
Pierwszy album Jethro Tull jaki nabyłem na płycie kompaktowej w czasach kiedy nie było jeszcze remasterów. To był dobry wybór, bo na remasterze wycięto sekcję smyczków z utworu Rover. Remaster w końcu tez kupiłem, ale nie ma to jak płyta z oryginalną dynamiką. Heavy Horses to drugi album z tzw folkowej trylogii zespołu. Najlepszy, bo nie ma na nim żadnych zbędnych kawałków. Na pozostałych dwóch takie się niestety trafiają, chociaż to też bardzo dobre płyty. Do tej mam jednak szczególny sentyment. Heavy Horses po dziś dzień jest w mojej topowej piątce utworów Jethro. Ian Anderson przeprosił się z Anglią, zamieszkał na wsi i poczęstował nas takim też klimatem. "Daj mi koło z dębowego drewna, wodze z wypolerowanej skóry, konia pociągowego i pochmurne niebo, zwiastujące burzową pogodę"
Highlights: Acres Wild, No Lullaby, Journeyman, Rover, Heavy Horses
22. Alice Cooper - Billion Dollar Babies (1973)

Ten album Alice'a Cooper'a sprawił, że zainteresowałem się tym co Alice nagrywał w latach 70. Jest tu kilka takich sztandarowych jego utworów, Hello Hooray, Elected, Billion Dollar Babies, No More Mr. Nice Guy, to absolutny kanon. Wielu uważa płytę za szczytowe osiągnięcie artysty. Dla mnie to na pewno ścisła czołówka, a Hello Hooray to chyba najlepszy opener jaki słyszałem. Co ciekawe to nie jest autorski utwór zespołu, a kolejna wykorzystana przez muzyków kompozycja Rolfa Kempfa. 5 lat wcześniej kawałek nagrała Judy Collins, ale spopularyzował go dopiero Alice Cooper. Na całej płycie mamy sporo zagrywek gitarowych wykorzystywanych później w hard rocku i w metalu. Pamiętam, że pierwszy odsłuch był właśnie taki "gdzie ja to słyszałem"? A później przypominały mi się nowsze zespoły.
Highlights: Hello Horray, Elected, Billion Dollar Babies, No More Mr. Nice Guy, Sick Things, I Love the Dead

















