczyna koncert SBB?
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Koncert - taki sobie, rozczarowanie - słaba forma wokalna, wykonawczo: bez euforii - dużo ludzi, ale to akurat nie dziwi. Mimo wszystko, było warto - ale drugi raz już nie pojadę. SOFT PURPLE, NOT DEEP!
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Ale z Ciebie poliglota - no no.RALF pisze:SOFT PURPLE, NOT DEEP!
Ciekawe czy by Ironi 3 hale w Polsce zapełnili. Śmiem wątpić. Może ledwo by dali radę ze Spodkiem.RALF pisze:dużo ludzi, ale to akurat nie dziwi
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
tomtomala pisze:Ale z Ciebie poliglota - no no.RALF pisze:SOFT PURPLE, NOT DEEP!
Ciekawe czy by Ironi 3 hale w Polsce zapełnili. Śmiem wątpić. Może ledwo by dali radę ze Spodkiem.RALF pisze:dużo ludzi, ale to akurat nie dziwi
To chyba żarty... Ciekawe, czy Purple by Gwardię zapełnili
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
jakby wrócił Blackmore, to i owszem 
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
-
Deleted User 2868
Re: 28-31/10/2010 - Deep Purple - Rzeszów/Katowice/Wrocław
Koncert świetny, frekwencja super, cały koncert przy barierce naprzeciwko Morse'a no i złapałem kostkę 



