s.......... ssssssssssssssspierdalajsajki pisze:Maiden nie ma takiego utworu.
The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 6661
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12441
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Ale jest strasznie rozwleczony, mógłby trwać 7 minut, albo 6Sardi pisze:The Red and the Black tak, a The Book of Souls to jeden z najlepszych numerów po reunion.
-
Deleted User 1499
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
-1Dzosef pisze:Ale jest strasznie rozwleczony, mógłby trwać 7 minut, albo 6Sardi pisze:The Red and the Black tak, a The Book of Souls to jeden z najlepszych numerów po reunion..
Akurat tego kawałka bym nie skrócił ani o sekundę. Za to Red&Black zdecydowanie.
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Mam dokładnie tak samo. TBOS trwa tyle, ile trzeba. A TRATB dla mnie mógłby w ogóle nie trwać, o czym już pisałem 
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 1499
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
TRATB mógłby trwać , bo to nie jest zły kawałek , ale przedobrzyli zdecydowanie.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12441
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Szczerze to na każdym koncercie miałem już dosyć TBOS mniej więcej w połowie, strasznie się dłuzył.
-
Deleted User 1499
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
A Red&Black dosyć nie miałeś ?
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12441
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Ja prawdę mówiąc na żywo nie miałem dość ani tego, ani tego, ale jak slucham płyty to Czerwone i Czarne zdecydowanie mi sie dluży.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Mi by się nie dłużyło, gdyby nie refreny (ble!) oraz wymęczony i bełkoczący Bruce.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Mi się nie dłuży żaden z epików. Chyba jako jeden z niewielu tutaj kocham "The Red and the Black". Osobiście to dla mnie najlepszy utwór na płycie, jest w mojej 3 ulubionych utworów Maiden i nie wyciąłbym, ani chwili. Jest po prostu swego rodzaju magiczny. Na koncercie zaraz po "Iron Maiden" i "Hallowed Be Thy Name" szalałem najbardziej właśnie na nim. Nie rozumiem dlaczego tyle hejtu jest na niego wylewane.
Atakowania "The Book of Souls" to już w ogóle nie rozumiem
On i "Powerslave" to chyba jedyne tak klimatyczne kawałki, jakie ma IM. Zdecydowanie nie jest, ani trochę przedłużony.
Atakowania "The Book of Souls" to już w ogóle nie rozumiem
"I will return and I'll poses your bodies and I'll make you burn!"
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Ale SSOASS, The Clansman albo Alexander The Great (lub cokolwiek z SIT, oprócz WY) to znasz?Korstern pisze: Atakowania "The Book of Souls" to już w ogóle nie rozumiemOn i "Powerslave" to chyba jedyne tak klimatyczne kawałki, jakie ma IM.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Ewentualnie coś z AMOLAD 
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Oczywiście, że znam bo SSOASS oraz SiT to jedne z moich ulubionych albumów, ale chodziło mi tu o trochę inny rodzaj klimatu. Oczywiście nic nie przebije tego futurystycznego z SiT z tytułowym na czelekmberserker pisze:Ale SSOASS, The Clansman albo Alexander The Great (lub cokolwiek z SIT, oprócz WY) to znasz?Korstern pisze: Atakowania "The Book of Souls" to już w ogóle nie rozumiemOn i "Powerslave" to chyba jedyne tak klimatyczne kawałki, jakie ma IM.
"I will return and I'll poses your bodies and I'll make you burn!"
-
Deleted User 5155
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Też nie pojmuję krytyki R&B. Czy to będąc na koncertach, czy to oglądając filmiki z koncertów zauważam, że w trakcie grania tego kawałka zabawa jest przednia i trwa od początku do końca.
Czyżby się gawiedź nie poznała na słabości tego kawałka?
Czyżby się gawiedź nie poznała na słabości tego kawałka?
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Ja podobnie, dla mnie jeden z najlepszych utworów na TBOS i na żywo miałem podobne wrażenie jak Ty - ludzie wokół się bawili nawet bardziej niż na większości innych kawałkówpinio pisze:Też nie pojmuję krytyki R&B
Ja tam się cieszę że Maiden nagrywają takie numery jak R&B a nie np. kolejne Run to the Hillsy czy kawałki w tym stylu
-
Deleted User 1499
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Powiem wam że po Wacken Red&Black mnie kupił i coraz częściej go słucham
Fajne jest te odkrywanie kawałka po takim czasie.
-
Deleted User 4783
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
bo to dobry utwór jest
-
Deleted User 1499
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
Wiem , tylko że miałem problem z nim. Od premiery przy odsłuchu całej płyty był pomijany za każdym razem. Dopiero po usłyszeniu live zacząłem go przesłuchiwać coraz częściej aż w końcu polubiłem 
-
Deleted User 5155
Re: The Book Of Souls - opinie na temat nowego albumu
No i roczek przeleciał od usłyszenia Księgi Dusz. Uczciwie klikam, że nie całkiem jeszcze dość tego czasu było aby nabrać dystansu i tak ciut bardziej na zimno napisać. Pamięć niedawnych przecie koncertów też nie pomaga.
Po 34 latach od pierwszego kontaktu z zespołem można się niepokoić przed odsłuchem nowego dzieła twórców muzyki życia. Do TFF potrzebowałem 3 tygodni, żeby dotrzeć, docenić i polubić. Przed TBOS miałem galara strasznego, choć SOL bardzo mi się podobał.
Płyta należy do pierwszej czwórki najlepszych wg mnie płyt IM. Jest niesamowicie równa jakościowo, dojrzała, śpiewna, prosta, z równocześnie przeróżnymi klimatycznie kawałkami. Utwór po utworze wzbudza we mnie zachwyt, mrówki na plecach, szeroki uśmiech i wsio co pozytywne.
Wstęp If Eternity - pisany jako początek koncertu? - bo pasuje. Dalej - uzupełnianie się wokalu i gitar, kiedy Bruce zawiesza wysoko głos a gitary prowadzą melodię na jego tle - zachwycające. Właściwie utwór bez sola gitarowego a przecie go nie brakuje.
Speed - zadziorny, lekko chropawy, prosty i przebojowy - ponosi i ze słuchawek i na gigu.
TGU - mistrzostwo krótkiej formy, w której jest wszystko co dobre.
R&B - najbardziej koherentny i konsekwentny 13-ominutowiec jaki znam. + bodajże najlepsze 3 i pół minuty gitarzenia ever (albo w grupie tych kilku absolutnie naj..). 13 min. szczerej zabawy na gigu. Jeden z najbardziej ulubionych.
When The River - ulubiony. Od pier...nięcia na wstępie podpartego oktawą Bruce'a przez zawadiacką w swej prostocie solówkę na trzy (dwa?) dźwięki. W tym utworze słychać luz wynikający ze świadomości mistrzostwa.
The Book - jedno z najpotężniejszych dzieł od nie-wiem-jak dawna. Połączenie mocy i melodyjności. Lepiej wchodzi w słuchawkach na uszach niż na koncercie. Potęga.
DOG - kolejny krótszy, szybki, skondensowany. Nie ma takiej wagi ani polotu jak poprzednie. Więc wymyślono "monkey". I od razu zaczął bawić na koncercie dwa razy lepiej.
Shadow - bardzo fajny, gęsto grany kawałek z pięknie odwróconą frazą (najpierw melodia do góry potem - w dół) i bardzo celnym, niewymuszonym o-o-o-o-o w końcowej części.
Clown - cudeńko. Bardzo lubię soczyste brzmienie tego utworu. Fajny tekst. Cudeńko.
Man - coś co nie ma klasycznej konstrukcji, taki bez zwrotek. Za to z przepięknie zaśpiewanym refrenem - za każdym razem delikatne glissando na "sorrows" budzi mi mrówki na plecach.
No i last, but not least - Empire. 18 min., których słucha się "jednym tchem". O ile początkowo miałem wątpliwości - przeszły mi całkowicie. Niezwykłe ukoronowanie niezwykłego albumu. Ech ... żeby to na żywca usłyszeć ....
Jestem całością zafascynowany. Od czasu Powerslave żadna płyta nie pochłonęła mnie na tak długo i tak mocno. Perspektywy zmiany tegoż nie widzę. Jak powiedziała bliska mi osoba - warto było dożyć takiej płyty. Po roku niezmiennie - 10/10.
I mam nadzieję, że cdn. Oby jak najszybciej.
Po 34 latach od pierwszego kontaktu z zespołem można się niepokoić przed odsłuchem nowego dzieła twórców muzyki życia. Do TFF potrzebowałem 3 tygodni, żeby dotrzeć, docenić i polubić. Przed TBOS miałem galara strasznego, choć SOL bardzo mi się podobał.
Płyta należy do pierwszej czwórki najlepszych wg mnie płyt IM. Jest niesamowicie równa jakościowo, dojrzała, śpiewna, prosta, z równocześnie przeróżnymi klimatycznie kawałkami. Utwór po utworze wzbudza we mnie zachwyt, mrówki na plecach, szeroki uśmiech i wsio co pozytywne.
Wstęp If Eternity - pisany jako początek koncertu? - bo pasuje. Dalej - uzupełnianie się wokalu i gitar, kiedy Bruce zawiesza wysoko głos a gitary prowadzą melodię na jego tle - zachwycające. Właściwie utwór bez sola gitarowego a przecie go nie brakuje.
Speed - zadziorny, lekko chropawy, prosty i przebojowy - ponosi i ze słuchawek i na gigu.
TGU - mistrzostwo krótkiej formy, w której jest wszystko co dobre.
R&B - najbardziej koherentny i konsekwentny 13-ominutowiec jaki znam. + bodajże najlepsze 3 i pół minuty gitarzenia ever (albo w grupie tych kilku absolutnie naj..). 13 min. szczerej zabawy na gigu. Jeden z najbardziej ulubionych.
When The River - ulubiony. Od pier...nięcia na wstępie podpartego oktawą Bruce'a przez zawadiacką w swej prostocie solówkę na trzy (dwa?) dźwięki. W tym utworze słychać luz wynikający ze świadomości mistrzostwa.
The Book - jedno z najpotężniejszych dzieł od nie-wiem-jak dawna. Połączenie mocy i melodyjności. Lepiej wchodzi w słuchawkach na uszach niż na koncercie. Potęga.
DOG - kolejny krótszy, szybki, skondensowany. Nie ma takiej wagi ani polotu jak poprzednie. Więc wymyślono "monkey". I od razu zaczął bawić na koncercie dwa razy lepiej.
Shadow - bardzo fajny, gęsto grany kawałek z pięknie odwróconą frazą (najpierw melodia do góry potem - w dół) i bardzo celnym, niewymuszonym o-o-o-o-o w końcowej części.
Clown - cudeńko. Bardzo lubię soczyste brzmienie tego utworu. Fajny tekst. Cudeńko.
Man - coś co nie ma klasycznej konstrukcji, taki bez zwrotek. Za to z przepięknie zaśpiewanym refrenem - za każdym razem delikatne glissando na "sorrows" budzi mi mrówki na plecach.
No i last, but not least - Empire. 18 min., których słucha się "jednym tchem". O ile początkowo miałem wątpliwości - przeszły mi całkowicie. Niezwykłe ukoronowanie niezwykłego albumu. Ech ... żeby to na żywca usłyszeć ....
Jestem całością zafascynowany. Od czasu Powerslave żadna płyta nie pochłonęła mnie na tak długo i tak mocno. Perspektywy zmiany tegoż nie widzę. Jak powiedziała bliska mi osoba - warto było dożyć takiej płyty. Po roku niezmiennie - 10/10.
I mam nadzieję, że cdn. Oby jak najszybciej.


