Nie bardzo rozumiem tylko sens porównywania czegoś rzeczywistego(autentyczne live) do czegoś z premedytacją przekłamanego(rasowanego w studio) i zachwycanie się tym drugim i gadanie w odniesieniu do tego fałszerstwa, że jak Bruce chce to potrafi. Wiadomo, że jak chce to potrafi, ale dobrze, żeby chciał już na koncercie a nie dopiero po koncercie, w studio wspólnie z realizatorem. En Vivo można zachwycać się oddzielnie jako kompletnym produktem video, dziełem muzyków i realizatora, produktem do perfidii wycyzelowanym i wypięknionym aż nienaturalnym, ale bez sensu porównywać takie coś do czegoś rzeczywistego.Wiadomo, że jest ingerencja. Ale gdyby w tym czasie latał po scenie, to nawet z ingerencją nie było by to tak świetne muzycznie.
Ogólnie to nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi w tym poście.



