Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
Killing Machine to kolejna potwornie nierówna płyta, są tam naprawdę świetne kawałki, ale całość wypada raczej średnio i nie ma startu do trzech poprzednich płyt...
Re: Judas Priest
tak, to dłuższa, japońska wersja tej płyty.gumbyy pisze:"Unleashed in the East "?krusejder pisze:3. Priest In The East
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Judas Priest
Mhm.. Ale remaster "Unleashed in the east" zawiera bonusy, bodajże właśnie z tego wydania, choć teraz głowy nie dam. Ale fakt, normalne wydanie, pierwsze, kończy się na Tyrant. Potem jest bonus - 4-5 kawałków, m.in. Rock Forever.krusejder pisze:tak, to dłuższa, japońska wersja tej płyty.gumbyy pisze:"Unleashed in the East "?krusejder pisze:3. Priest In The East
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Judas Priest
Odpowiedź jest prosta : MTV.ZłapanyWCzasie pisze:No skoro w 1982 r. ktoś myślał,to dlaczego w 1978 r. nie?
I don't give a fuck
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Judas Priest
Tak to jak wytłumaczysz ogromną popularność Rolling Stones,Led Zeppelin czy z innego podwórka muzycznego ,Abby?
MTV Ameryki w tej dziedzinie nie odkryło
MTV Ameryki w tej dziedzinie nie odkryło
Re: Judas Priest
Bo to miła i przystępna muzyczka?ZłapanyWCzasie pisze:Tak to jak wytłumaczysz ogromną popularność Rolling Stones,Led Zeppelin czy z innego podwórka muzycznego ,Abby?
"The official re-release, universally titled "Unleashed in the East", containswidman pisze:Ale remaster "Unleashed in the east" zawiera bonusy, bodajże właśnie z tego wydania, choć teraz głowy nie dam. Ale fakt, normalne wydanie, pierwsze, kończy się na Tyrant. Potem jest bonus - 4-5 kawałków, m.in. Rock Forever.
the 13 songs of the first Japanese pressing of "Priest in the East", and was
released in 2001."
Dokładnie.
www.MetalSide.pl
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Judas Priest
Nie wiem czy traktować to jako żart czy nie, Hendrix to też była przystępna muzyczka ? ,na przełomie lat 60 i 70 panowała histeria na jego punkcie
Każdy muzyk zabiega o popularność, dla kasy ale też dlatego by móc się zaprezentować jak największej ilości publiczności,bo przecież bo to się jest artystą
Każdy muzyk zabiega o popularność, dla kasy ale też dlatego by móc się zaprezentować jak największej ilości publiczności,bo przecież bo to się jest artystą
Re: Judas Priest
Nie wiem, nie pamiętamZłapanyWCzasie pisze:na przełomie lat 60 i 70 panowała histeria na jego punkcie
Oczywiście... co nie oznacza, że każdy zespół, który zrobił się popularny, miał na to wielki wpływ na początku swojej kariery.ZłapanyWCzasie pisze:Każdy muzyk zabiega o popularność
Oceniasz popularność JP przez pryzmat czasu i tego co się później wydarzyło. W 1978 nikt nie miał takiej wiedzy co będzie dalej. Jak się promować i zabiegać o większą popularność.
www.MetalSide.pl
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Judas Priest
A od czasu wprowadzenie MTV ogrom zespołów odkrył potencjał drzemiacy w tym programie i niektórzy po prostu zaprzedali dusze artystyczne, żeby się w nim znajdować (vide Def Leppard).
Co do Judas Priest wg mnie jeden moment zadecyedował, że nie przeskoczyli pewnego poziomu popularności.
Jest to moja subiektywna opinia. Rok 1986 i propozycja, aby "Reckless " z "Turbo" stało się soundtrackiem do "Top Guna". Priest myśleli, że film będzie klapą i nie użyczyli tego kawałka (swoją drogą "Electric Eye" miał być soundtrackiem do "Toy Story 3"
).
Film stał się megahitem i gdyby wtedy zaskoczyło (a wg mnei "Turbo to SZCZERZE, album jak żaden inny JP mogący być mainstreamowym przebojem, gdzie był potencjalny hit radiowy na hicie radiowym) to może Trubo nie byłoby takim niedocenianym albumem, który sprzedał się w "tylko" w prawie 1,5 milionowym nakładzie w USA a stałby się traktowanym jako mega komercyjny, ale jednak będący sukcesem finansowym albumem, który sprzedał się w jakichś 5 milionach kopii w samych Stanach ?
Tego nigdy się nie dowiemy. Nie mniej utwór Berlin "Take my breath away" zna każdy i do dziś słychać go w radiu. A taki fajny rocker z wykopem jak "Reckless" znają tylko fani JP.
Drugim błędem jak dla mnie było uwierzenie w swoją wielkość po "Screaming For Vengeance", który wyniosło Priest na salony. Chłopaki widać aż zbyt uwieryzli w siebie, bo postanowili, że w USA "Defenders..." nie będzie promował żaden singiel !
To był strzał w kolano. Fakt - powstały klipy wideo, ale singla nie wydano w Stanach, a tam musisz być po prostu ciągle obecny, bo inaczej cię nie ma.
I małe sprostowanie. Na trasie "SFV" nie grali SWOJEGO koncertu dla 300 tys. osób, tylko mieli występ na festiwalu Live Aid w 1985 roku i to grali 3 kawałki tylko.
Co do Judas Priest wg mnie jeden moment zadecyedował, że nie przeskoczyli pewnego poziomu popularności.
Jest to moja subiektywna opinia. Rok 1986 i propozycja, aby "Reckless " z "Turbo" stało się soundtrackiem do "Top Guna". Priest myśleli, że film będzie klapą i nie użyczyli tego kawałka (swoją drogą "Electric Eye" miał być soundtrackiem do "Toy Story 3"
Film stał się megahitem i gdyby wtedy zaskoczyło (a wg mnei "Turbo to SZCZERZE, album jak żaden inny JP mogący być mainstreamowym przebojem, gdzie był potencjalny hit radiowy na hicie radiowym) to może Trubo nie byłoby takim niedocenianym albumem, który sprzedał się w "tylko" w prawie 1,5 milionowym nakładzie w USA a stałby się traktowanym jako mega komercyjny, ale jednak będący sukcesem finansowym albumem, który sprzedał się w jakichś 5 milionach kopii w samych Stanach ?
Tego nigdy się nie dowiemy. Nie mniej utwór Berlin "Take my breath away" zna każdy i do dziś słychać go w radiu. A taki fajny rocker z wykopem jak "Reckless" znają tylko fani JP.
Drugim błędem jak dla mnie było uwierzenie w swoją wielkość po "Screaming For Vengeance", który wyniosło Priest na salony. Chłopaki widać aż zbyt uwieryzli w siebie, bo postanowili, że w USA "Defenders..." nie będzie promował żaden singiel !
To był strzał w kolano. Fakt - powstały klipy wideo, ale singla nie wydano w Stanach, a tam musisz być po prostu ciągle obecny, bo inaczej cię nie ma.
I małe sprostowanie. Na trasie "SFV" nie grali SWOJEGO koncertu dla 300 tys. osób, tylko mieli występ na festiwalu Live Aid w 1985 roku i to grali 3 kawałki tylko.
I don't give a fuck
Re: Judas Priest
Co nie znaczy, że Reckless" byłby takim samym hitem. Na płycie z soundtrackiem do tego filmu jest z 10 kawałków, a może ze 3 są szerzej znane. Tutaj w przypadku JP to na dwoje babka wróżyła...Son after sin pisze:Nie mniej utwór Berlin "Take my breath away" zna każdy i do dziś słychać go w radiu. A taki fajny rocker z wykopem jak "Reckless" znają tylko fani JP.
www.MetalSide.pl
-
Son after sin
- -#Prisoner

- Posty: 132
- Rejestracja: sob wrz 18, 2010 2:56 pm
Re: Judas Priest
Dlatego napisałem, że się nigdy nie dowiemy. To moim subiektywnym zdaniem był największy błąd Priest 
Nie musi się nikt ze mną przecież zgadzać.
Nie musi się nikt ze mną przecież zgadzać.
I don't give a fuck
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: Judas Priest
To nie było Live Aid !! Live Aid było w 1985 r. ,natomiast trasa SfV w 1982 r. Koncert o którym mówię miał miejsce na US Festival Callifornia Hills ,koncert miał miejsce 29 maja 1983 a obok Priest zagrali wtedy m.in Ozzy Osbourne,Van Halen i Scorpions
Największym błędem Judas Priest było pomijanie Europy na trasach 1982-1988 ,zupełnie stracili kontakt z Europejską publicznością, to już były straty nie odrobienia, poza tym odejście Halforda na tak wiele lat, gdyby Bruce wrócił do Iron Maiden też tak późno,dziś Iron Maiden nie miałoby popularności takiej. Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
Poza tym,tak myślę,że Judasi w odróżnieniu od AC/DC,Iron Maiden czy nawet Motorhead nie mają zbyt dużej grupy osób ,dla których oni byliby nr.1 i daleko ,daleko nic.Bez takiej grupy nie da się odnieść wielkiego sukcesu .Można zagrać na jakimś festivalu typu Wacken czy Gods of Metal w Bolonii ,gdzie ludzie idą zobaczyć wiele kapel ale samemu się nie zapełni wielkich obiektów. Spotkałem na forum Judasów, kilka osób ,dla których Judas Priest była kapelą nr.1 i daleko,daleko nic,ale były to osoby akurat zasłuchane bardziej w Sad Wings of Destiny czy Sin after Sin,nie będace typowymi fanami metalu.
Największym błędem Judas Priest było pomijanie Europy na trasach 1982-1988 ,zupełnie stracili kontakt z Europejską publicznością, to już były straty nie odrobienia, poza tym odejście Halforda na tak wiele lat, gdyby Bruce wrócił do Iron Maiden też tak późno,dziś Iron Maiden nie miałoby popularności takiej. Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
Poza tym,tak myślę,że Judasi w odróżnieniu od AC/DC,Iron Maiden czy nawet Motorhead nie mają zbyt dużej grupy osób ,dla których oni byliby nr.1 i daleko ,daleko nic.Bez takiej grupy nie da się odnieść wielkiego sukcesu .Można zagrać na jakimś festivalu typu Wacken czy Gods of Metal w Bolonii ,gdzie ludzie idą zobaczyć wiele kapel ale samemu się nie zapełni wielkich obiektów. Spotkałem na forum Judasów, kilka osób ,dla których Judas Priest była kapelą nr.1 i daleko,daleko nic,ale były to osoby akurat zasłuchane bardziej w Sad Wings of Destiny czy Sin after Sin,nie będace typowymi fanami metalu.
Re: Judas Priest
No pierwsze słyszę... skąd to wymyśliłeś?ZłapanyWCzasie pisze:Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
www.MetalSide.pl
Re: Judas Priest
Tu nawet nie chodzi o liczbę lat, co o moment. Lata od 1992 do 1998 to było muzyczne dno, Iron najmniej stracił mając wtedy Blaze'a, ale kluczem do zmiany rynku był z 1 strony renesans metalu (power metal, czyli wszelkie Hammerfalle - ok. 1998), a po nich - bardzo udany powrót Bruce'a do Maiden itp itd.ZłapanyWCzasie pisze:poza tym odejście Halforda na tak wiele lat, gdyby Bruce wrócił do Iron Maiden też tak późno,dziś Iron Maiden nie miałoby popularności takiej. Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
Gdyby Rob nagrał Rezurekcję z resztą Priest, to jestem pewien, że kapela byłaby na absolutnym topie
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Judas Priest
możesz zmienić w kapeli każdego muzyka bez większego szwanku, ale spróbuj zmienić wokalistę ...gumbyy pisze:No pierwsze słyszę... skąd to wymyśliłeś?ZłapanyWCzasie pisze:Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Judas Priest
I z tym czasem byłby problem, jesli zmienić muzykakrusejder pisze:możesz zmienić w kapeli każdego muzyka bez większego szwanku, ale spróbuj zmienić wokalistę ...gumbyy pisze:No pierwsze słyszę... skąd to wymyśliłeś?ZłapanyWCzasie pisze:Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
Re: Judas Priest
Oczywiście, że wokal jest najbardziej charakterystyczną składową zespołu, co nie zmienia faktu, że jakiegoś zespołu słucham "dla wokalisty".krusejder pisze:możesz zmienić w kapeli każdego muzyka bez większego szwanku, ale spróbuj zmienić wokalistę ...gumbyy pisze:No pierwsze słyszę... skąd to wymyśliłeś?ZłapanyWCzasie pisze:Nie oszukujmy się większość osób słucha kapeli dla wokalisty .
www.MetalSide.pl
Re: Judas Priest
To zależy, ja sobie np nie wyobrażam AC/DC bez Angusa 
Re: Judas Priest
Ale to nie chodzi o to, co sobie wyobrażasz, tylko czy słuchasz AC/DC tylko dla tego wokalisty...PanPrezes pisze:To zależy, ja sobie np nie wyobrażam AC/DC bez Angusa
www.MetalSide.pl
Re: Judas Priest
Zespołu tylko ze względu na wokalistę to chyba słuchają tylko małolaty. Ja lubię słuchać Iron Maiden i z Brucem i z Blazem, Judasów i z Robem i z Ripperem, Sabbathów z Ozzym, Dio czy Tonym, AC/DC z Bonem i z Brianem. Zespół to zespół, choć jakiś jego element może się zmienić to nadal będzie ten band, ta sama dusza. Słuchanie zespołu bo śpiewa w nim fajny wokalista można porównywać z kibicowaniem jakiejś drużynie tylko dla tego, że gra tam twój ulubiony piłkarz.

