TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

18. Voivod – Nothingface (1989)

Obrazek

Wtedy kiedy poznałem tę płytę, była to najdziwniejsza rzecz jaką słyszałem. Nie pasowała do niej żadna etykietka, a i trzeba było złapać odpowiedni nastrój do słuchania tych przedziwnych dźwięków. Metal progresywny miewa i takie odsłony. Dużo słuchałem Nothingface z kasety na walkmanie jeżdżąc do szkoły. Autobus mijał industrialne, zaniedbane przez lata PRLu tereny, do tego pasowała taka muzyka. Płyty długo nie mogłem zdobyć, była rzadkością, a jak się już trafiała gdzieś na aukcjach to za nienormalne kwoty. W końcu kupiłem edycję limitowaną Metal Mindu, niestety w digipacku. Ale przynajmniej są wszystkie teksty. Na kasecie także Metal Mindu z lat 90 książeczka urywała się gdzieś na Inner Combustion.

Highlights: The Unknown Knows, Missing Sequences, Pre-Ignition, Into My Hypercube, Sub-Effect

17. Alice Cooper – Special Forces (1981)

Obrazek

Oczywiście musi być coś z Blackout Trilogy Alice'a, którą to trylogię bardzo sobie cenię. Dla tych którzy nie wiedzą skąd wzięła się ta nazwa, chodzi o trzy płyty Coopera, których nagrania nie pamięta, bo był w ostrym ciągu alkoholowo narkotykowym. Nie pamięta też tras koncertowych, chociaż odbył wtedy tylko jedną, promując właśnie ten album. Trzy lata temu latem słuchałem tego krążka non stop. Prawdę mówiąc wcześniej najbardziej z tych albumów ceniłem Zipper Catches Skin, ale to jednak Special Forces mną szczególnie zawładnęło. Ma się wrażenie, że Alice próbuje nawiązać momentami do Welcome to My Nightmare czy Billion Dollar Babies, słychać to w takich utworach jak Don't Talk Old to Me czy Skeletons in the Closet, no i oczywiście Generation Landslide, bo to jest kawałek z Billion, tylko że w wersji live. Po ostatnim na płycie Vicious Rumours następuje krótki cytat z utworu otwierającego Special Forces Who Do You Think We Are, sugerując swego rodzaju koncept (niektóre przejścia z utworu na utwór też to sugerują). Bardzo fajny pomysł. Powstały dwa teledyski, do Seven and Seven Is oraz Prettiest Cop on the Block, zwłaszcza ten pierwszy uwidacznia w jakiej mizernej kondycji był Alice. Ale na pewno nie w mizernej artystycznie. Bardzo lubię ten album.

Highlights: Cała płyta, chociaż nie wiem po co znajduje się na niej utwór, który już wcześniej wydali. Faworyt? To się ciągle zmienia, ale na chwilę obecną chyba maniakalny Don't Talk Old to Me
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Zdan »

Jak poznałem ten materiał Voivod to potężnie zrył mi czachę.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

16. Slayer – South of Heaven (1988)

Obrazek

Pierwszy album Slayer jaki usłyszałem. I najlepszy. Chociaż w przeciągu tych przeszło 30 lat, różnie to było. Przez jakiś czas za najlepsze uważałem Seasons in the Abyss, później Show No Mercy, później Reign in Blood, ale najwięcej wspomnień mam z South of Heaven. To była też pierwsza tak mroczna płyta z jaką się zapoznałem. I to w lecie. Spill the Blood ma w sobie coś niepokojącego. Generalnie to były czasy, kiedy człowiek nie zadawał sobie zbyt wielu egzystencjalnych pytań, więc był to jakiś bliżej nieuzasadniony niepokój. Obecnie jak nie jestem w dobrym nastroju nie włączam tej płyty.

Highlights: South of Heaven, Silent Scream, Live Undead, Behind the Crooked Cross, Ghosts of War, Read Between the Lies, Spill the Blood

15. Iron Maiden – The Number of the Beast (1982)

Obrazek

To oczywiście pierwsze zetknięcie z Iron Maiden. Iron Maiden od początku byli niebywale oryginalnym zespołem heavy metalowym, nie tylko ze względu na samą muzykę, ale i dzięki tekstom. Nie mają kawałków zatytułowanych: Rock Forever, Metal Gods, Heavy Metal Thunder, You Can't Kill Rock and Roll, Metal Daze czy Kings of Metal, chociaż na ten ostatni tytuł w pełni zasługują. Wszystkie inne legendy śpiewały o metalu, a Iron Maiden nie, bo Iron Maiden generalnie nie śpiewali o tym, czym byli, ale o różnych historiach bliższych i odległych. Mimo wszystko na łatkę satanistów się załapali, właśnie za sprawą tej płyty, oczywiście w USA, gdzie na takie rzeczy ludzie są mocno wyczuleni. Bruce jeszcze na trasie World Slavery Tour się z tego tłumaczył, bo im nie odpuszczano. Warto tutaj przy okazji pojąć jedną rzecz, bo przecież zespołów otwarcie przyznających się do satanizmu nie brakowało. Iron Maiden to nie był zespół, który grał na 20 fanów w piwnicy, 50 w knajpie, czy 500 w klubie. Na ich koncerty przychodziło wtedy średnio po kilkanaście tysięcy fanów, a potrafili robić show dla większej publiki z okazji festiwali. Natomiast płyty osiągały platynowe nakłady. Ktoś taki musi się później tłumaczyć jak John Lennon ze słynnego komentarza o Jezusie.

Highlights: Invaders, Children of the Damned, The Prisoner, 22 Acacia Avenue, Gangland
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

14. Marillion – Fugazi (1984)

Obrazek

Z Marillion stykałem się od początku lat 90 słuchają audycji Beksińskiego, ale nie powiem, żeby mnie wtedy zachwycili. Miałem nawet nagrany na kasetę utwór Lady Nina, który uznałem za słabiznę. Z czasem zaczęła mi się podobać syntezatorowa końcówka, ale Marillion tak naprawdę polubiłem dopiero w wieku lat 18 i to był krążek Misplaced Childhood. Bardzo szybko zainteresowałem się resztą dyskografii, przy okazji sprawdziłem czy mam nagrane jakieś inne utwory, no i było Jigsaw z tego albumu. Marillion to muzyka dla ludzi w odpowiednim wieku, wczesny nastolatek raczej nie załapie o co chodzi Fishowi w tych utworach i nie odczyta tej twórczości właściwie. Zawsze jak słyszę, że Marillion z Fishem było baśniowe, to mnie ch.j strzela. Właśnie wręcz przeciwnie, mimo poetyki niektórych okładek, w tej twórczości nie ma nic baśniowego. Jest dość brutalna proza życia ubrana w poezję, gdzie najbardziej trywialne ludzkie problemy opisane są jak jakaś apokalipsa. Album generalnie rzecz biorąc dotyczy kobiet, czyli w tym wypadku rozterek wokalisty i autora tekstów związanych z kobietami. Wszystko jest tu temu podporządkowane, nawet dramaturgia w samej muzyce zespołu. Pełna dekadencja.

Highlights: Assassing, Jigsaw, Emerald Lies, Incubus, Fugazi + z drugiego bonusowego dysku Cinderella Search

13. Rush - Power Windows (1985)

Obrazek

Ten album poznałem w specyficznych okolicznościach, kiedy niezbyt dobrze się działo w moim życiu i w jakimś sensie bardzo mi wtedy pomógł. Miałem wówczas wyjątkową awersje do metalu, a Power Windows brzmiało dość optymistycznie, przynajmniej większość utworów, teksty refleksyjne, zero dołów, ale i też szaleństw. To czysta muzyka, ozdrawiająca skołatane nerwy. Podobają mi się też tutaj solówki. Przypominają to co Adrian Smith grał na Somewhere in Time. Jest dla mnie jasnym, że słuchał Power Windows. Używał bowiem dokładnie takich samych apmów i efektów co Lifeson (Gallien Krueger 250 ML, Roland Reverb) i to oczywiście słychać. Fajna sprawa. Moja ulubiona płyta Rush z lat 80.

Highlights: Cała płyta, chociaż kiedyś niezbyt leżało mi Territories, teraz lubię. Najlepszy kawałek: Middletown Dreams.
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

2 super płyty, nie wiedziałem, albo nie pamiętałem, że PW to Twój ulubiony album Rush z lat 80. Kurde, chyba nie będzie Siódmego Syna jednak. Już za mało wolnych miejsc zostało.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

12. Fates Warning – The Spectre Within (1985)

Obrazek

Pierwsze wrażenia z odsłuchu tej płyty były takie, że to jest tak dobre jak najlepsze Iron Maiden. Pewnie tak samo wysoko bym ten album oceniał, gdybym poznał go w tym samym czasie co Iron Maiden, a nie kilka lat później. Ale w momencie gdy poznałem The Spectre Within siedziałem już w rocku progresywnym i słuchałem trochę mniej metalu, chociaż wciąż był u mnie na topie. Ta płyta może kojarzyć się z Ironami, chociaż jest trochę ostrzejsza i bardziej monumentalna. W ogóle pierwszy fragment z niej usłyszałem oglądając film W Zakolu Rzeki, gdzieś na przełomie lat 80 i 90, ale rzecz jasna nie miałem wtedy pojęcia o Fates Warning, a ścieżki dźwiękowej nie zdobyłem. Tak czy owak, majstersztyk. Album, bo film taki sobie.

Highlights: Orphan Gypsy, Without a Trace, The Apparition, Kyrie Eleison

11. Voivod – Dimension Hatröss (1988)

Obrazek

Pierwszy album koncepcyjny Voivod opowiada historię wielkiej miłości dwojga młodych ludzi z Kalifornii. Cóż tu dużo mówić, to romantyczna opowieść o namiętności i poświęceniu. Nie, to nie jest o tym. To zaledwie banalne i szablonowe opowiadanie o typie, który brał udział w eksperymencie z rozczepianiem atomów przez co trafił do innego wymiaru, mikDeleted User 804aktyki w której uznano go za boga i oddawano mu cześć. A później zrodził się chaos, kontrolę przejęli technokratyczni manipulanci i wszystko to co się dzieje od wieków na Ziemi miało tam miejsce. Ale jest ciąg dalszy. Słuchając tej płyty w kwietniu tego roku byłem przerażony jak Voivodzi przewidzieli co się będzie działo w 2020. Ten album i Killing Technology to absolutnie złowieszcze przepowiednie, które się obecnie dokonują. Pamiętam wywiad z Piggym z 1993, w którym zapytany dlaczego nagrali lekki tematycznie album Angel Rat odpowiedział, iż wydało im się, że za bardzo już ludzi wystraszyli. Gdyby tylko dożył tych czasów...

Highlights: Cała płyta.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

10. Ozzy Osbourne – Bark at the Moon (1983)

Obrazek

Pierwszy album Ozzyego jaki usłyszałem. Kolega miał kasetę, ale źle były opisane strony. Tzn kaseta nie była opisana w ogóle, a z ręcznie wypisanej wkładki wynikało, że album otwiera Centre of Eternity (w dodatku zatytułowany Forever). I tak myślałem przez lata. Tym bardziej, że początek tego kawałka brzmi jak intro. Te dzwony. Tak mi to pasowało. A później oczywiście przyszło zaskoczenie. I to nie jedyne. Bowiem w amerykańskiej edycji Bark at the Moon zamiast Spiders jest utwór Slow Down. Swoiste Crazy Train part 2. To już jednak słuchanie z innego, nowszego nośnika. Bo na początku była po prostu kaseta. Cóż dodać, tak się tego słuchało dniami i nocami, a zwłaszcza nocami przy zgaszonym świetle. To oczywiście klasyka nie do zdarcia, zawsze jakoś kojarzę ten album z okresem jesienno zimowym. I zawsze chętnie wtedy do niego powracam.

Highlights: Cały album, oczywiście Slow Down, które obecnie lubię z niego najbardziej też.

9. Queensryche – Operation: Mindcrime (1988)

Obrazek

Tutaj w końcu mamy miłosny koncept album, ale niezbyt romantyczny. Nikt tu nie rozczepia atomów i nie zostaje bogiem, ale dzieje się naprawdę dużo. Płyta trwa godzinę na którą składa się 15 ścieżek, przy czym tylko 10 to właściwe utwory. Reszta robi za wstęp i przerywniki. Queensryche to królowie tłustego riffu, chociaż gitary nie są tutaj ustawione na klarowne brzmienie, jak robiły przy takich riffach inne zespoły heavy rockowe w latach 80. Specyficzne brzmienie ustawił im producent, który wówczas współpracował także z Rush, Peter Collins. Pomysłów było dużo, zatem mamy tutaj dość różnorodne kawałki, na szczęście grupa nie sili się jeszcze na takie potworki jak Silent Lucidity, zatem nie ma też fillerów. Mam do tej płyty osobisty stosunek, bo była ona soundtrackiem do pewnego burzliwego okresu mojego życia.

Highlights: 10 właściwych kompozycji.
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: erosinho »

Dla mnie "Bark..." nie umywa się do pierwszych dwóch płyt Ozza, ale nie uprzedzam faktów, może jeszcze te dwie płyty w rankingu się pojawią.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

8. Queensryche – Rage for Order (1986)

Obrazek

Queensryche nie chcieli być kolejnym zespołem heavy metalowym zapiętym w określony szablon, w związku z czym zamiast nagrywać kontynuację The Warning, zmienili koncepcję. Rage for Order to album mroczniejszy, nieco gotycki, choć wciąż melodyjny. Mam z nim podobne wspomnienia co z Operation Mindcrime, bo obie płyty towarzyszyły mi w pewnym burzliwym okresie mojego życia. Nie da się łatwo sklasyfikować muzyki którą zespół uprawia na tym albumie, na pewno jest to wciąż muzyka heavy rockowa, ale więcej tu przestrzeni i nastrojowych fragmentów niż w typowym graniu z tamtego okresu. W tamtym czasie posłano ich w trasę z Ratt, ale muzycy Ratt stwierdzili, że Queensryche nie pasuję do ich publiki i zażądali zmiany zespołu. Dostali w zamian... Poison. Kolega ze Stanów był na koncercie Ratt + Posion w tamtym okresie. Jakkolwiek Poison nie cierpiał, a Ratt ledwie tolerował, to jego zdaniem Poison zagrali dobrze, a Ratt byli tak fatalni, że ludzie opuszczali salę koncertową przed zakończeniem występu. Cóż, parę lat później Ratt było na dnie, a Queensryche mieli płytę z potrójną platyną.

Highlights: Walk in the Shadows, I Dream in Infrared, Gonna Get Close to You, The Killing Words, Surgical Strike, Neue Regel, Chemical Youth (We Are Rebellion)

7. King Diamond – Abigail (1987)

Obrazek

Ten album wciągnął mnie ostatecznie w twórczość Diamonda. Wcześniej słyszałem Fatal Portrait i Conspiracy, ale nie powiem, że szalałem za owymi albumami. To się oczywiście zmieni później, jednak potrzeba było właśnie Abigail by zaskoczyło. To bardzo melodyjny krążek, chociaż oczywiście ze wszystkimi elementami grozy jaka wieje z tych kompozycji. Dużo genialnych solówek Dennera i LaRocque'a, sporo nieszablonowych rozwiązań rytmiczno melodycznych, trochę nawiązań do legendarnych pionierów gatunku (np. podobna partia gitary akustycznej w Black Horsemen do tej z You Can't Kill Rock and Roll Ozzyego), generalnie wszystko na poziomie najwyższym z możliwych w heavy metalu. Bardzo lubię brzmienie perkusji Mikkeya Dee, jeszcze starodawne, później wszyscy zaczęli bawić się w triggery. Najlepsza solówka? Michael Denner w A Mansion in Darkness (po tym jak King śpiewa "sunrise").

Highlights: Arrival, A Mansion in Darkness, The Family Ghost, Abigail, Black Horsemen
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

6. Voivod – Killing Technology (1987)

Obrazek

Prorocza płyta prowadząca nas od tematu do tematu. Awaria reaktora w Czernobylu była wówczas na czasie, ale zespół na tym nie poprzestaje i ostatnie trzy utwory opowiadają o tym, co się dzieje obecnie. Chociaż, czy trudno było przewidzieć? Politycy przecież się nie zmieniają, zmieniają się metody osiągania celów, cokolwiek podłego, nikczemnego i okrutnego jest w stanie przyjść do głowy, bądźmy pewni, że jakiś polityk w końcu to zrealizuje. To już wszystko gdzieś było w historii i teraz wraca w nowej odsłonie. This Is Not an Exercise to naprawdę przygnębiający utwór. Swoją drogą nie uważam tej płyty Voivod za metal progresywny. To jest po prostu trochę bardziej rozbudowany thrash metal, z dłuższymi utworami. Transition album jak kto woli. Ponad 20 lat temu miałem taki okres, kiedy lubiłem tę płytę najbardziej z ich dyskografii i w tym roku to wróciło. To jest płyta na ten rok.

Highlights: Wszystkie utwory z podstawowego wydania. Do CD od samego początku dodana była EPka Cockroaches, która pasuje do konceptu jak pięść do nosa. Chociaż nie, Cockroaches w jakimś sensie pasuje. Na końcu po "ćwiczeniu" zostaną same karaluchy.

5. Ozzy Osbourne – Blizzard of Ozz (1980)

Obrazek

Beztroskie lata starej normalności. Najbardziej eklektyczna płyta Ozzyego. Brzmieniowo jedną nogą w latach 70, ale same kompozycje to już lata 80 pełną gębą. Mamy tutaj różne oblicza Ozza, który jeśli zdradza jakieś inspiracje, to raczej te będące daleko od metalu (np. Beatles), bo w metalu to facet robił coś zupełnie nowego, coś co ukształtowało tamtą szaloną dekadę. Ozzy to unikat w świecie rocka. Otworzył dwa różne style, spopularyzował i ustanowił standardy z dwoma platynowymi formacjami. Nie udało się to żadnemu innemu muzykowi. Teoretycznie, po sukcesach w Black Sabbath, Ozzy solo był skazany na pożarcie, jak wielu innych, że o Halfordzie czy Dickinsonie wspomnę. Obaj potulnie wrócili do formacji, które zrobiły z nich gwiazdy. Ozzy też wrócił do Sabbath, ale nie dlatego, że mu się nie udało, wręcz przeciwnie, dlatego że solo osiągnął więcej niż jego dawni koledzy. A nawet więcej niż on razem z nimi. Blizzard to oczywiście pięciokrotna platyna, ale to nie był jedyny sukces Ozzyego. Z tego co wiem, jego płyty dalej otrzymywały certyfikaty kiedy Black Sabbath reaktywowali się w latach 90. Nawet Down to Earth z 2001 ma platynę. Nie będę już nawet mówił, gdzie był wtedy metal.

Highlights: Wszystkie (plus bonus You Lookin' at Me Lookin' at You) , chociaż wiadomo, że Dee jest tam wypełniaczem, przyjemnym, ale tylko wypełniaczem.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

4. Iron Maiden – Piece of Mind (1983)

Obrazek

Czuć na tym albumie ducha lat 70, brzmienie gitar old schoolowe, album nie jest tak przebasowany jak poprzednik, chociaż bas dobrze słychać. Więcej tutaj jednak ciekawych linii basowych, które mocno nadają ton takim utworom jak Die With Your Boots On czy Sun and Steel. Bestia to znakomita płyta, ale Piece of Mind lekko ją przebija rock and rollem i generalnie dość dużym luzem w podejściu do kompozycji. Pewnie, że The Trooper należałoby z tego krążka usunąć i dać na singla, albo jakąś składankę, nie mniej jednak cała reszta naprawdę godna uznania. Na 10 lecie wydania krążka zalałem łazienkę, więc wiem co to rock and roll.

Highlights: Where Eagles Dare, Revelations, Die With Your Boots On, Still Life, Sun and Steel, To Tame a Land

3. King Diamond – Them (1988)

Obrazek

Wymiana dwóch świetnych muzyków nie wpłynęła negatywnie na utwory z trzeciej płyty King Diamond, bo King wiedział kogo bierze i co chciał osiągnąć. Ten album był też przełomowy pod względem komercyjnym, co odbiło się na zachowaniu dwóch nowych muzyków, którzy nagle znikąd wskoczyli do pierwszej ligi heavy metalu i zaczęli pojawiać się w MTV. Welcome Home to był hit tej muzycznej stacji, bowiem pokazywał historię zawartą w tekście. Wielu fanów metalu za oceanem dopiero wówczas zainteresowało się zespołem. Ponieważ zespół King Diamond zawsze działał na najwyższym poziomie technicznym, jakiekolwiek akcje pod tytułem narkotyki były wykluczone i King wywalał z zespołu każdego, kto przejawiał takie zainteresowania. Ale to był dopiero początek sukcesów i wszystko grało perfekcyjnie. Ten album poznałem zaraz po Abigail i nie zachwycił mnie w ten sam sposób od razu. Za to po latach uważam, że wypada nawet lepiej. Grupa gra rzeczy trudniejsze, ale nie traci melodyjności. Szkoda, że brzmienie perkusji nie jest tak dobre jak na poprzedniku. Them to pierwsza część dwupłytowego konceptu o tajemniczym domu zwanym Amonem. Chyba najlepsze opowiadanie Kinga.

Highlights: W zasadzie cała płyta, krótsze ozdobniki nie mają takiej wagi jak dłuższe utwory, ale to wiadomo. Najlepsza solówka: Pete Blakk w The Invisible Guests (Tam gdzie atakuje mocno ramieniem tremolo aż gitara warczy).
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7408
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Cold »

"Them" - mój ulubiony album Kinga. Trooper to przeca świetny numer, po prostu przejadł się non stop wałkowany live. No i numer z łazienką - znam z autopsji :pijak:
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Piwo dopełniło reszty.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

2. King Diamond – Conspiracy (1989)

Obrazek

Chyba największy szok dla mnie po włączeniu płyty. Ta pogrzebowa melodia, głos Kinga, w dodatku tekst "Missy I miss you so, oh little sister" (to był dokładnie okres kiedy zaczynałem uczyć się angielskiego), zupełnie mnie zaskoczyły, chociaż sama płyta jeszcze wtedy nie zaskoczyła. Nie byłem gotowy na King Diamond, a przynajmniej nie na tyle, by stać się wielkim fanem zespołu. Dopiero Abigail mnie nastroi, ale to już 3 lata później. Andy LaRocque inspirował się w tamtym czasie płytą Never Say Die Black Sabbath, ale wiadomo, że słuchał też płyt Ozzyego z Randym no i oczywiście wczesnego Malmsteena. Conspiracy to rozbudowany aranżacyjnie krążek, rzecz jakiej nigdy wcześniej formacja nie nagrała, a i później też raczej unikano pewnych rozwiązań tu zastosowanych. Na przykład dysonanse. Po raz pierwszy w ciężkim rocku wykorzystał je chyba Alice Cooper, no a z pewnością był pierwszym ze znanych artystów. Tutaj pełno jest takich smaczków, choćby w otwierającym 9 minutowym At the Graves. Mój ulubiony utwór Diamonda ze wszystkich. Ale rock and roll też w nim jest, w pewnym momencie riffy bujają jak u starych Mercyfuli. Te niebywale zaawansowane jak na gatunek aranżacje jak i samo brzmienie (chore, niepokojące) sprawiają, iż druga część opowiadania znanego z Them, kompletnie różni się muzycznie od poprzednika. Nawet instrumentalny przerywnik w postaci Something Weird buduje obrazy w mojej głowie, bardzo precyzyjnie skorelowane z muzyką. No cóż, najlepsze King Diamond.

Highlights: Wszystkie, najlepsza solówka: Pete Blakk w Victimized (jak Slash tnie rock and rollowo).
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Kurde, The Final Cut dalej nie ma. Ale podejrzewam, że to inny zespół będzie na 1 pozycji.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Breżniew zajął Afganistan, ale to było dawno temu.
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7408
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Cold »

And winner is...

Chyba się domyślam :wink:
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

1. Iron Maiden – Somewhere In Time (1986)

Obrazek

Przez pierwszych kilka lat, aż do roku 1996 moją ulubioną płytą Iron Maiden było Piece of Mind. W 1996 z okazji 10 lecia wydania Somewhere in Time, zacząłem słuchać więcej tego właśnie krążka. Wcześniej traktowałem album jako kolejną płytę zespołu, którą poznałem w 1990 roku i zwyczajnie lubiłem, ale nie była moim faworytem. Futurystyczny klimat szóstego albumu Iron Maiden to coś naprawdę unikatowego w ich twórczości. Syntezatory gitarowe, reverby Rolanda, to wszystko tworzy pewną nową jakość, a z drugiej strony mamy tutaj po prostu charakterystyczny heavy metal jak to u Ironów. Może dlatego płyta brzmi ponadczasowo. Okładka albumu, okładki singli, zwłaszcza genialny obrazek do Stranger in a Stranger Land idealnie oddają klimat zawarty w muzyce. Tak jakby akcja poszczególnych utworów działa się na innej planecie. Nawet opowieść o Aleksandrze Wielkim z tymi kosmicznymi pogłosami brzmi jak obserwowana ze statku kosmicznego, którego pasażerowie pomogli wybudować piramidy. Na Somewhere in Time panowie Smith i Murray używali wzmacniaczy Gallien - Krueger, dokładnie takich w jakie zainwestował Alex Lifeson pracując nad płytą Rush Power Windows. Solówki Adriana mają dokładnie takie brzmienie i taką filozofię jak te Lifesona na wspomnianej płycie. Co dla mnie też nie jest bez znaczenia, chociaż albumy poznawałem w odwrotnej kolejności. Najlepsza płyta Iron Maiden, najlepsza płyta lat 80.

Highlights: Caught Somewhere in Time, Sea of Madness, Stranger in a Strange Land, Alexander the Great
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: pz »

Liczyłem na jakiś Kiss. Może Crazy Nights ;)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
erosinho
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1836
Rejestracja: czw sie 19, 2010 6:35 pm
Skąd: Góra Kalwaria

Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel

Post autor: erosinho »

Muszę przyznać, że TOP3 jest dla mnie mocno zaskakujące i dość kontrowersyjne. To bardzo dobre płyty, ale nie aż tak.
Conspiracy dawno nie słuchałem, muszę sobie przypomnieć.
ODPOWIEDZ