Tak przy okazji to za żenadę ze strony KISS uważam takie kwiatki:
https://www.youtube.com/watch?v=O1TOh0HQs20
(nie)miłego oglądania
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Uszy mi krwawią... Stanley mógłby sobie przynajmniej odpuścić te "popisy" na początku. W porównaniu z tym skrzypieniem, wycie Bruce'a w Trooperze brzmi świetnie.Kayn pisze:
Tak przy okazji to za żenadę ze strony KISS uważam takie kwiatki:
https://www.youtube.com/watch?v=O1TOh0HQs20
(nie)miłego oglądania![]()

1. To na pewno, wszak Paul to jednak taki trochę prymityw, delikatnie ujmując. W każdym razie o epickich tekstach na bazie szeroko rozumianej humanistyki można byłoby zapomnieć.Schizoid pisze: ↑ndz gru 02, 2018 3:50 pm Ktoś tam pisał o tym, że by się nie chciał wybrać na gig Ironów z Paulem i Blazem. Poniekąd to rozumiem, ale:
1. Gdyby Paul został w Maiden, prawdopodobnie nie stoczyłby się do swojej obecnej postaci, bo by sobie nie mógł na to pozwolić. Inna sprawa, że zespół zapewne by został w randze Saxon czy Venom.
2. Winę za słabą formę koncertową w erze Blejza ponosi Harris. Idiotyzmem było trzymanie się standardowego strojenia, kiedy za mikrofonem ma się człowieka, który po prostu ma mniejsze możliwości wokalne, niż Bruce. Mogli spokojnie pójść ton w dół i byłoby dobrze. Zresztą czasami Bayley śpiewał dobrze, jest jakiś bootleg z bodajże Szwecji, gdzie jest całkiem spoko wersja The Evil That Men Do.
Tak swoją drogą, to zastanawiam się, co by było, jakby Dickinson jeszcze trochę poczekał ze swoim powrotem, a IM wydało z BB trzeci album. Pewnie byłby świetny, bo takie Dream Of Mirrors powstało z myślą o nim, a pierwsza solowa płyta Blaze'a to jego pomysły na ten album.
Nie wiem czy olał, ale Bruce to zawsze miał potencjalnie genialny głos i potrafili to z niego wydobyć siłą w studio (ciekawe wspominki w jego autobiografii są na ten temat), ale na żywo to tak różnie bywało. Nawet w złotych latach 80' i na kultowych wydawnictwach typu LAD brzmi gorzej niż w latach 1998-2009, kiedy to (imo) osiągnął szczyt formy wokalnej na żywo. Jak sobie porównać takiego Marynarza z LAD do tego z F666 to wolę drugiegosekcjazwlok pisze: ↑pn gru 03, 2018 12:48 am Czy ja wiem czy zjadał technicznie ? Bruce strasznie olał Maiden w latach 90 , na koncertach solo brzmi inaczej.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że w latach 80 trasy koncertowe były niezłym zajazdem, wiadomo że Panowie byli młodsi i mieli więcej energii ale granie koncertów 3-4 dni pod rząd, jeden dzień przerwy i znowu to samo to jest mega wycieńczenie. Dodatkowo afterki na pewno były znacznie grubsze niż teraz czy nawet 10 lat temu - na pewno nie wpływało to pozytywnie na formę wokalną Bruce'a. W studiu oczywiście jest możliwość poprawek czy "upiększenia" wokalu, ale możliwości Dickinsona w latach 80 były nieporównywalnie większe niż obecnie. Przynajmniej taka jest moja opinia i wcale nie oznacza to, że nie uważam, ze jego obecne dokonania nie są genialne.

To, że dwudziestolatek może kochać się z prędkością kolibera nie oznacza, że jest lepszym kochankiem od dojrzałego czterdziestolatka... ot takie małe porównanie obrazowe. To, że w latach 80-tych Becur potrafił zawyć pewnie i z oktawę wyżej niż dzisiaj nie oznacza, że wtedy był lepszym wokalistą niż w latach późniejszych czy dzisiaj. Doceniam świadomość śpiewania, budowania frazy i przelewania swoich uczuć na słowa.Roberrcik pisze: ↑śr gru 05, 2018 3:25 pmTrzeba też wziąć pod uwagę, że w latach 80 trasy koncertowe były niezłym zajazdem, wiadomo że Panowie byli młodsi i mieli więcej energii ale granie koncertów 3-4 dni pod rząd, jeden dzień przerwy i znowu to samo to jest mega wycieńczenie. Dodatkowo afterki na pewno były znacznie grubsze niż teraz czy nawet 10 lat temu - na pewno nie wpływało to pozytywnie na formę wokalną Bruce'a. W studiu oczywiście jest możliwość poprawek czy "upiększenia" wokalu, ale możliwości Dickinsona w latach 80 były nieporównywalnie większe niż obecnie. Przynajmniej taka jest moja opinia i wcale nie oznacza to, że nie uważam, ze jego obecne dokonania nie są genialne.



Jest tylko jedna wersja - Harrisa. A że ostatnio upił sobie słuchawki Ed phones to musiał pokręcić suwakami na nowo.ChildOfTheDamned pisze: ↑pt gru 07, 2018 1:39 pm Perkusja i wokal rzeczywiście zyskują, ale kosztem gitar, które brzmią jakoś mdło i są jakby "przygaszone" (w moim odczuciu). Brakuje mi tam właśnie ostrości. Szczególnie słychać to chociażby na Aces High. Mogliby to rozwiązać jak np. Megadeth i pozostawić do wyboru różne wersje, wtedy wszyscy byliby zadowoleni.


