Wagner to akurat jest mocno metalowy wykonawca młodzieńcze

.
Opus nie był ciężkim krazkiem, był wręcz na granicy hard rocka i heavy/doom. Ale był świeży, był ciekawy, odkrywczy.
Infestissuman był przebojowy, ale udało mu się stworzyć świetny klimat. Były tam numery muzycznie proste (Body and Blood, Ghuleh), ale całość była dużo ciekawsza niż Prequelle. Pro Memoria, w tym numerze się nic nie dzieje. Prosty motyw na klawiszach i w sumie tyle. O Danse Macabre już dużo pisałem, wstyd że taki kawałek powstał. Witch Image ma dobre momenty, ale znowu jest nuda w zwrotkach. NUDA! Tu nie ma co się obruszać i dyskutować o tym, czy jest ciężko, czy przebojowo. Jest nudno.
Jedyne naprawdę ciekawe numery to Miasma i Faith, gdzie rzeczywiście słychać jakiś pomysł. Rats mi się podoba, ale oczekiwałbym, że tego typu hitowy numer będzie jednym z wyjątków, a nie głównym nurtem płyty.
W jednym Spirit dzieje się więcej, niż na połowie Prequelle.