Koncert super, oczywiście nie żałuję, że byłem. Zaczęło się dziwnie, bo kawałkiem z poprzedniej płyty, No Twilight Within the Courts of the Sun. Po nim Index i te dwa kawałki były trochę stracone dla mnie, brzmienie jakoś mi nie leżało, potem się albo przyzwyczaiłem, ale chyba jednak wyregulowali też co trzeba, bo w otwieraczu nie było słychać Wilsona podczas mocniejszych gitar. Te kawałki oraz podczas już nieźle brzmiącego Deform To Form A Star, Wilson i spółka byli skryci za szmacianą płachtą, na której leciały różne wizualizacje z rzutnika. Robiło to całkiem niezły efekt, gra świateł wewnątrz potęgowała efekt. W końcówce wyśmienitego Sectarian kurtyna spadła wśród owacji a wideo leciało dalej na tylnej ścianie.
No i od Sectarian bajka, tylko trochę dziwny był jak dla mnie układ kawałków, Sectarian poleciał dość późno, wydawałoby się, że na początek nadawałby się idealnie... ale przynajmniej zdążyłem się wkręcić i nie straciłem przyjmności słuchania go
Do setu nie mam raczej jakichś zastrzeżeń, może tylko Like Dust I Have Cleared from My Eye byłbym skłonny odpuścić na rzecz niestety nieobecnego Salvaging. Harmony Korine nieuwielbiałem nigdy jakoś szczególnie, ale na koncercie robiło piorunujące wrażenie.
Według moich przewidywań Raider II zagrali i wyszło to świetnie. Poprzedzający Veneno Para Las Hadas też jeden z mocniejszcyh punktów koncertu. Na bis poleciało Get All You Deserve, czym byłem lekko rozczarowany, bo nie uwielbiam go jakoś szczególnie.
Saks brzmiał trochę drażniąco momentami, niekiedy z kolei ginął w huku gitar, ale ogólnie brzmienie jak najbardziej na plus dla mnie.
Ale Eskulap jest ciulowy
Widziałem już Wilsona w trzech projektach. PT, Blackfield i teraz solo, każdy po razie, co wśród mojego marnego dorobku koncertowego stanowi bardzo znaczny procent. I w sumie jest to jakiś wykładnik mojej sympatii dla Wilsona
Ten koncert dodatkowo ją spotęgował.


