Mnie sie nie podobało Turbo po pierwszym odsłuchu. Dużo ludzi , w tym ja liczyło że nagrają na prawde coś wielkiego. Gdyż wcześniej wydali Defenders of the Faith a Iron Maiden wydało świetny Somewhere in Time. Rozczarowanie było ogromne. Dopiero po kilku latach kiedy kiedy słuchałem Priest... Live! bardziej przekonałem sie do numerów z Turbo. Troche czasu zmi zajęło zanim pogodziłem sie z brzmieniem syntezatorów na Turbo ale finalny efekt tej płyty po latach uważam nie jest tak straszny. Z perspektywy czasu wydaje się być lepszym krążkiem niż Ram it Down. Ale fakt faktem wiele osób pluło wtedy na Judasoctavarium pisze: ↑pt maja 28, 2021 3:51 pmI dlatego ten album jest traktowany i oceniany jak jest. Wiele osób go nie lubi po prostu za taką zagrywke
Bon Jovi
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Dreamdeath
- -#Invader

- Posty: 158
- Rejestracja: ndz wrz 22, 2019 10:38 am
Re: Bon Jovi
Re: Bon Jovi
"Turbo" spoko płyta. Trochę odklejona od dwóch poprzednich, ale slucha mi się jej dobrze. I to jest dla mnie najważniejsze kryterium w ocenie każdej płyty. Reszta totalnie mi wisi (płacze że komercja, stękanie że jest popowa, jęczenie że cośtam... itd) i tyle 
www.MetalSide.pl
Re: Bon Jovi
Zdrada ideałów, zdrada prawdziwych fanów, pogoń za kasą...gumbyy pisze: ↑sob maja 29, 2021 9:33 am "Turbo" spoko płyta. Trochę odklejona od dwóch poprzednich, ale slucha mi się jej dobrze. I to jest dla mnie najważniejsze kryterium w ocenie każdej płyty. Reszta totalnie mi wisi (płacze że komercja, stękanie że jest popowa, jęczenie że cośtam... itd) i tyle![]()
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: Bon Jovi
Spoko... mi się jej słucha dobrze i dosyć często kręci się w moim odtwarzaczupz pisze: ↑sob maja 29, 2021 9:38 amZdrada ideałów, zdrada prawdziwych fanów, pogoń za kasą...gumbyy pisze: ↑sob maja 29, 2021 9:33 am "Turbo" spoko płyta. Trochę odklejona od dwóch poprzednich, ale slucha mi się jej dobrze. I to jest dla mnie najważniejsze kryterium w ocenie każdej płyty. Reszta totalnie mi wisi (płacze że komercja, stękanie że jest popowa, jęczenie że cośtam... itd) i tyle![]()
![]()
www.MetalSide.pl
Re: Bon Jovi
Miałem podobnie. Po Turbo nie chciało mi się sięgać po ich albumy. Ram it Down olałem ale że kumpel tego słuchał to kilka razy słyszałem ten krążek może z rok po ukazaniu się. Pomyślałem ze trochę wrócili po rozum do głowy i zaczęli heavy metalować w starym stylu. Po latach chyba z tych dwóch wybrałbym mimo wszystko Turbo jako te lepszą. Ram it Down ma na prawdę dobre momenty ale jest strasznie nierówna. Nie lubię ich wersji Johnny B. Goode która moim zdaniem jest w ogóle niepotrzebna i niepasująca do tego albumu, no i odkąd pamiętam drażniło mnie brzmienie perkusji. Gdyby choćby w Blood Red Skies nagrać jakoś bardziej organicznie brzmiącą perkusje to byłoby to absolutne mistrzostwo.Dreamdeath pisze: ↑sob maja 29, 2021 9:09 amMnie sie nie podobało Turbo po pierwszym odsłuchu. Dużo ludzi , w tym ja liczyło że nagrają na prawde coś wielkiego. Gdyż wcześniej wydali Defenders of the Faith a Iron Maiden wydało świetny Somewhere in Time. Rozczarowanie było ogromne. Dopiero po kilku latach kiedy kiedy słuchałem Priest... Live! bardziej przekonałem sie do numerów z Turbo. Troche czasu zmi zajęło zanim pogodziłem sie z brzmieniem syntezatorów na Turbo ale finalny efekt tej płyty po latach uważam nie jest tak straszny. Z perspektywy czasu wydaje się być lepszym krążkiem niż Ram it Down. Ale fakt faktem wiele osób pluło wtedy na Judasoctavarium pisze: ↑pt maja 28, 2021 3:51 pmI dlatego ten album jest traktowany i oceniany jak jest. Wiele osób go nie lubi po prostu za taką zagrywke
Re: Bon Jovi
Blood Red Skies w obecnej wersji i tak jest jednym z najlepszych numerów tego zespołu. A automat pasuje do charakteru kompozycji, przecież ten utwór to wzorcowy pokaz zamiłowania lat 80-tych do futuryzmu spod znaku Terminatora, Blade Runnera i tego typu dzieł:
Pamiętam, że gdy zaczynałem słuchać Judasów, to Turbo zawsze olewano, uznawano za słabe i gówniane (teraz coraz częściej widzę opinie pozytywne, sytuacja analogiczna do sytuacji The X Factor). Nie jest to moja ulubiona płyta, ale nie szedłbym tak daleko w krytyce. Na tym krążku są dwa numery, które uważam za jedne z topowych tej kapeli: Reckless i Out In The Cold. Większość piosenek jest co najmniej w porządku, ale są tu też potworne babole pokroju Rock You All Around The World, którego nienawidzę za ten irytujący refren. W gruncie rzeczy niezła płyta, ale rzadko słucham w całości. Ram It Down miało ogromny potencjał, wyszedł album bardzo nierówny. Głupotą było odrzucenie hiciarskiego Thunder Road, które ukazało się dopiero kilkanaście lat po premierze płyty. Jakby tak wziąć połowę Turbo i połowę Ram It Down, to mielibyśmy cholernie dobry krążek.
Klimacior taki, że spokojnie można było to dać do jakiegoś odcinka Miami Vice. Wersja z Epitaph bardzo fajna, ale jednak studyjna jest nie do pobicia. No i wokalnie jest to chyba najlepszy kawałek w karierze Halforda.Cybernetic heartbeat
Digital precise
Pneumatic fingers nearly had me in their vice
Pamiętam, że gdy zaczynałem słuchać Judasów, to Turbo zawsze olewano, uznawano za słabe i gówniane (teraz coraz częściej widzę opinie pozytywne, sytuacja analogiczna do sytuacji The X Factor). Nie jest to moja ulubiona płyta, ale nie szedłbym tak daleko w krytyce. Na tym krążku są dwa numery, które uważam za jedne z topowych tej kapeli: Reckless i Out In The Cold. Większość piosenek jest co najmniej w porządku, ale są tu też potworne babole pokroju Rock You All Around The World, którego nienawidzę za ten irytujący refren. W gruncie rzeczy niezła płyta, ale rzadko słucham w całości. Ram It Down miało ogromny potencjał, wyszedł album bardzo nierówny. Głupotą było odrzucenie hiciarskiego Thunder Road, które ukazało się dopiero kilkanaście lat po premierze płyty. Jakby tak wziąć połowę Turbo i połowę Ram It Down, to mielibyśmy cholernie dobry krążek.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Bon Jovi
Ja tam uważam Turbo za bardzo dobrą płytę. Słucham jej częściej niż np. Painkillera albo British Steel. Jak dla mnie jest to idealne połączenie syntezatorów i metalu. Zgadzam się, że niektóre kawałki są średnie, być może trochę na siłę. Ale Turbo Lover, Locked In, Out In The Cold, Hot For Love czy Reckless to jak dla mnie ideał elektronicznych dźwięków lat 80. Są syntezatory, są dobre partie gitarowe, czego chcieć więcej
Właśnie problemem Bon Jovi czy kapel tego pokroju było to, że mieli zbyt ułożone i grzeczne brzmienie, a Judasze przy tym wszystkim zachowali swojego metalowego pazura.
Re: Bon Jovi
No na pewno z połączenia tych dwóch byłby album WYBITNY. Sobie tylko pomyśleć...
1. Out In The Cold
2. Ram It Down
3. Reckless
4. Love It To Death
5. Hard As Iron
6. Blood Red Skies
7. Hot For Love
8. Heavy Metal
9. Private Property
10. Monsters Of Rock
1. Out In The Cold
2. Ram It Down
3. Reckless
4. Love It To Death
5. Hard As Iron
6. Blood Red Skies
7. Hot For Love
8. Heavy Metal
9. Private Property
10. Monsters Of Rock
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4873
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Bon Jovi
Szczerze to nie wyobrażam sobie tych dwóch płyt złożonych na jedną. Inny klimat maja obie te albumy
Re: Bon Jovi
Mają inny klimat bo finalnie wszystko się inaczej ułożyło. Jednak pierwotnie materiał miał być jako "Twin Turbos" i zawierać dwie płyty. Część materiału potem niewydanego trafiło na bonusy do reedycji i na płytę "Ram It Down" (m.in. Hard As Iron)AncientMariner pisze: ↑czw cze 03, 2021 5:31 pm Szczerze to nie wyobrażam sobie tych dwóch płyt złożonych na jedną. Inny klimat maja obie te albumy
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Bon Jovi
Panowie, o komercyjnym homoseksualnym graniu to w jakimś innym temacie, tu jest temat Bon Jovi
Re: Bon Jovi
ZABAWNE! XDBon Dzosef pisze: ↑czw cze 03, 2021 6:25 pm Panowie, o komercyjnym homoseksualnym graniu to w jakimś innym temacie, tu jest temat Bon Jovi
Re: Bon Jovi
No to się zgadza przecież:)Bon Dzosef pisze: ↑czw cze 03, 2021 6:25 pm Panowie, o komercyjnym homoseksualnym graniu to w jakimś innym temacie, tu jest temat Bon Jovi
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4873
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Bon Jovi
no właśnie. Lepiej przenieść temat Bon Jovi do wątku PopBon Dzosef pisze: ↑czw cze 03, 2021 6:25 pm Panowie, o komercyjnym homoseksualnym graniu to w jakimś innym temacie, tu jest temat Bon Jovi
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Bon Jovi
Jest rok 1988. Wychodzi masa dobrych płyt, które staną się wkrótce klasykami. Swoje krążki wypuścili także dwaj koledzy - Dave Mustaine i Jon Bon Jovi. To właśnie numery tego drugiego dziś ocenię, bo minęło troche czasu od ocen debiutu.
Lay Your Hands on Me - 8/10
Bad Medicine 8/10
Born to be My Baby - 8/10
Living in Sin - 6.5
Blood on Blood - 7/10
Homebound Train - 8/10
Wild is the Wind - 7/10
Stick to Your Guns 6.5/10
I'll be there 6.5/10
99 in the Shade 7/10
Słabsza niż debiut, sporo wolnych kawałków. Często jest tak że zwrotki petarda, a refren zawodzi lub odwrotnie. Czegoś mi tu brakuje do pełni szczęścia.
Lay Your Hands on Me - 8/10
Bad Medicine 8/10
Born to be My Baby - 8/10
Living in Sin - 6.5
Blood on Blood - 7/10
Homebound Train - 8/10
Wild is the Wind - 7/10
Stick to Your Guns 6.5/10
I'll be there 6.5/10
99 in the Shade 7/10
Słabsza niż debiut, sporo wolnych kawałków. Często jest tak że zwrotki petarda, a refren zawodzi lub odwrotnie. Czegoś mi tu brakuje do pełni szczęścia.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Bon Jovi
A co mi tam, machne od razu absolutny kult - Slippery When Wet. Ja pierdziele, co za płyta. Hit na hicie, żelazny punkt dobrych imprez. Po prostu mistrzostwo rocka.
1. Let it Rock - 9.5/10. Genialny otwieracz, rozkreca się powoli budując napięcie. Numer z pazurem.
2. You Give Love a Bad Name - 11/10 . Co za hicior!!! Już ten pierwszy okrzyk acapella robi robotę i stawia do pionu. Popis wokalny Jona, który swietnie prowadzi swoją linię. Zwłaszcza w przedrefrenie, bo sam refren to już typowy hicior stworzony pod spiewanie go na imprezach, lub stadionach pelnych fanow mocnego grania.
3. Livin on a Prayer 10/10 . Zna każdy, kazdy lubi (chyba że ma kija w dupie). Energia w tym wałku jest genialna, instrumenty tworza dyskretne tło dla Jona. Klasa.
4. Social Disease 8.5/10 . Pasowałoby po takich trzech hitach wrzucić jakas balladę na ochłonięcie, ale takie rzeczy to może na Turbo. Tutaj jest impreza cała noc. Energetyczny numer.
5. Wanted Dead or Alive 10/10 . Jest i ballada. Ale jaka! Westernowa, akustyczna przez pierwszą część, a potem wjeżdża typowo rockowe jebnięcie.
6. Raise Your Hands 9.5/10 . Zajebisty riff i zajebisty numer. Typowo pod śpiewanie na stadionie, bo JBJ nie gra na mniejszych obiektach. Moje ulubione solo na płycie.
7. Without Love 8.5/10. Cukierkowy, ale w lepszym stylu niż na New Jersey. Bardzo klimatyczny numer, bardzo adekwatne solo.
8. I'd Die for You 9.5/10. Przywodzi na myśl Runaway, a to wielki komplement. Piękna synergia klawiszy i gitary, a w pewnym momencie nawet dwóch klawiszy. Zabiłbym za ten numer.
9. Never Say Goodbye 8.5/10 . Znowu cukierki, ale tak dobre że trudno przejść obojętnie.
10. Wild in the Street 8/10. Lekkie i rockowe zakonczenie krążka. Dziwny wybor, ja bym użył w tym miejscu Die lub Goodbye.
Ogólnie plyta 10/10. Hiciarska, przebojowa, mocna, imprezowa, energetyczna. Klasyk
1. Let it Rock - 9.5/10. Genialny otwieracz, rozkreca się powoli budując napięcie. Numer z pazurem.
2. You Give Love a Bad Name - 11/10 . Co za hicior!!! Już ten pierwszy okrzyk acapella robi robotę i stawia do pionu. Popis wokalny Jona, który swietnie prowadzi swoją linię. Zwłaszcza w przedrefrenie, bo sam refren to już typowy hicior stworzony pod spiewanie go na imprezach, lub stadionach pelnych fanow mocnego grania.
3. Livin on a Prayer 10/10 . Zna każdy, kazdy lubi (chyba że ma kija w dupie). Energia w tym wałku jest genialna, instrumenty tworza dyskretne tło dla Jona. Klasa.
4. Social Disease 8.5/10 . Pasowałoby po takich trzech hitach wrzucić jakas balladę na ochłonięcie, ale takie rzeczy to może na Turbo. Tutaj jest impreza cała noc. Energetyczny numer.
5. Wanted Dead or Alive 10/10 . Jest i ballada. Ale jaka! Westernowa, akustyczna przez pierwszą część, a potem wjeżdża typowo rockowe jebnięcie.
6. Raise Your Hands 9.5/10 . Zajebisty riff i zajebisty numer. Typowo pod śpiewanie na stadionie, bo JBJ nie gra na mniejszych obiektach. Moje ulubione solo na płycie.
7. Without Love 8.5/10. Cukierkowy, ale w lepszym stylu niż na New Jersey. Bardzo klimatyczny numer, bardzo adekwatne solo.
8. I'd Die for You 9.5/10. Przywodzi na myśl Runaway, a to wielki komplement. Piękna synergia klawiszy i gitary, a w pewnym momencie nawet dwóch klawiszy. Zabiłbym za ten numer.
9. Never Say Goodbye 8.5/10 . Znowu cukierki, ale tak dobre że trudno przejść obojętnie.
10. Wild in the Street 8/10. Lekkie i rockowe zakonczenie krążka. Dziwny wybor, ja bym użył w tym miejscu Die lub Goodbye.
Ogólnie plyta 10/10. Hiciarska, przebojowa, mocna, imprezowa, energetyczna. Klasyk
Re: Bon Jovi
Cholera jak Bon Jovi to 10/10 to wolę nie myśleć ile mają płyty King Crimson, Can, Gentle Giant czy z bliższego podwórka "Slave To The Grind" Skid Row.
PS. Nie wiem czy KIEDYKOLWIEK puściłem Bon Jovi na imprezie
PS. Nie wiem czy KIEDYKOLWIEK puściłem Bon Jovi na imprezie
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Bon Jovi
Jeśli Pulp Fiction to 10/10 to wole nie myśleć ile mają Obywatel Kane i Piekny Umysł
Jeśli pilkarz Lecha zagral 10/10 to wolę nie myśleć ile mają Ronaldo i Messi
Jeśli ten kotlet smakuje na 10/10 to wolę nie myśleć ile ma sernik
... to masz slabe imprezy
Jeśli pilkarz Lecha zagral 10/10 to wolę nie myśleć ile mają Ronaldo i Messi
Jeśli ten kotlet smakuje na 10/10 to wolę nie myśleć ile ma sernik
... to masz slabe imprezy
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6567
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: Bon Jovi
Takie pierdoły to sie nadają na imprezy w których uczestniczy towarzystwo które nie zna sie na muzyce i im wszystko jedno co sobie w tle leci. Co do mistrzostwa rocka to na serio poniosło Cię strasznie. To takie samo mistrzostwo rocka jak Chylińska albo Kings of LeonBon Dzosef pisze: ↑pt cze 04, 2021 5:27 pm A co mi tam, machne od razu absolutny kult - Slippery When Wet. Ja pierdziele, co za płyta. Hit na hicie, żelazny punkt dobrych imprez. Po prostu mistrzostwo rocka.
Re: Bon Jovi
Skoro dzisiejsi fani rocka i metalu wyznają kult Bon Jovi to już wiem dlaczego są w wiekszosci tacy cipowaciBon Dzosef pisze: ↑pt cze 04, 2021 5:27 pm A co mi tam, machne od razu absolutny kult - Slippery When Wet.
