Deleted User 804 pisze:Ej akurat mocno przesadzacie z brakiem reakcji zespołu. Bruce upadł pod koniec kawałka. Na początku wyglądało to zupełnie niegroźnienie, po prostu cofając się nie zobaczył kolumny i upadł. Pierwszy zauważył wszystko Adrian, który stał zaraz za Brucem. Spojrzał szybko na Steave'a pokazując głową w stronę Bruca, później dał znać Davowi, Janickowi i Nicko. Bruce leżał na scenie sam może 15 sekund gdzie chłopaki dokończyli kawałek i jak tylko zgasły światła to zaraz do niego podbiegli. Dodatkowo odprowadzili Bruca do samego wyjścia na backstage, gdzie po drodze z nim gadali i całkiem możliwe iż sam Bruce kazał im grać dalej nie chcąc robić jeszcze większego zamieszania. Jak wrócił spytali się go też co się dokładnie stało bo nie widzieli samego momentu upadku.
Nawet po części widać to na wrzuconych wcześniej filmikach: https://youtu.be/x6o9RiHNi04 - Bruce upada na 6:48 a na 7:03 gasną światła i wszyscy do niego idą(Adrian poszedł się upewnić wcześniej że ktoś wyjdzie z backstage)
https://youtu.be/cQT1PU84mek - zespół zaczyna death or glory stojąc w jednym rogu sceny po tym jak odprowadzili Bruca
Jak tego nie widzieliście z bliska to nie wyciągajcie nie wiadomo jakich teorii spiskowych z jednego marnej jakości filmiku z youtuba bo naprawdę poniosła was tu fantazja.
Brawo Deleted User 804 za fakty bo tu jakis watek z dupy sie zrobił :-D
Myślę, że Panowie znają się lepiej niż z własnymi rodzinami. ostatecznie spędzają/li ze sobą tak wiele czasu podczas tych wszystkich lat, że wiedzą kto co lubi jeść, kto co ogląda, czym się pryska, jakiej używa pasty do zębów... Lata lecą i myślę, że w ich wieku przeżyli już wszystko, wyjaśnili sobie wszystkie niejasności i nauczyli się ze sobą żyć. Stąd może taka radość grania. Podejrzewam, że grube imprezy też już mają za sobą. Jak pokazał Deleted User 804 znają się na mrugnięcie okiem i wszystko ustalili w kilka sekund i kontynuowali koncert.
Wszelkie teksty typu "się nienawidzą", "są na trasie tylko dla pieniędzy", "cieszyli się, że Bruce się przewrócił i sieknął baniakiem o scenę/głośnik" uważam za niesmaczne!
Życzeniowcy z Was .
Nie wiadomo co jest za kulisami. Nie wiemy czy są kolegami z pracy, czy trzymają zespół w kupie dla pieniędzy. Aczkolwiek nie ma sensu bez żadnych danych tego roztrzasac .
Przede wszystkim gdyby tak się nienawidzili nie doszłoby do wielkiego reunion na przełomie wieku, a jeśli nawet by do niego doszło, to trwałoby przez góra 2 lata. Nienawiść zwyciężyłaby bardzo szybko. Ludzie, którzy się nienawidzą nie wytrzymaliby ze sobą dłużej niż te wspomniane 2 lata. Nawet za wielkie pieniądze.
Zaraz znajdą się tacy, którzy orzekną, że Dickinson batoży sznurkiem w blachy Nikosia, bo nie cierpi jego gry na perkusji.
Przede wszystkim gdyby tak się nienawidzili nie doszłoby do wielkiego reunion na przełomie wieku, a jeśli nawet by do niego doszło, to trwałoby przez góra 2 lata. Nienawiść zwyciężyłaby bardzo szybko. Ludzie, którzy się nienawidzą nie wytrzymaliby ze sobą dłużej niż te wspomniane 2 lata. Nawet za wielkie pieniądze.
Nie twierdzę, że się nienawidzą. Uważam, że nie jest powiedziane, że muszą być kolegami. I tylko tyle .
Scena, a to, co za nią...Dwa światy, często pewnie bardzo odmienne.
Jeżeli ktoś w tej kapeli tak szczerze się lubi, to mam wrażenie, że jest to Bruce i Adrian. No i Nicko, ten się wydaje lubić wszystkich
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Powiem Wam w tajemnicy, że zaobserwowałem, iż Eddie ma straszną kosę z Dickinsonem. Ci, którzy mają mniej niż -3 dioptrie na każde oko, mogą to zaobserwować na każdym koncercie na tej trasie. Tylko jakby coś, to sza.... Ja Wam tego nie powiedziałem....
Pierre Dolinski pisze:Powiem Wam w tajemnicy, że zaobserwowałem, iż Eddie ma straszną kosę z Dickinsonem. Ci, którzy mają mniej niż -3 dioptrie na każde oko, mogą to zaobserwować na każdym koncercie na tej trasie. Tylko jakby coś, to sza.... Ja Wam tego nie powiedziałem....
To prawda, czasem patrząc na Dave'a, Janicka czy Adriana myślę, że lepiej by się odnaleźli w czymś w stylu Slayera. Te groźne miny! Wzbudzają większy respekt niż Kerry King. Teraz nic tylko czekać aż panowie będą jeszcze bardziej wk... zdenerwowani, bo pewnie myśleli, że Bruce po upadku w Żylinie będzie musiał anulować występy, a tu cholera, wygląda na to, że będzie żył i grał z nimi.
A Stefan??!! Ten to dopiero nienawidzi. Z tym, że jego nienawiść skupia się przede wszystkim na tych co kupili bilety na koncert!!
Podczas każdego gigu mierzy do publiczności z tego swojego strasznego basu myśląc przy tym - "Następnym razem przyniosę bazookę i zrobię z nich mielone!!!"
Tak zastanawiam się kiedy Stefek dojrzeje do tej decyzji i mam coraz mocniejsze postanowienie, żeby na następny koncert nie iść, ewentualnie odsłuchać go za darmo zza bram stadionu. Może wtedy Stefan się na mnie nie pogniewa. Tam zawsze jest najlepsza akustyka i podobno nieźle bootlegi wychodzą.
No tak. Kiedy Adrian i Janick miziają się główkami Dickinson snuje szatański plan - Nie dam ci zaśpiewać chórków w Wasted Years, ty pieroński Judoszu!!
Pierre Dolinski pisze:Powiem Wam w tajemnicy, że zaobserwowałem, iż Eddie ma straszną kosę z Dickinsonem. Ci, którzy mają mniej niż -3 dioptrie na każde oko, mogą to zaobserwować na każdym koncercie na tej trasie. Tylko jakby coś, to sza.... Ja Wam tego nie powiedziałem....
A co z Janickiem? Ten to ma dopiero kose z Edkiem. Od zawsze się piorą
Nie wszyscy członkowie zespołu w ogóle zauważyli upadek Bruce'a, dlatego też zaczęli grać Death Or Glory. Inna sprawa, że zespół spieszył się przez cały koncert w Żylinie, gdyż zaraz po nim musieli jechać 200 km na lotnisko w Bratysławie, co zajęło im 2h, i lecieć kolejne 2h do Londynu na w pełni zasłużone 2 dni przerwy...