Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Bon Dzosef »

barsiarz pisze: sob maja 25, 2019 11:56 pm Żona by chyba tego nie eeee jak to mówicie - propsowała?
Ja też nie propsuję, sprzeciwiam się biciu ludzi, podobnie jak podpalaniu budynków. Ale oszukiwanie kumpli z zimną krwią dla hajsu to skurwysyństwo i oby się to na Tobiaszu zemściło w postaci jakiejś ciężkiej choroby.
Za innym "złodziejem" jeździsz po Europie i chcesz lecieć za ocean.
Polecam zapoznać się z definicją słów" złodziej" i "kradzież", a potem "infoanarchizm". Harris o ile wiem nikogo nie okradł, Tobiasz już tak i chuj mu na imię.
-Sąd stwierdza, że oskarżony jest niewinn
OJ Simpson nie został skazany za morderstwo tak tylko przypominam
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

Wiem, czym jest infoanarchizm. Problem w tym, że to pogląd, który nijak ma się do prawa w zapewne znakomitej większości państw, a mnie naprawdę nie obchodzi jakie systemy wartości wyznajesz i co sam uważasz za kradzież. Przypisywanie sobie cudzej pracy jest kradzieżą wartości intelektualnej i nie bez powodu ludzie dochodzą swoich racji w sądach. Jakieś koncepcje stulejarzy z piwnicy, którzy chcą oszczędzić na kupowaniu dzieł innych, zupełnie nie mają tu nic do rzeczy.

No fajnie, że nie został skazany. Jest milion przypadków, kiedy sądy zawiodły. Jest też "trochę" takich, kiedy też wyrok był uczciwy. Mnie najbardziej zastanawia jedna rzecz. O ile dobrze kojarzę, to z nas wszystkich tylko ja miałem na tyle samozaparcia, żeby śledzić cały proces od A do Z, czyli zapoznając się z każdym zeznaniem. Ty jeśli dobrze kojarzę nie możesz powiedzieć tego samego o sobie. Tak więc bawienie się w sąd i orzekanie winy lub niewinności Tobiasa jest niezasadne w moim, a co dopiero w Twoim przypadku. Żaden z nas nie jest sędzią, a co dopiero wykształconym w prawie szwedzkim, które według mojej wiedzy w sprawach takich, jak pozew Ghouli się nieco różni od tego polskiego. A, no i Persner, czyli najważniejszy instrumentalista, nie opowiedział się po stronie "poszkodowanych". Tobias go kupił kradzionym hajsem? Jak myślisz? Może też jest masonem i w trójkę z Forgem i sędzią czczą szatana w katakumbach Watykanu?

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Bon Dzosef »

Nie ma czegoś takiego jak "kradzież" wartości intelektualnej, bo kradzież to zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. W tym przypadku nie ma mowy o kradzieży, bo zespół Beckett dalej jest w posiadaniu swojej muzyki. Po prostu została wykorzystana.
O ile dobrze kojarzę, to z nas wszystkich tylko ja miałem na tyle samozaparcia, żeby śledzić cały proces od A do Z, czyli zapoznając się z każdym zeznaniem. Ty jeśli dobrze kojarzę nie możesz powiedzieć tego samego o sobie
Że co??? Obaj czytaliśmy te same opracowania z Reddita i na bieżąco o tym dyskutowaliśmy, co Ty chrzaniasz. Tak samo zapoznawałem się ze wszystkimi zeznaniami. Do tego żenujące pierdolenie o masonach... nie, nie uważam, żeby sąd był kupiony. Natomiast bogaty w majestacie prawa może sobie pozwolić na więcej, nie wykluczam, że Tobias przygotowywał się prawnie na sukces i wiedział jak się zabezpieczyć przed podzieleniem pieniędzmi z kolegami. Jeśli masz zamiar bawić się w taką tanią demagogię i wymyslanie kłamstw w celu obrony swojego bożka, to nie ma sensu rozmawiać.
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

A nie było rzeczy w stylu "Co tam powiedzieli, bo nie chce mi się czytać całości"? ;)

Kradzieżą jest również uniemożliwienie komuś należnego zarobku na jego pracy, jak np. pobranie nieautoryzowanej kopii filmu. Chcesz z czegoś korzystać? To za to płacisz. Banalne. Jeśli tego nie robisz, to kradniesz. Szczególnie w świecie ludzi sztuki to jest dość oczywiste. Kradzież oznacza stratę, a artysta traci, jeśli ludzie mają darmowy dostęp do jego sztuki, kiedy powinni za niego płacić.

Pierdolenie o masonach to uprawiali Ghoule, a ja sam wykorzystuję ten wątek tylko po to, by pokazać, że chwytali się naprawdę tanich sztuczek. Gdyby mieli realne dowody na swoją korzyść, to raczej by się nie uciekali do tak komicznych zagrywek.

Bogaty Tobias może sobie pozwolić w majestacie prawa na więcej, a nie może pozwolić sobie na kompetentnego prawnika, który umie zająć się stosunkowo prostą sprawą tematu finansów xD

Wszystkie Twoje osądy na temat Tobiasa opierają się na przypuszczeniach i własnych osądach wynikających...W sumie z dupy. Jeśli czytaliśmy te same zeznania, to doskonale zdajesz sobie sprawę, że operujemy tylko skrótowcami, nie znamy treści wszystkich przedstawionych dokumentów. Jak już wspomniałem, nie jesteś sędzią zaznajomionym ze szwedzkim prawem i tak naprawdę nie wiesz, co zaszło między członkami kapeli, a co nie. Ale Tobias-złodziej dobrze się wpisuje w Twoją wizję złego Tobiasa stojącego za gównianym Prequelle, więc ładnie buduje mitologię, w której Ghost jako projekt Forge'a jest mało warty.

I nie, Tobias nie jest moim bożkiem. Od początku chciałem, by sprawę wygrał ten, po kogo stronie stoi prawda, tyle w temacie. Po prostu oceniam sprawę realnie, czego Ty nie jesteś w stanie zrobić. Tak, może Forge wychujał kolegów, a może to banda roszczeniowych szczurów. Tego nie wiem, bo nie mam wystarczających kompetencji i informacji (jak najprawdopodobniej każdy inny zainteresowany, który nie był bezpośrednio zamieszany w pozew), by to ocenić. A jeśli Ty bezwzględnie robisz to na podstawie materiałów z Reddita, to tylko pokazujesz, że taki osąd nie ma realnych podstaw i wartości.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Vorgel »

Dzosef pisze: ndz maja 26, 2019 2:02 pm W tym przypadku nie ma mowy o kradzieży, bo zespół Beckett dalej jest w posiadaniu swojej muzyki. Po prostu została wykorzystana.

O czym jednak zapomniano poinformować sam zespół, stosownie zapłacić i dać kredyt na okładce. To jak złodziejstwo.
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Bon Dzosef »

A nie było rzeczy w stylu "Co tam powiedzieli, bo nie chce mi się czytać całości"? ;)
Tak, jak bylem w trasie i nie miałem jak czytać.
Na resztę szkoda mi odpisywać, jaraj się zlodziejem dalej.
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

A, to typowo. Polifonia, Starless i te sprawy. No to lecę dalej.

32. Sun Ra - Omniverse
Obrazek

Moja ulubiona płyta jazzowa. Jest tu wszystko, co najlepsze w tym gatunku, ale równocześnie dzieje się tak dużo, że opisywanie jej zawartości jest bez sensu. Natomiast mogę nakreślić sylwetkę samego Sun Ra, bo ta na pewno jest ciekawa :) Gość uważał się za kosmitę, który przybył na Ziemię w celu szerzenia heliocentryzmu, widocznie w jakiś sposób pomagało mu w tym nagrywanie płyt jazzowych, które wydawał we własnym zakresie, w nakładach 75 sztuk. W sumie nagrał ponad 100 krążków studyjnych, z czego wielu z nich nie wznowiono i trudno je dorwać na nośniku fizycznym. No ale wracając do Sun Ra...Nasz bohater twierdził, że urodził się na Saturnie. Jako pierwszy w jazzie wykorzystywał elektronikę, a na jego koncertach pojawiał się moon walk, który kilkadziesiąt lat później stał się znakiem rozpoznawczym Michaela Jacksona. Poza tym Sun Ra upodobał sobie improwizację w pełnym tego słowa znaczeniu, promował afrofuturyzm i wszystko, co kosmiczne (polecam zobaczyć jego image), a swojemu zespołowi zakazywał brania jakichkolwiek używek. Słuchając jego nagrań można się zastanawiać, czy sam z niczego takiego nie korzystał, ale zeznania jego muzyków są jednoznaczne, typ potępiał jakiekolwiek środki odurzające. Ta setka płyt pokazuje wiele twarzy naszego kosmity, nie wszystkie zachwycają, ale Omniverse chwyciło mnie już za pierwszym razem i nigdy potem nie puściło. Ogólnie polecam sobie o nim poczytać, bo to powyższe to tylko mały pogląd tego, kim był. A był zdecydowanie nietuzinkowym muzykiem i przyznam, że poza GG Alinem trudno znaleźć kogoś, kto mógłby mu dorównać w życiorysie i poglądach na sztukę. Sorry za rozmiar grafiki, ale przy chaosie wydawniczym charakteryzującym dyskografię Sun Ra czasami naprawdę trudno znaleźć jakiekolwiek dobre obrazki jego płyt.
Ulubione numery: Dark Lights In A White Forest, Omniverse, Place Of Five Points


31. Joy Division - Unknown Pleasures
Obrazek


Boże, ileż złota jest na tej płycie. Debiut Joy Division to jeden z tych krążków, na których co utwór, to lepszy. Tę płytę się czuje. Słuchając jej zgadzam się z twierdzeniem, że czasami trzeba upraszczać pewne rzeczy, bo zbytne komplikacje w muzyce źle wpływają na jej odbiór. Joy Division grało prosto, ich twórczość wywodziła się z punk rocka i od strony technicznej daleko jej było do ideału, ale na Unknown Pleasures to chyba jest swego rodzaju plus. Strona muzyczna nie gryzie się z wokalną, a ta jest szalenie ważna. Ścieżki Iana Curtisa przywodzące na myśl Jima Morrisona to coś, z czym zespół będzie kojarzony przez kolejne 40 lat. Teksty Curtisa, pełne smutku i wszelkich jego odcieni stały się kluczowe dla kształtu Unknown Pleasures. Płyta jest naprawdę znakomita i nie dziwi mnie, że pojawia się w tak wielu zestawieniach. Cudownie jest się czasem zatopić w tych dźwiękach, ale zawsze pozostaje lekki niedosyt. "We were strangers" rozlega się z głośników jeszcze długo po tym, jak skończy się I Remember Nothing, z którego pochodzą te słowa. Swoją drogą to naprawdę ciekawe. Joy Division wydało zaledwie 2 płyty, a stali się inspiracją tak wielu twórców. Chociaż przy Unknown Pleasures i nieco gorszym, lecz wciąż znakomitym Closer, to w ogóle nie powinno dziwić.
Ulubione numery: Shadowplay, Day Of The Lords, I Remember Nothing


30. Accept - Blood Of The Nations
Obrazek

Fajnie się teraz czyta dyskusje na forach, kiedy to ludzie czekali na Blood Of The Nations. Wszystkie te posty mówiące, że Mark Tornillo nie da rady, że to nie ma sensu - teraz to bawi, szczególnie po przeczytaniu kilku kolejnych, które napisano już po premierze płyty. To prawdopodobnie najlepszy powrót w historii metalu. Zespół nie odcina tu żadnych kuponów, a pokazuje, że pomimo upływu czasu wciąż jest w stanie solidnie skopać. I robi to w najlepszym stylu. Accept mówi bardzo klarownie: "Jesteśmy Accept i gramy metal.". Blood Of The Nations pokazuje, jak powinno się to robić w XXI wieku tak, aby nie na razić się na śmieszność. Ten metal jest być może schematyczny, niezbyt skomplikowany, ale bez wątpienia na poziomie. Każdy numer to kolejna kula wystrzelona z pistoletu niemiecko-amerykańskiej produkcji. Ten krążek pozostawił wszystkie inne zespoły heavymetalowe w tyle i sprawił, że zespół zaczął przeżywać drugą młodość. Świetnie się tego słucha. Swoją drogą, to Kill The Pain było kiedyś na pierwszym miejscu notowania Trójki. Sprawa o tyle, ciekawa, że to raczej nie jest metalowe radio, a Accept nie jest zbyt dużym zespołem na tle tych, które grzeją tam szczyt.
Ulubione numery: Teutonic Terror, No Shelter, Pandemic


29. David Bowie - Low
Obrazek


Generalnie pierwszym hasłem, które kojarzy się z Low, jest "trylogia berlińska". Taka trylogia nigdy nie istniała, ale to już inna kwestia. Prawdą jest, że materiał na Low powstawał (przynajmniej częściowo) podczas pobytu Bowiego w Berlinie Zachodnim. I jaka by prawda nie była na temat genezy materiału zawartego na tym krążku, to na pewno pasował on do ówczesnych realiów tego miasta. Low to płyta, którą Bowie zaskoczył świat. Nie, żeby nie robił tego wcześniej. Lata 70-te to u niego zmiana stylu zachodząca co kilka lat, ale Low było zwrotem w kierunek, którego nikt się nie spodziewał. Pierwsza połowa albumu to praktycznie same piosenki, ale żadna z nich nie jest radiowa. Tutaj Bowie jawi się jako dekadent-cynik. Znajdziemy sporo nawiązań do jego życia, szczególnie do relacji z żoną, ale wszystko to podano w dość pesymistycznym sosie. Ale strona A to jeszcze wesoła jazda. Przynajmniej w porówananiu do tego, co czai się chwilę później. Stronę B wypełniły same utwory instrumentalne, w tym szczególna dla nas Warszawa. I to właśnie ta połowa jest dla mnie tą lepszą. Low to efekt współpracy Bowiego z Brianem Eno, gigantem elektroniki, więc kompozycje trzymają naprawdę bardzo wysoki poziom. Są smutne i nostalgiczne, kiedy słucha się ich tak, jak Bóg przykazał (czyli w całości, jedna po drugiej), to robią piorunujące wrażenie. Szczególnie finałowe Subterraneans. Niesamowicie ponury numer, który IMO jest znacznie lepszy, niż lekko przereklamowana Warszawa. Low to wielki album, więc trzeba spędzić z nim trochę czasu, nim w pełni się go zrozumie. To też pewne świadectwo ówczesnego stanu psychicznego Davida, który przechodził wtedy przez odwyk i starał się zerwać ze swoim mrocznym alter ego, Chudym Białym Księciem. Jego kolejny album, Heroes, pomimo znacznego sukcesu komercyjnego nie mógł dorównać zaskakującemu Low.
Ulubione numery: Breaking Glass, Subterraneans, Warszawa

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12642
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: blackcocker »

Kurde ten Sun Ra mnie strasznie intryguje :D Muszę poczytać o gościu, jak już będę po sesji...
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5394
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: MaidenFan »

Też na pewno sprawdzę :D
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

28. Cirith Ungol - King Of The Dead
Obrazek


Cirith Ungol to dla mnie synonim słowa "metal", chociaż nie jest to ten metal, którym para się Antyradio i wszystkie media im podobne. Zespół reprezentuje bardziej epicką odmianę muzyki żelaza i robi to w świetnym stylu, a King Of The Dead to dla mnie ich szczytowe osiągnięcie. Tutaj wszystko gra tak, jak należy. To zaledwie drugi krążek Cirith Ungol, a już zaprezentowali poziom olimpijski. Dlaczego? Przede wszystkim dzięki kompozycjom, które są naprawdę dojrzałe i mogą stanowić podręcznikowy przykład tego, jak należy grać niegejowski epic metal. Do tego dołóżmy zadziorny wokal rewelacyjnego Tima Bakera i mamy płytę, którą wielu uważa za ideał. Przyznam się, że nie jestem jakimś wielkim maniakiem tej kapeli, ale trudno nie docenić tego, co tutaj pokazała. Ciekawostką jest cover...J.S. Bacha, Toccata In Dm. Raczej rzadko można się spotkać z takimi utworami na metalowych płytach, szczególnie nie na albumach gitarowych wirtuozów, tylko bardziej typowych zespołów. Ale czy z drugiej strony Cirith Ungol można tak określić? Pewnie nie, zresztą całe szczęście. Typowy zespół nie nagrałby czegoś takiego, jak King Of The Dead. Szkoda, że mają tak mało płyt na koncie (sytuacja ta może się zmienić), ale i tak kasują wiele innych załóg, niejednokrotnie bardziej znanych.
Ulubione numery: King Of The Dead, Master Of The Pit, Black Machine


27. Blaze Bayely - Silicon Messiah
Obrazek


Trylogia opowiadająca historię Williama Blacka to rozczarowanie, ale stare płyty Blaze'a to kopalnia świetnych numerów. Jego debiut jest pewnie najlepszą z nich. Krążek to po części pomysły Bayleya jeszcze z czasów Iron Maiden (to słychać, przecież takie The Launch naprawdę pasuje do Dziewicy), które miały wejść na 12 album zespołu, a miejscami to numery skomponowane już później. Od razu słychać, że Silicon Messiah jest cięższym i bardziej nowoczesnym albumem, niż The X Factor i Virtual XI. Jednocześnie jest też dość zachowawczy, przez co spodobać się może zarówno osobom stroniącym od klasycznego podejścia do tematu, jak i jego zwolennikom. Blaze pokazuje tutaj, że jest dobrym wokalistą, który znakomicie pasuje do nieco mroczniejszych brzmień, niż te znane z Iron Maiden. Krążek trzyma naprawdę wysoki poziom i tylko jeden numer (Reach For The Horizon) uważam za małą wpadkę. Wiem jedno: ta płyta zasługuje na więcej. Po wydaniu przeszła przez rynek praktycznie niezauważona, czego powodem była zbieżność z premierą Brave New World i brak trasy promującej materiał, ale w dobie internetu naprawdę powinno znać ją więcej osób. Jestem pewien, że stałaby się częstym gościem słuchawek niejednej osoby. Pewnie istnieją i tacy, których nie ruszy ani piękne Stare At The Sun, ani energiczne The Brave, ale...Ja szczęśliwie do nich nie należę ;)
Ulubione numery: Stare At The Sun, The Brave, The Launch


26. Iron Maiden - Seventh Son Of A Seventh Son
Obrazek


Ironowy klasyk. Nie bez powodu wielu fanów uznaje ten album za najlepsze, co wyszło oznaczone logiem Iron Maiden. To naprawdę znakomity materiał, bardzo "przestrzenny". Nie jest to formuła, którą zespół prezentował na Killers czy Powerslave, ale coś więcej. To "więcej" sprawia, że płyta jest unikatowa. Unosi się nad nią mistyczny, chłodny klimat, którego ze świecą szukać na innych albumach Żelaznej Dziewicy. Już otwierający go Moonchild zwiastuje, że mamy do czynienia z czymś nowym. Każdy kolejny numer utwierdza nas w tym przekonaniu. Ja sam swoją przygodę z IM zaczynałem między innymi właśnie od SSOASS, więc dla mnie te numery nie były niczym zaskakującym, ale podejrzewam, że jeśli ktoś inny wcześniej znał kawałki z innych płyt, a Synek był jego n-tą pozycją Maiden, to mógł być nieco zaskoczony jego zawartością. Co do zawartości per se, to nie przeszkadza mi nawet Can In Play With Madness, który pewnie faktycznie nie do końca pasuje do reszty utworów, ale to całkiem spoko numer. Zresztą jeśli na takim krążku jest Infinite Dreams, The Evil That Men Do i Only The Good Die Young, to takich pierdół nie ma co się czepiać.
Ulubione numery: The Evil That Men Do, Infinite Dreams, Moonchild


25. Behemoth - The Satanist
Obrazek


O Nergalu można mieć bardzo różne opinie, w tym też zdecydowanie negatywne, co w pełni rozumiem. Co by jednakże nie mówić, jako lider Behemotha sprawuje się świetnie. Sama kwestia marketingowa to u nich mistrzostwo świata, a jeśli do tego typ wychodzi z białaczki i nagrywa taki album, to już nie mam pytań. The Satanist to Behemoth XXI wieku. Zespół brzmiący potężnie, agresywnie, ale i na swój sposób dostojnie. I naprawdę nie obchodzi mnie, czy aktualnie rżnie z Nile, czy może z jakiegoś innego bandu. Robi to na tyle umiejętnie, że do ostatnich krążków wracam z przyjemnością. To w gruncie rzeczy bardzo przebojowy materiał, bo przecież mówiąc o Ora Pro Nobis Lucifer lub Blow Your Trumpets Gabriel, możemy śmiało używać tego słowa. Jednocześnie nie jest to kicz. Da się pisać hity w blackened death metalu i Behemoth jest tego przykładem. The Satanist czaruje swoim zdecydowaniem i kompletnością. Tu nie ma słabych punktów i słychać, że materiał został maksymalnie doszlifowany. Czy w czasach Gromu ktokolwiek spodziewałby się Gombrowicza w utworze Darskiego? Czy wielki finał w postaci O Father O Satan O Sun (nota bene jedno z lepszych zamknięć płyty, jakie słyszałem) mógłby się znaleźć na Demigod? The Satanist pokazuje ogromny postęp, który poczynił Behemoth. Można się śmiać z tych wszystkich napuszonych gadek Nergala na temat sztuki, ale tutaj faktycznie przekroczył Rubikon i zapisał się w historii metalu. Dobrze, że nie wygląda na to, by miał spocząć na laurach, bo ostatni krążek trzyma bardzo wysoki poziom.
Ulubione numery: Ora Pro Nobis Lucifer, The Satanish, O Father O Satan O Sun

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12642
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: blackcocker »

O zaskoczyłeś mnie, że Syn tak nisko. Spodziewam się jeszcze SiT, ale to też pewnie niebawem. Ciekawe :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

24. Judas Priest - Firepower
Obrazek

To był album, na który czekało większość fanów JP. Chcieliśmy płyty, którą spokojnie będzie można postawić obok staroci i doczekaliśmy się. Firepower świetnie pokazuje to, czym Judas Priest jest w XXI wieku. Bogowie nagrali materiał, który zadowolił zarówno maniaków, jak i niedzielnych słuchaczy. Krążek, który nie sili się na nic nowego, ale zawiera w sobie prawie wszystko to, co najlepsze w Priest. Coś, czego nie powstydziliby się nagrać 30 lat temu. Nie ma sensu się rozpisywać na temat tego wydawnictwa, bo płytka jest świeża i sporo było o niej pisane w ostatnim czasie. Ja tylko jeszcze dodam, że Firepower Tour to dla mnie kapitalna trasa, z którą mam wiele świetnych wspomnień (a będzie ich chyba jeszcze więcej), toteż ten album sporo dla mnie znaczy.
Ulubione numery: Rising From Ruins, No Surrender, Evil Never Dies


23. AC/DC - Highway To Hell
Obrazek

Wiele można mówić o AC/DC, ale pierwsza dekada ich istnienia to świetny okres w historii zespołu. Każda płyta z Bonem trzyma wysoki poziom, a i pierwsze z Brianem są bardzo dobre. Highway To Hell pokazuje to, za co pokochano kapelę braci Young. Jest przebojowo, ostro, energicznie, ale i prosty (lecz nie prostacko). Krążek wypełniają kompozycje, spośród których praktycznie każdy mógłby być hitem, a już na pewno każdy stanowi totalną klasykę. Duża w tym zasługa niodżałowanego Scotta, który był chyba głównym motorem napędowym zespołu i to właśnie brak jego osoby przyczynił się do regresu AC/DC w następnych latach. Bon nie śpiewał rock 'n' rolla, Bon był rock 'n' rollem. To była postać pokroju Lemmy'ego. Odcisnął gigantyczne piętno na kapeli i jej muzyce, jego głos nie był wybitny, ale świetnie pasował do tego, co działo się w kompozycjach Youngów. A działo się wbrew pozorm całkiem sporo i wtedy jeszcze różnorodnie. Właśnie za to lubię Highway To Hell. Kiedy trzeba jest ostro i hardrockowo, ale zdarzają się też numery o bardziej bluesowym zabawieniu. I w sumie nie wiem, czy to nie one są tymi najlepszymi. Ale tutaj naprawdę trudno pisać o numerach lepszych i gorszych, chociaż Touch Too Much jest prawdopodobnie najlepszym kawałkiem w dyskografii AC/DC. Szkoda, że historia tej kapeli potoczyła się tak, a nie inaczej.
Ulubione numery: Touch Too Much, Shot Down In Flames, Highway To Hell


22. Pink Floyd - Animals
Obrazek


Album z jakiegoś powodu pomijany i zagubiony w towarzystwie Wish You Were Here i The Dark Side Of The Moon, według mnie kompletnie niesłusznie. Te 5 utworów składa się na dzieło, które może pretendować do miana jednego z najlepszych albumów Pink Floyd...Może nawet najlepszego, chociaż tego nigdy nie będę w stanie zawyrokować. Co by nie mówić, Animals to bardzo ambitny krążek, który obfituje w różne nieoczywiste rozwiązania (obrazoburcze wykorzystanie psalmu kościelnego, zaskakująco agresywne partie Gilmoura) i w którym za każdym razem odkrywam coś nowego, chociaż mam za sobą niejeden odsłuch tego wydawnictwa. To jest wielka płyta i pokazuje, że Waters to geniusz. Co prawda nie jest jakimś świetnym muzykiem, ale przede wszystkim miał pomysły. Wiedział, jakie kwestie poruszyć, w co to wszystko ubrać. A Gilmour wiedział jak to wszystko zagrać. Ten duet po prostu nie mógł źle funkcjonować. Animals to płyta-pomnik. Takie krążki trafiają się raz na nie wiem ile płyt. Aczkolwiek Floydom nic się tu nie trafiło, wszystko to jest po prostu wynikiem lat pracy i doskonalenia się w fachu. A najlepsze, że nie jest to ich ostatnia wielka płyta.
Ulubione numery: tutaj to zwyczajnie nie ma sensu.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 2259

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Deleted User 2259 »

Dobra lista, nie znam kilku pozycji. Super, że Animals się pojawiło.
Awatar użytkownika
widman
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 7775
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: widman »

"Pierwsze, co mnie powala w przypadku Dark Eyes, to okładka. Ona jest wręcz banalna, ale ktoś, kto wymyślił, by wybrać to zdjęcie na grafikę zdobiącą ten album jest geniuszem"

Z tego co się orientuje to wszystko w ECM przechodzi przez ręce Manfreda Eichera, założyciela, szefa szefów wytwórni. Większość okładek z ECM jest minimalistyczna, rzadko kiedy pojawiają się jakieś "większe" projekty. Taki styl. Muzyka natomiast zawsze pierwszorzędna i to wielka nobilitacja nagrywać dla tej niemieckiej wytwórni. Stańko w połowie lat 70. właśnie wszedł tam z "Balladyna" z polecenia (chyba) Edvarda Vasali fińskiego perkusisty i jego przyjaciela. Do tego w tamtym składzie Dave Holland, co było wielkim strzałem!
Dark Eyes bardzo dobra płyta, choć ten współczesny Stańko jest bardzo elegancki, niczym w idealnie skrojonym garniturze. Są elementy dzikości, ale bardzo mało. Więcej jest w tej muzyce analityczności, może nawet chłodu. Bardzo dobrą pozycją jest też "Leosia", z Tony Oxleyem, Bobo Stensonem, Andersem Jorminem. Polecam!
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

Tak, faktycznie, kiedyś czytałem o tym, jak to wygląda w ECM. Ciekawy koncept na wytwórnię, ale na swój sposób urokliwy. A Leosia istotnie znakomita :)

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Bon Dzosef »

Dawaj dalej
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Bon Dzosef »

dawah
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: pz »

Pewnie się zastanawia jak w te 20 pozostałych miejsc upchnąć dyskografię Brudnego Skurwiela :)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Schizoid »

Na ten moment kontynuacja nie ma sensu. Za dużo czasu upłynęło, ostatnie tytuły pozostałyby po części pewnie takie same (choć konkretów nie pamiętam), natomiast reszta byłaby zupełnie inna. Brudnego Skurwiela na pewno bym nie dał, bo to kapela raczej koncertowa, niż studyjna...No i nie mają na koncie żadnego pełniaka, co się nie zmieni ;)

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Schizoid

Post autor: Dejavu »

Ciekawa lista jak dotąd. Dużo świetnych płyt i różnorodność.
ODPOWIEDZ