Beny82 pisze: ↑ndz lis 26, 2017 3:19 pmAle zaraz, zaraz. Mówmy tu raczej o popularności Maiden. Reszta zespołów nie będzie w stanie sprzedać dużego obiektu na 7-8 tysięcy ludzi. Ostatnie koncerty Judas Priest to była porażka jeżeli chodzi o frekwencję, Helloween do 3 tysięcy dobije we wtorek i tak dalej... I o ile Maiden (w tym główna zasługa Roda i jego umiejętnościom marketingowym ) potrafiło pozyskać nowe tłumy fanów ( zwłaszcza od trasy TFF) o tyle pozostałe zespoły co trasa mają mniejsze ilości sprzedanych biletów. A to,że są headlinerami największych festiwali? To pokazuje, że młodzież nie jest w stanie wskoczyć na ich miejsce.Nie zauważasz różnicy z latami 90? Przecież wtedy nawet największe postacie tego gatunku jak Dickinson, śp. Lemmy, Halford to były zupełnie anonimowe osoby. Dziś Dickinson to jeden z częściej cytowanych muzyków na portalach rockowych, śp. Lemmego czy Halforda zna każdy. Recenzje płyt były w prasie gdzieś tam w środku gazety, a teraz płyta Iron Maiden, a nawet Judas Priest to temat miesiąca w takim Teraz Rock. Koncert Iron Maiden w 2005 r. nie był nawet brany pod uwagę w jakiejś ankiecie jak pamiętam na najlepszy w Polsce z dwudziestu. Teraz pewnie byłby w Top 3. Do tego headlinerami największych festivali są właśnie często Iron Maiden, Judas Priest, Ozzy, Scorpions itd. Można wymieniać długo.
Natomiast obecny fenomen IM to głównie i wyłącznie PR bo muzycznie jest jak jest jak sam zauważyłeś. TBOS w sumie jest całkiem ok, TFF to jakaś kicha, AMOLAD był trochę odkrywczy ale też jakiś taki niedorobiony itd. WNatomiast jeżeli chodzi o sprzedaż, marketing, wzbudzenie zainteresowania muzyką u ludzi którzy boją się metalu ( nawet moja żona z ciekawości poszła zobaczyć koncert w Brnie) to Maiden jest mega produktem.
Więc właśnie o to mi chodzi. Nie mam pretensji do muzyków, że wykorzystują szanse zarobienia jeszcze większych pieniędzy bo to normalne. Nie chciałbym tylko by Iron Maiden zostało zapamiętane przez pryzmat takiej lekkiej, łatwej muzyki dla masowej publiczności. Gdy ja poznawałem Iron Maiden na przełomie wieków raczej mówiło się o zatwardziałych heavy-metalowcach, legendzie gatunku, zespole z grupą oddanych fanów. Jasne, Iron Maiden był już wtedy zespołem bardzo popularnych i znanym, ale nie był to zespół masowy. Mnie ten nagły wzrost ich popularny nie cieszy bo jest jakiś taki nienaturalny. Zawsze się mówiło, że Metallica jest jedynym zespołem, który sztucznie wszedł na salony i teraz to samo się dzieje z Iron Maiden. Tak samo sztuczny był skok w popularności AC/DC w 1980 r. po Back in Black. W zasadzie z klubów na stadiony. To nigdy nie jest dobre dla fanów.





