IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
W tym temacie piszcie swoje recenzje nt. albumu ROCK IN RIO
- Nicko McBrain
- -#Long distance runner

- Posty: 862
- Rejestracja: pt maja 01, 2009 2:15 pm
- Skąd: Katowice
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
czemu RIR nie ma recenzji?
-
Deleted User 804
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
recenzje albumów są dostępne na głównej http://sanktuariumfc.org/index.php?go=recenzje Tu jest miejsce na recenzje forumowiczów gdyby któryś chciał napisać, aczkolwiek w tym przypadku nikt nie miał takiej ochoty
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Rock in Rio jest dla mnie osobiście, najlepszą koncertówką Ironów. Głównym atutem podczas tego koncertu jest niesamowita energia i radość z grania przez muzyków, a także tłum 250 000 fanów, który robi magiczne wrażenie śpiewając refreny, klaszcząc...
Setlista jest bardzo ciekawa. Zespół prezentuje kawałki z każdego okresu, od początkowego z Paulem Di'Anno (Wrathchild, Iron Maiden, Sanctuary), przez świetlisty wieloletni okres z Brucem. Nie zapomnieli nawet o krótkim okresie z Blazem Bayleyem (Sign of the Cross, The Clansman). Koncert odbył się podczas trasy promującej nowy album Brave New World, przez co początek zdominowany jest nowymi, lecz wybitnymi kawałkami z tego krążka. Później nie braknie największych hitów i obowiązkowych pozycji koncertowych.
Bruce jest w świetnej formie głosowej i frontmańskiej. Rozgrzewa publikę do czerwoności zagrzewaniem do śpiewania, klaskania, skakania. Nie może zabraknąć także tradycyjnego okrzyku Dickinsona SCERAM FOR ME <miasto, hala, kraj>, w tym przypadku Rio de Janeiro i Brazylia.
Osobiście, wprost uwielbiam wersję Fear of the Dark z boskim nuceniem i śpiewem publiki. The Clansman i Sign of the Cross w wykonaniu Bruce'a wypadają świetnie.
Podsumowując: Iron Maiden w najlepszym wydaniu. Muzycy w niebywałej formie dali niezapomniane show. Pozycja obowiązkowa na półce zagorzałego fana
Setlista jest bardzo ciekawa. Zespół prezentuje kawałki z każdego okresu, od początkowego z Paulem Di'Anno (Wrathchild, Iron Maiden, Sanctuary), przez świetlisty wieloletni okres z Brucem. Nie zapomnieli nawet o krótkim okresie z Blazem Bayleyem (Sign of the Cross, The Clansman). Koncert odbył się podczas trasy promującej nowy album Brave New World, przez co początek zdominowany jest nowymi, lecz wybitnymi kawałkami z tego krążka. Później nie braknie największych hitów i obowiązkowych pozycji koncertowych.
Bruce jest w świetnej formie głosowej i frontmańskiej. Rozgrzewa publikę do czerwoności zagrzewaniem do śpiewania, klaskania, skakania. Nie może zabraknąć także tradycyjnego okrzyku Dickinsona SCERAM FOR ME <miasto, hala, kraj>, w tym przypadku Rio de Janeiro i Brazylia.
Osobiście, wprost uwielbiam wersję Fear of the Dark z boskim nuceniem i śpiewem publiki. The Clansman i Sign of the Cross w wykonaniu Bruce'a wypadają świetnie.
Podsumowując: Iron Maiden w najlepszym wydaniu. Muzycy w niebywałej formie dali niezapomniane show. Pozycja obowiązkowa na półce zagorzałego fana
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Trudno w to uwierzyć, ale to wcale nie był najlepszy koncert na trasie, w Roskilde dali jeszcze lepiej po garach.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 18373
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Moim zdaniem to właśnie setlista wpływa na niekorzyść całości. A konkretnie brak jakiegokolwiek utworu z lp "Somewhere In Time" czy "No Prayer Of The Dying" i tylko "The Trooper" z 'Piece Of Mind"Bruce11 pisze:Setlista jest bardzo ciekawa. Zespół prezentuje kawałki z każdego okresu, od początkowego z Paulem Di'Anno (Wrathchild, Iron Maiden, Sanctuary), przez świetlisty wieloletni okres z Brucem. Nie zapomnieli nawet o krótkim okresie z Blazem Bayleyem (Sign of the Cross, The Clansman).
Poza tym, trochę kłuję mnie gdzieś z tyłu głowy fakt, iż "Run To The Hills" nie znalazł się na oficjalnej wersji cd/dvd oraz co niektóre gadki Bruce'a zostały powywalane. Zwłaszcza ta gdzie Dickinson obsmarował Britney Spears i wszelakie boysbandy. Można to dzisiaj usłyszeć tylko na bootlegu "Rio De Janeiro, Brazil 19.01.2001".
Chociaż lubię ten koncert, lubię do niego wracać, to nie jest to jakieś moje spełnienie marzeń jeżeli chodzi o koncertowy dorobek Iron Maiden. Nie rozumiem tego spuszczania się nad tą wręcz "idealną" produkcją i robienia tyle szumu wokół rzekomej żywiołowości... Wszyscy wiemy, ze popisy sceniczne zawsze były mocna stroną Iron Maiden, a ich "Rock In Rio" to w ich przypadku żadne novum. Dlatego też przy okazji wypuszczenia tego materiału potraktowałem to jak po prostu kolejną płytę koncertową. Wiadomo, że takie "Live At Donington", "A Real Live One" czy "A Real Dead One" przy występie z Brazyli bladną, ale jest jeszcze przecież kultowy "Live After Death" czy 'Maiden England", których wartość jest dla mnie kompletnie niepodważalna.
Nie wiem, może ktoś kto zaczynał swoją przygodę z Iron Maiden w 2002, a "Rock In Rio" był przy okazji jego jednym z pierwszych metalowych materiałów, może to oczywiście wpłynąć na jego ocenę. Dla mnie jednak "Rock In Rio" jest trochę za bardzo przereklamowany. Co z tego, że nagrany i zmiksowany w jakimś 5.1, że brzmienie lepsze niż, co niektóre płyty studyjne. Co z tego? Ja tam wole ten old schoolowy żar z "Live After Death", który daje po ryju już od prawie trzydziestu lat. Walił w zęby wtedy w 1985 roku, bezlitosnie wali dziś.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Przecież RTTH zamyka CD i DVD 
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6565
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Ja tam lubię ten album, podoba mi się wersja audio i dvd. Chociaż do Live After Death, Rock In Rio nawet nie ma startu. Live After Death chyba raczej już na zawsze pozostanie jedną z najlepszych metalowych koncertówek wszechczasów.
-
Deleted User 2259
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Tak się tylko mówi,RAR w niczym jej nie ustępuje.Adrian S.O.S. pisze:Live After Death chyba raczej już na zawsze pozostanie jedną z najlepszych metalowych koncertówek wszechczasów.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 18373
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
No tak, teraz widzę kiedy w ręku mam cd "Rock In Rio", ze ewidentnie się jebł*m.RALF pisze:Przecież RTTH zamyka CD i DVD
Chyba za dużo tych bootlegów słucham
Ale ja nie napisałem, że nie lubie "Rock In Rio". Chciałem po prostu wytknąć przy okazji kilka mankamentów tego idealnego koncertu. Nie chciałem udowodnić za wszelką cene jaka to jest chała, zrównać tego materiału z ziemią. Po prostu, tak jak pisałem wcześniej ta płyta wydaje mi się troche za bardzo przereklamowana.Adrian S.O.S. pisze:Ja tam lubię ten album, podoba mi się wersja audio i dvd. Chociaż do Live After Death, Rock In Rio nawet nie ma startu. Live After Death chyba raczej już na zawsze pozostanie jedną z najlepszych metalowych koncertówek wszechczasów.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
A nie "RiR"?Invader pisze:RAR w niczym jej nie ustępuje.
Może ciut, chociaż zwróciłbym uwagę na jeden fakt, często pomijany - Live After Death jest kompilacją nagrań z 4 koncertów, co dało możliwość wybrania i złożenia jednego, praktycznie idealnego. Musiałbym sięgnąć po bootlegi, ale i bez tego założyłbym się, że każdy pojedynczy koncert z Long Beach jednak ustępuje temu z RioLukaSieka pisze:Po prostu, tak jak pisałem wcześniej ta płyta wydaje mi się troche za bardzo przereklamowana.
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Live after Death to najwspanialszy koncert Ironów, a Rock in Rio w Polsce jest strasznie przeceniane. Tylko tutaj LAD stawia się niżej, gdzie indziej to niepojęte. Oczywiście to świetny koncert ale brakuje na nim zbyt dużo ważnych utworów Iron Maiden.
Miejsce nr. 2 to oczywiście wspaniałe Maiden England z cudownymi wykonaniami z Seventh Sona i Prisonerem orz Killers.
Miejsce nr. 2 to oczywiście wspaniałe Maiden England z cudownymi wykonaniami z Seventh Sona i Prisonerem orz Killers.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 18373
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Odyseusz pisze:Live after Death to najwspanialszy koncert Ironów, a Rock in Rio w Polsce jest strasznie przeceniane. Tylko tutaj LAD stawia się niżej, gdzie indziej to niepojęte. Oczywiście to świetny koncert ale brakuje na nim zbyt dużo ważnych utworów Iron Maiden.
Miejsce nr. 2 to oczywiście wspaniałe Maiden England z cudownymi wykonaniami z Seventh Sona i Prisonerem orz Killers.

So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
To poważnie czy żarty się trzymają?Mr. M pisze:Może ciut, chociaż zwróciłbym uwagę na jeden fakt, często pomijany - Live After Death jest kompilacją nagrań z 4 koncertów, co dało możliwość wybrania i złożenia jednego, praktycznie idealnego. Musiałbym sięgnąć po bootlegi, ale i bez tego założyłbym się, że każdy pojedynczy koncert z Long Beach jednak ustępuje temu z Rio
Bez kitu, ale Iron Maiden lat 80 niszczy wszystko co ten zespół wypocił w latach 2000-2013. Można się nogami i rękami zapierać, ale prawda i tak wyjdzie na jaw. "Live after death" kładzie takie "Rock in Rio" jak i jakieś bootlegi z każdej innej trasy od 2000 roku w górę.
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Powinno być takwidman pisze:
Bez kitu, ale Iron Maiden lat 80 niszczy wszystko
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
LAD to nie tylko najlepsza koncertówka IM. To jeden z najlepszych albumów koncertowych w ogóle. To coś jak Made in Japan dla Purpli czy Unleashed dla Judasów! Jeżeli ktoś stawia wyżej RiR to jestem prawie pewien, że zaczął słuchać IM od BNW.widman pisze:"Live after death" kładzie takie "Rock in Rio" jak i jakieś bootlegi z każdej innej trasy od 2000 roku w górę.
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
RiR to klasyka epoki IM w sześcioosobowym składzie, swego rodzaju "nowego rozdania" w dziejach grupy. Baaaaardzo cenię ten album. Swoją droga przy dwunastu wydawnictwach koncertowych w dyskografii IM jest z czego wybierać.
Moje TOP 5 albumów live Iron Maiden:
1. Live After Death(1985)
2. Rock In Rio(2002)
3. Eddie's Archive: Beast Over Hammersmith/BBC Arcives(2002)
4. Maiden England'88(2013)
5. Flight 666: Live Soundtrack(2009)
Jak ktoś tego nie słyszał to G***NO wie o Iron Maiden!
Moje TOP 5 albumów live Iron Maiden:
1. Live After Death(1985)
2. Rock In Rio(2002)
3. Eddie's Archive: Beast Over Hammersmith/BBC Arcives(2002)
4. Maiden England'88(2013)
5. Flight 666: Live Soundtrack(2009)
Jak ktoś tego nie słyszał to G***NO wie o Iron Maiden!
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Jestem dziwny, ale mnie najbardziej się podoba flight...
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
A mi Rock in Rio 
Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / ROCK IN RIO - recenzje
Maiden England z NEC w Birmingham był i pozostał dla mnie najlepszym koncertowym albumem. Najwspanialszy vocal Bruce'a, potężny!!!


