z resztą...

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM









Skoro już o tym napisałeś to wiesz zapewne, ze w tamtym czasie taki Slayer i inne kapele thrash metalowe z Californii gnoiły i tępiły te wszystkie tapirowane zespoły. Jeff Hanneman i Dave Lombardo opowiadali z resztą o tym w programie Thrash Or Be Thrashed. Na te akcje szybko odpowiednio zareagowały inne - Exodus, Vio-lence, Hirax, Possessed, Forbidden, Laaz Rockit... Paul Baloff z wymienionego Exodus latał nawet wieczorami z nożyczkami po ulicy i obcinał takim różowym delikwentom włosy i frędzle przy skórzanych kurtkach. Podobnie z resztą miało się to w Polsce na przełomie 80/90.Mike Stanley pisze:Gdyby nie scena L.A. to Thrash też nie rozwinąłby się tak jak dzisiaj go widzimy. To wszystko jest od siebie zależne, jak pokazuje historia i wypowiedzi samych muzyków(!!!).
Super, godna pochwały inicjatywa. Baloff to prawdziwy bohater. Szkoda, że nie był na tyle twardy, by pojechać np. na rodeo do Texasu i poobcinać frędzle przy kurtkach tamtejszej publiczności. Cóż, może wiedział, że jego "thrashowa" gęba zostałaby poddana thrashowi w sensie jak najbardziej dosłownym.LukaSieka pisze:Paul Baloff z wymienionego Exodus latał nawet wieczorami z nożyczkami po ulicy i obcinał takim różowym delikwentom włosy i frędzle przy skórzanych kurtkach. Podobnie z resztą miało się to w Polsce na przełomie 80/90.
Skoro jest dyskusja o szeroko pojętym "wieśniactwie", to dobrze że wspomniałeś Manowar. Te miecze, skóry, futra i wyimaginowany świat królów metaluvoivod' pisze:To ja jeszcze dodam że gdy Manowar zaczynali prężyć muskuły i życzyć śmierci pozerom, był to własnie środkowy palec w stronę tych wszystkich pudel-metalowych boysbandów

No nie wiem, miałem tyle lat długie włosy i z dresiarzami to co najwyżej czystą piłem . To może "sto" lat temu tak było, teraz to metalowcy i dresiarze zazwyczaj nic do siebie nie mają. Na Blazie we Wrocku w 2012 r. pod sceną bawiło się ze sześciu kibiców WKS-u, znali teksty, byli żywiołowi a niejeden metalowiec stał jak słup soli i zajmował się tylko ściemnianiem lasek ubranych na czarno w przedziale wiekowym 16-18.Maximus pisze: A w Polsce schludna, ogolona na łyso młodzież o narodowych poglądach zwykła dokonywać przymusowych usług fryzjerskich na wszystkich długowłosych, niezależnie od tego, czy słuchali Sodom czy Bon Jovi. Dla nich każdy długowłosy to pudel i dziwoląg. Piękna tradycja, jest się do czego odwoływać...
chcesz powiedzieć że nie lubisz Manowar?Maximus pisze:Skoro jest dyskusja o szeroko pojętym "wieśniactwie", to dobrze że wspomniałeś Manowar. Te miecze, skóry, futra i wyimaginowany świat królów metalu
Chcę powiedzieć, że nie mam 12 lat i tzw. image olewam ciepłym moczem i śmieję się z całej tej otoczki. Pudle, rycerze, diablęta, naćwiekowani metalowcy - to wszystko wiocha, bez wyjątku. Głównym kryterium moich muzycznych sympatii i antypatii jest muzyka właśnie, w mniejszym stopniu teksty. Reszta obchodzi mnie minimalnie lub wcale.voivod' pisze:chcesz powiedzieć że nie lubisz Manowar?
Niekoniecznie "dresiarzy" miałem na myśli, a poza tym wypowiedź odnosiła się do okresu sprzed dwudziestu paru lat, o którym wspomniał LukaSieka.Nomadosław pisze:No nie wiem, miałem tyle lat długie włosy i z dresiarzami to co najwyżej czystą piłem . To może "sto" lat temu tak było, teraz to metalowcy i dresiarze zazwyczaj nic do siebie nie mają.
W tej sprawie pełna zgoda.Nomadosław pisze:Pudel taki zły nie był, no przepraszam ale sto razy bardziej wolę Motley Crue czy nawet Bon Jovi od tego co teraz nazywa się rockiem, jakieś Kings of Leon, Coldplay itd.
widman pisze:Przecież Baloff nic nie miał do kowbojów i fanów country tylko do glamowców i różowych metalowców.

Pojechałeś po bandzie. Punk i nu metal nie mają ze sobą nic wspólnego, to po pierwsze. Po drugie punk jest mimo wszystko bardziej "klasyczny" - jeśli już musimy trzymać się tej terminologii - niż pudel, bo po prostu jako gatunek powstał i rozwinął się wcześniej. Po trzecie nie trzeba koniecznie odwoływać się do Slayera, by szukać punkowych nawiązań, a wystarczy posłuchać debiutanckiego albumu Ironów - przecież tam aż kipi od takich patentów. O Mototrhead nawet nie wspomnę...Nomadosław pisze:Nie mam nic specjalnie do punka, nu-metalu, nie moja muzyka i tyle, ale bardziej klasycznym graniem jednak mimo wszystko był pudel.
mistrz : DNomadosław pisze:Nu-metal też im chyba specjalnie nie przeszkadzał, jak Slayer na koncerty brał Mansona

a ja wcale tak nie uważam, mimo wszystko bliżej debiutowi Ironów do płyt Thin Lizzy czy Budgie niż do Sex Pistols, to co wygadywał Di Anno weźmy w bardzo szeroki nawiasMaximus pisze:, a wystarczy posłuchać debiutanckiego albumu Ironów - przecież tam aż kipi od takich patentów..