Powerslave
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Powerslave
To Tame a Land za Back in the Village.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12619
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Powerslave
Absurdalna lista. 2 Minutes, Village... numery, które są najsłabszymi momentami Powerslave. Brak To Tame, Still Life...lochinvar pisze: ↑sob sty 04, 2020 11:30 pm Wracając do tematu. Może kompilacja dwóch albumów Piece Of Mind i Powerslave zadowoliłaby po części malkontentów.
1. Where Eagles Dare
2. Revelations
3. Flight Of Icarus
4. Die With Your Boots On
5. The Trooper
6. Aces High
7. 2 Minutes To Midnight
8. Back In The Village
9. Powerslave
10. Rime Of The Ancient Mariner
Taki Piece Of Powerslave.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Powerslave
O jezu, teraz w wątku o płycie z 84 będziemy tworzyć alternatywną rzeczywistość...
Geddy Lee za Harrisa!
Prawda jest taka, że Powerslave ma 2 utwory dobre (pierwsze dwa) i dwa utwory wybitne (ostatnie dwa). To dlatego je grają.
Cała reszta to przeciętniaki, ale nie fuszerka. Biorąc pod uwagę w jak krótkim odstępnei czasu Maideni nagrywali wtedy albumy, to i tak jest nieźle.
Prawda jest taka, że Powerslave ma 2 utwory dobre (pierwsze dwa) i dwa utwory wybitne (ostatnie dwa). To dlatego je grają.
Cała reszta to przeciętniaki, ale nie fuszerka. Biorąc pod uwagę w jak krótkim odstępnei czasu Maideni nagrywali wtedy albumy, to i tak jest nieźle.
Re: Powerslave
Kompilacja dwóch albumów XDD
ja bym jeszcze zrobił rerecording z Blazem, ale tylko środkowej części Powerslave
ja bym jeszcze zrobił rerecording z Blazem, ale tylko środkowej części Powerslave
Re: Powerslave
Jako, że nigdy nie lubiłem Piece Of Mind od Still Life w dół takową kompilację kiedyś sobie stworzyłem i całkiem miło się tego słuchało od początku do końca. Back In The Village mi się podoba. Jest pełen energii. Dlatego go nie opuściłem. 2 Minutes To Midnight również działa ożywczo. Najlepsze jest to przejście z The Trooper do Aces High. Prawdziwe opus magnum.
Re: Powerslave
Flash i Duellists nie nazwałbym przeciętniakami, to znakomite utwory. Natomiast to co bardzo podoba mi się w tej płycie to jej energia i pasja grania, która słyszę w każdej nucie na tym albumie. Gra Nicko robi piorunujące wrażenie, choć brzmienie perkusji na tym albumie mi osobiście nie bardzo pasuje. W ogóle ten album jest znakomicie zagrany, jak wspomniałem wcześniej - z olbrzymia pasją i energią, której - moim zdaniem - nie udało się zespołowi już powtórzyć na kolejnych albumach.geri92 pisze: ↑ndz sty 05, 2020 12:00 am O jezu, teraz w wątku o płycie z 84 będziemy tworzyć alternatywną rzeczywistość...Geddy Lee za Harrisa!
Prawda jest taka, że Powerslave ma 2 utwory dobre (pierwsze dwa) i dwa utwory wybitne (ostatnie dwa). To dlatego je grają.
Cała reszta to przeciętniaki, ale nie fuszerka. Biorąc pod uwagę w jak krótkim odstępnei czasu Maideni nagrywali wtedy albumy, to i tak jest nieźle.
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Moim zdaniem właśnie albumem Powerslave zespół Iron Maiden wkroczył w wiek dojrzały. Płyta jest dopracowana pod każdym względem i szukanie w niej słabych punktów jest właściwie czepianiem się dla przyjemności czepiania. Wiem, że gust to rzecz bardzo subiektywna, ale Iron Maiden w późniejszych latach zaskoczyli wielokrotnie, a później już przestali zaskakiwać brzydkim brzmieniem swoich płyt. To co zadziało się w erze Blaze'a jest tego najlepszym przykładem. Późniejsze płyty spod ręki Shirleya też nie powalają urodą brzmienia. Dokąd realizatorem brzmienia Maiden był Martin Birtch to każda płyta miała swój niezapomniany, niepowtarzalny klimat, swoje niepowtarzalne brzmienie do którego próbowało się później zbliżyć wielu naśladowców. Każdy album brzmiał inaczej, nie dało się go pomylić z innymi albumami, ale to były dobre brzmienia uzyskane na skutek świadomych poszukiwań czegoś nowego jak na tamte czasy. To było po prostu czuć Maidenami nawet po sekundowych wycinkach. Między albumami realizowanymi przez Birtcha a tym co mamy teraz jest przepaść. Oczywiście to tylko moje zdanie, ale to tymi albumami zespół zbudował swoją wielkość i swoją legendę.
Na Powerslave nie ma ani jednego niepotrzebnego dźwięku. To płyta doskonała.
Na Powerslave nie ma ani jednego niepotrzebnego dźwięku. To płyta doskonała.
Re: Powerslave
Niedziela, czas odpoczynku, kolejne święta. Umysł świeższy, wypoczęty. Odczucia dźwiękowe bardziej miłe. Widzę, że i gorący
zwolennicy Powerslave się pojawili. Tym co album nie pasuje proponuję zrobienie maksisingla. Side A: Aces High, Powerslave, Side B: Rime Of The Ancient Mariner. Mam jednocześnie prośbę, zważywszy, że oceniane są nie tylko kompozycje, wykonawstwo ale i brzmienie, aby oceniający podawali nośnik, z którego dokonywali odsłuchu i datę jego wydania. Jeśli ktoś posiada najnowszy remaster CD prosiłbym o porównanie z tym z 1998.
zwolennicy Powerslave się pojawili. Tym co album nie pasuje proponuję zrobienie maksisingla. Side A: Aces High, Powerslave, Side B: Rime Of The Ancient Mariner. Mam jednocześnie prośbę, zważywszy, że oceniane są nie tylko kompozycje, wykonawstwo ale i brzmienie, aby oceniający podawali nośnik, z którego dokonywali odsłuchu i datę jego wydania. Jeśli ktoś posiada najnowszy remaster CD prosiłbym o porównanie z tym z 1998.
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Ja już dawno doszedłem do wniosku, że każdy słyszy inaczej.
Raz. Nie da się wejść w głowę drugiego człowieka, żeby sprawdzić jak odczuwa bodźce.
Dwa. Nie da się sprawdzić jak sprawuje się jego sprzęt audio w akustyce panującej w pomieszczeniu w którym słucha muzyki.
Trzy. Nie da się się określić gustu drugiego człowieka bez ryzyka obrażenia jego ego.
Każdy czy chcesz czy nie, ma swoje zdanie. Nie ważne czy mądre, czy głupie, czy uzasadnione, czy nie. Każdego zdanie jest jest najważniejsze dla niego samego. Każdy może nie zgodzić się z Twoim zdaniem. Każdy mógłby powiedzieć, że jego adwersarz ma silny niedosłuch połączony z wyjątkowym bezguściem, ale po co?
To porównywanie wydań jest trochę uważam chybione, bo co to da jeśli każdy słucha na innym sprzęcie, gdzie jeśli ma możliwość equalizacji to ma ją wyregulowaną pod własny słuch i akustykę. Przez Internet nie wyciągniesz właściwego, miarodajnego porównania, bo nie znasz ubytków słuchu dyskutanta, ani właściwości akustycznych pomieszczenia w którym słucha, czy też parametrów głośników, albo słuchawek których używa.
Ot można sobie teoretyzować.
Natomiast jeśli chodzi o zawartość muzyczną Powerslave i innych albumów poczętych przez Iron Maiden w latach 80tych i 90tych aż do odejścia Dickinsona po wydaniu Fear of the Dark, to odpowiada mi ona o wiele bardziej niż to co działo się w Maiden później aż do teraz. Z małymi wyjątkami. Lubię Brave New World, Clansmana z Virtual XI i kilka pojedynczych utworów z późniejszych płyt. Pojedynczych zaznaczam.
Nie będę bronił swojej opinii jak niepodległości, bo to wyłącznie moja opinia, a szkoda mi życia, żeby przekonywać innych do tego, że jest jedyna i słuszna, bo to nie ma sensu.
Jeśli Cię interesuje jakie mam płyty, to mam pierwsze wydanie Powerslave i remaster digipackowy. Pewnie jeszcze kupię w celach kolekcjonerskich wydanie z 98 roku. Osobiście najbardziej lubię pierwsze wydanie, bo jest takie rdzennie pierwotne i odzwierciedla ducha czasów nieskażonych kompresją i wyścigiem głośności o których kiedyś przed laty była mowa na forum.
Raz. Nie da się wejść w głowę drugiego człowieka, żeby sprawdzić jak odczuwa bodźce.
Dwa. Nie da się sprawdzić jak sprawuje się jego sprzęt audio w akustyce panującej w pomieszczeniu w którym słucha muzyki.
Trzy. Nie da się się określić gustu drugiego człowieka bez ryzyka obrażenia jego ego.
Każdy czy chcesz czy nie, ma swoje zdanie. Nie ważne czy mądre, czy głupie, czy uzasadnione, czy nie. Każdego zdanie jest jest najważniejsze dla niego samego. Każdy może nie zgodzić się z Twoim zdaniem. Każdy mógłby powiedzieć, że jego adwersarz ma silny niedosłuch połączony z wyjątkowym bezguściem, ale po co?
To porównywanie wydań jest trochę uważam chybione, bo co to da jeśli każdy słucha na innym sprzęcie, gdzie jeśli ma możliwość equalizacji to ma ją wyregulowaną pod własny słuch i akustykę. Przez Internet nie wyciągniesz właściwego, miarodajnego porównania, bo nie znasz ubytków słuchu dyskutanta, ani właściwości akustycznych pomieszczenia w którym słucha, czy też parametrów głośników, albo słuchawek których używa.
Ot można sobie teoretyzować.
Natomiast jeśli chodzi o zawartość muzyczną Powerslave i innych albumów poczętych przez Iron Maiden w latach 80tych i 90tych aż do odejścia Dickinsona po wydaniu Fear of the Dark, to odpowiada mi ona o wiele bardziej niż to co działo się w Maiden później aż do teraz. Z małymi wyjątkami. Lubię Brave New World, Clansmana z Virtual XI i kilka pojedynczych utworów z późniejszych płyt. Pojedynczych zaznaczam.
Nie będę bronił swojej opinii jak niepodległości, bo to wyłącznie moja opinia, a szkoda mi życia, żeby przekonywać innych do tego, że jest jedyna i słuszna, bo to nie ma sensu.
Jeśli Cię interesuje jakie mam płyty, to mam pierwsze wydanie Powerslave i remaster digipackowy. Pewnie jeszcze kupię w celach kolekcjonerskich wydanie z 98 roku. Osobiście najbardziej lubię pierwsze wydanie, bo jest takie rdzennie pierwotne i odzwierciedla ducha czasów nieskażonych kompresją i wyścigiem głośności o których kiedyś przed laty była mowa na forum.
Re: Powerslave
Słusznie kolega prawi. Ja pierwotne wydania mam tylko jedynkę i Killers. Dokupiłem wersje z 1998 bo ostatnio jakoś ceny poszły w górę i końcówki się robią. Dobrze, że kolega ma Powerslave pierwotne wydanie (rozumiem, że CD) i remaster digipack. Poproszę o opinię odnośnie tego remasteru (chodzi o kwestie brzmieniowe ale i wizualne).Pierre Dolinski pisze: Ja już dawno doszedłem do wniosku, że każdy słyszy inaczej.
Raz. Nie da się wejść w głowę drugiego człowieka, żeby sprawdzić jak odczuwa bodźce.
Dwa. Nie da się sprawdzić jak sprawuje się jego sprzęt audio w akustyce panującej w pomieszczeniu w którym słucha muzyki.
Trzy. Nie da się się określić gustu drugiego człowieka bez ryzyka obrażenia jego ego.
Każdy czy chcesz czy nie, ma swoje zdanie. Nie ważne czy mądre, czy głupie, czy uzasadnione, czy nie. Każdego zdanie jest jest najważniejsze dla niego samego. Każdy może nie zgodzić się z Twoim zdaniem. Każdy mógłby powiedzieć, że jego adwersarz ma silny niedosłuch połączony z wyjątkowym bezguściem, ale po co?
To porównywanie wydań jest trochę uważam chybione, bo co to da jeśli każdy słucha na innym sprzęcie, gdzie jeśli ma możliwość equalizacji to ma ją wyregulowaną pod własny słuch i akustykę. Przez Internet nie wyciągniesz właściwego, miarodajnego porównania, bo nie znasz ubytków słuchu dyskutanta, ani właściwości akustycznych pomieszczenia w którym słucha, czy też parametrów głośników, albo słuchawek których używa.
Ot można sobie teoretyzować.
Natomiast jeśli chodzi o zawartość muzyczną Powerslave i innych albumów poczętych przez Iron Maiden w latach 80tych i 90tych aż do odejścia Dickinsona po wydaniu Fear of the Dark, to odpowiada mi ona o wiele bardziej niż to co działo się w Maiden później aż do teraz. Z małymi wyjątkami. Lubię Brave New World, Clansmana z Virtual XI i kilka pojedynczych utworów z późniejszych płyt. Pojedynczych zaznaczam.
Nie będę bronił swojej opinii jak niepodległości, bo to wyłącznie moja opinia, a szkoda mi życia, żeby przekonywać innych do tego, że jest jedyna i słuszna, bo to nie ma sensu.
Jeśli Cię interesuje jakie mam płyty, to mam pierwsze wydanie Powerslave i remaster digipackowy. Pewnie jeszcze kupię w celach kolekcjonerskich wydanie z 98 roku. Osobiście najbardziej lubię pierwsze wydanie, bo jest takie rdzennie pierwotne i odzwierciedla ducha czasów nieskażonych kompresją i wyścigiem głośności o których kiedyś przed laty była mowa na forum.
-
Deleted User 5490
Re: Powerslave
Mam porównać słuchawkowo, czy na zestawie domowym Technics? Słuchawek audiofilskich nie mam, tylko do innych zadań - monitorowo-studyjnych AKG K271 MKII.
Jutro będę miał więcej czasu, więc pewnie będę mógł posłużyć pomocą.
Jutro będę miał więcej czasu, więc pewnie będę mógł posłużyć pomocą.
Re: Powerslave
Świetna płyta i ja nie mam problemu z tym "słabszymi" numerami. Swoją drogą jakby od 1985 klepali co koncert np taki "Flash of the Blade" to ciekawe czy dzisiaj byłby uznawany za zapychacz
Utwór tytułowy doskonale pokazuje ówczesną kreatywność zespołu. Ileż tam się dzieje, jaka wypasiona solówka, zwolnienie i cudny bas - palce lizać (a to ledwo 7 minut!). ROTAM - nie potrzeba intro, outro, 4x4 po 4 razy, żeby zapełnić te 13 i pół minuty. Historia opowiedziana EPICKO i to jest konkret, a nie obecne przeciąganki, byle czas trwania utworu był "epicki".
Pierre napisał wszystko na temat gustu, odbioru muzyki, własnych preferencji i wyrażanych opinii. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna opinia na temat muzyki, każdy ocenia i słyszy przez pryzmat swoich oczekiwań, wrażliwości, odczuć itp.
Co do wydań... mam starego vinyla EMI i stare wydanie na CD. Miałem kiedyś remastera z 1998 roku, ale go sprzedałem. Zdecydowanie pasuje mi to pierwotne brzmienie, jest takie bardziej naturalne i przyjemniejsze. Remaster zdawał się być taki lekko "napakowany". Tych nowszych nawet nie sprawdzam. Mam wszystko w pierwszych wydaniach i jestem kontent. A muzy słucham na starej wieży Technicsa.
Pierre napisał wszystko na temat gustu, odbioru muzyki, własnych preferencji i wyrażanych opinii. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna opinia na temat muzyki, każdy ocenia i słyszy przez pryzmat swoich oczekiwań, wrażliwości, odczuć itp.
Co do wydań... mam starego vinyla EMI i stare wydanie na CD. Miałem kiedyś remastera z 1998 roku, ale go sprzedałem. Zdecydowanie pasuje mi to pierwotne brzmienie, jest takie bardziej naturalne i przyjemniejsze. Remaster zdawał się być taki lekko "napakowany". Tych nowszych nawet nie sprawdzam. Mam wszystko w pierwszych wydaniach i jestem kontent. A muzy słucham na starej wieży Technicsa.
www.MetalSide.pl
Re: Powerslave
Technics dobra firma, ja słucham na Panasonic. Na słuchawkach nie lubię. Wolę jak dźwięk dobrej muzy roznosi się po pokoju. Wiem, że remastery z 1998 są lekko przebasowione i wyżej dźwięk mają ustawiony. Brzmienie wydaje się bardziej przestrzenne i unowocześnione. Pytanie tylko czy aktualny remaster, subiektywnie oczywiście, jest lepszy dźwiękowo niż ten z 1998. Winyli nie słucham ale z dostępnych informacji wynika, że winyle mają głębsze brzmienie niż CD. Wersja pierwotna tylko chyba używana jest dostępna. Nówki zafoliowanej nigdzie nie widziałem. Chodzi oczywiście o rozsądne ceny.
Re: Powerslave
Poruszyłeś ciekawy temat. Myślę, że chociaż wiele osób się z tym nie zgodzi, to status utworu i jego ranga jest zależna od zespołu i pokrewnych (menedżerowie itp). Nie powiem, że przebojami IM mogłoby być wszystko, co nagrali, ale myślę, że bardzo wiele utworów miało takie szanse. Weźmy takie Where Eagles Dare. Gdyby to wyszło na singlu (miałoby więc promocję) i było regularnie grane na koncertach, to byłoby dziś tam, gdzie jest The Evil That Men Do.
To dla mnie ciekawa kwestia ogólnie w kwestii świata muzyki.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Powerslave
Losfer Words (Big 'Orra) na singlu w wersji live wyszło i na wydaniu CD Castla z 1995. Utwór jednak kariery nie zrobił.
Re: Powerslave
No wiadomo, że tak. Ale spokojnie w dobrej cenie mozna nabyć. Dodatkowo ja sprzedawałem remastera z 1998 i trochę koszt nabycie starego wydania się zmniejszał. A vinyle (te wydawane dawniej) wiadomo, że mają "cieplejsze" brzmienie i dla mnie takie bardziej naturalne. Nowszego remastera nie słuchałem. Jakoś mi nie zależy na tym. Z tego co słyszałem, on bardziej jest przygotowany z myślą dle streamingów typu Spotify, czy Tidal.
Zgadza się... singlowe wydanie, granie na trasie koncertowej i już człowiek cieplej myśli o takim kawałku, bo ma wspomnienia z premierowego odsłuchu (a wiadomo, że taki singiel to się mieli non-stop), czy późniejszego koncertowego wykonania. Coś w tym cytacie z "Rejsu" - "Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem" musi byćSchizoid pisze: ↑ndz sty 05, 2020 4:31 pmPoruszyłeś ciekawy temat. Myślę, że chociaż wiele osób się z tym nie zgodzi, to status utworu i jego ranga jest zależna od zespołu i pokrewnych (menedżerowie itp). Nie powiem, że przebojami IM mogłoby być wszystko, co nagrali, ale myślę, że bardzo wiele utworów miało takie szanse. Weźmy takie Where Eagles Dare. Gdyby to wyszło na singlu (miałoby więc promocję) i było regularnie grane na koncertach, to byłoby dziś tam, gdzie jest The Evil That Men Do.
To dla mnie ciekawa kwestia ogólnie w kwestii świata muzyki.
www.MetalSide.pl
Re: Powerslave
Pewnie większość utworów z lat 80 mogłoby być tam gdzie The Evil That Men Do, tylko gdyby chcieli je zagrać.. Takie Sun and Steel mogłoby bardzo dużo zyskać na żywo, nie mówiąc już o Invaders. Szczególnie w przypadku Maiden, gdzie wersje live wypadają lepiej niż studyjnie.
Ostatnio zmieniony ndz sty 05, 2020 5:01 pm przez MaidenFan, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Powerslave
Ale utworem singlowym jest "Run to the Hills" i o takich numerach mowa. Nie tych "dodatkowych".
i dlatego powtórzę po raz kolejny - jaka szkoda, że nie wracają do numerów, które nie wpadły na trasę promującą dany album.MaidenFan pisze: ↑ndz sty 05, 2020 4:59 pm Pewnie większość utworów z lat 80 mogłoby być tam gdzie The Evil That Men Do, tylko gdyby chcieli je zagrać.. Takie Sun and Steel mogłoby bardzo dużo zyskać na żywo, nie mówiąc już o Invaders. Szczególnie w przypadku Maiden, gdzie wersje live wypadają lepiej niż studyjnie.
Ostatnio zmieniony ndz sty 05, 2020 5:02 pm przez gumbyy, łącznie zmieniany 1 raz.
www.MetalSide.pl
Re: Powerslave
Zresztą instrumentale w zespołach metalowych nigdy nie robiły jakiejś większej kariery. Ktoś może napisać, że Transylvania to jego ulubiony utwór z "Iron Maiden", ale takich ludzi zapewne wielu nie będzie i większość jednak woli, gdy jest wokal.


