Vorgel wstawaj, zesrałeś się. Ankieta jest taka, jaka miała być. Jak widać społeczność forum uznaje Jezusa Chrystusa za bardzo wpływowego muzyka, ważniejszego niż KISS. No i trudno się dziwić, wpływ tego człowieka na scenę alternatywną jest nie do przecenienia, wystarczy pójść na Daughters. No i to była wielka osobowość sceniczna, nowa jakość kontaktu z publiką, a nie jakiś pazerny kretyn, dla którego się liczy tylko hajsVorgel pisze: ↑wt lip 30, 2019 7:28 pm Ci co zagłosowali na Allina się po prostu zbłaźnili, wychylając się bez pomyślunku. Co innego, gdyby pytanie było takie jakie moje. "Kto lepszy", wtedy każdy wybiera według własnych preferencji. Tymczasem część bezrefleksyjnie stwierdziła głupotę, która nie ma pokrycia w rzeczywistości. Piszę, że bezrefleksyjnie, bo aż o taką ignorancję muzyczną ich nie posądzam.
Natomiast bardzo ciekawie czyta się twoje posty na temat tego jak bardzo słabą kapelą było LZ. Szczególnie te o Live Aid (btw, czemu nie wspomniałeś o How The West Was Won? Nie pasuje do kolejnej urojonej tezy?). Nie powiem, mocna argumentacja. Szczególnie ze strony czlowieka, który już miesiąc podnieca się koncertem zagranym z playbacku. Koncertem koniunkturalnych, wymalowanych klaunów, bo tak trzeba nazwać grupę tych obrzezańców, która wybiła się na pomalowanych mordach. Czy Iron Maiden jest beznadziejne, bo zagrali trochę przeciętnych koncertów, a na trasach promujących Powerslave i Somewhere In Time Dickinson lubił śpiewać na pół gwizdka? No i nie zapominajmy o "kropce nad i", Raising Hell
Niestety jakkolwiek byś tego nie chciał, Led Zeppelin stanowiło inspirację dla całego mnóstwa rockowych kapel (myślę, że skala porównywalna tylko do The Beatles i The Rolling Stones), Plant stał się archetypem frontmana, który jak widać do dziś jest nasladowany przez kolejne pokolenia, a Bonham w tamtym czasie rywalizować mógł tylko z Paicem. I owszem, kradli, ale o ile się nie mylę te ich covery dość mocno odbiegają od oryginałów. No i to właśnie w dużej mierze im zawdzięczamy to, co potem nazwano heavy metalem. Osobiście daleko mi do fana Zeppów, ale nie robię z siebie błazna, który od 30 lat płacze o jeden zespół i przenosi swój ból dupy na różne fora.



