Dehumanizer, Painkiller, Unleash the Beast, Crimson Idol, Triumpf of Steel, Fear of the Dark, X Factor, 1916, Bastards, Lock up the Wolves, Pile of Skulls, Objection Overruled, Knights of the Cross, Countdown to Extinction (dla mnie ten późniejszy Megadeth to heavy-metal). Jeśli w latach 2000-2019 powstały lepsze płyty heavy-metalowe to Biała Żóbrówka jest lepsza od Stocka. W latach '90 jeszcze było dobre to, że na płytach zarabiało się naprawdę niezły hajs, a rynek koncertowy dopiero się otwierał. Dlatego płyta ciągle była dla muzyków priorytetem, a koncerty dodatkiem. Poczynając gdzieś od 15 lat z roku na rok te proporcje się dramatycznie odwróciły co jest nienaturalne. Płyta to podstawa tego jak się ocenia obecną formę muzyka, koncerty to miły ale jednak dodatek. To nie one przechodzą do historii rocka, ale płyty długogrające.
Moje ukochane czasy dla muzyki to przełom lat '70 i '80. Wtedy w każdym roku powstawało po 10-15 wybitnych płyt.



