Przejrzałem set tego słynnego ich koncertu w Stodole w 2004 roku o którym gadaliśmy w pociągu. OMG - co tam się musiało dziać. Jaki człowiek był głupi, że wtedy nie chodził na koncerty. 7 kawałków z Lionheart.
I teraz też by się przydał powiew świeżości w postaci choćby 5 z Carpe Diem i od razu lepiej by to wyglądało. Nie aż tak oczywiście jak 18 lat temu bo to nieosiągalne ale jednak lepiej.


