Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Które lepsze

Screaming for Vengeance
26
57%
The Number of the Beast
20
43%
 
Liczba głosów: 46

Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7679
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Sardi »

Dwie płyty z 1982 uważane za klasykę gatunku. Jedna wybitna, druga pełna wypelniaczy, która dopiero po 40 latach dostaje wlasciwa trackliste.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Awatar użytkownika
Max323
ZASŁUŻONY SANATORIANIN
Posty: 4703
Rejestracja: sob maja 26, 2018 8:58 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Max323 »

Na Numberze znajduje się mój ulubiony kawałek IM - Children of the Damned. Niemniej, całościowo bardziej sobie cenię Screaming for Vengeance.
A
B
C
D
E
Deleted User 8107

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 8107 »

Ja wolę Maiden, Judas nie są u mnie nawet w top 50 zespołów chyba.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

Scarred pisze: ndz lis 06, 2022 2:06 pm Ja wolę Maiden, Judas nie są u mnie nawet w top 50 zespołów chyba.
Ale co to ma do oceniania poszczególnych płyt? Dla mnie Saxon nie jest w top 50, Maiden tak, ale Denim and Leather zjada Killers na śniadanie.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8107

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 8107 »

Schizoid pisze: ndz lis 06, 2022 2:09 pm
Scarred pisze: ndz lis 06, 2022 2:06 pm Ja wolę Maiden, Judas nie są u mnie nawet w top 50 zespołów chyba.
Ale co to ma do oceniania poszczególnych płyt? Dla mnie Saxon nie jest w top 50, Maiden tak, ale Denim and Leather zjada Killers na śniadanie.
No w sumie racja, ale i tak wolę Numbera. Zresztą dla mnie perkusiści/basiści JP odstają trochę od reszty. Rob na propsie, KK i Tipton też są spoko, ale nie rozróżniam ich stylu, co innego Dave'a i Adriana. Proszę się nie dziwić, ja nie słucham takiej muzyki na co dzień.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

KK i Tipton są totalnie innymi gitarzystami. Zgoda co do sekcji, chociaż tak naprawdę JP gdzieś w okolicach SWOD/SAS po prostu przesunęło środek ciężkości i postawiło na gitary, wobec czego sekcja nie musiała być tak zaawansowana, jak w przypadku innych kapel. Aczkolwiek narzekania w temacie bębnów rozumiem jedynie gdy mowa o Hollandzie. Les Binks i przez chwilę Simon Phillips to klasa sama w sobie, Scott jest bardzo dobry i pasuje do stylu reprezentowanego od 1990.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8107

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 8107 »

A to może, ja nie przepadam za tymi perkusistami, Travis już najlepszy imo. Ale jeśli chodzi o Heavy, to mało kto mi imponuje, chyba, że Rhino z Manowar.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

Jest/było paru bardzo fajnych bębniarzy w heavy. Uwielbiam Kima Ruzza, Clive Burr był bardzo dobry, Mikkey Dee bestia, Cozy Powell w czasach heavy też nie zawodził. Wczesnego Warda nie wliczam, bo to jednak inna muzyka, ale honorowo mógłbym go też wspomnieć, bo miał świetne partie.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8107

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 8107 »

Clive zgoda, pierwszego nawet nie znam. Dee może być, ale jakoś dziwne brzmienie ma dla mnie (przynajmniej na płytach KD)
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Bon Dzosef »

Hallowed By The Name to absolutny rozpierdol, jak można było nagrać coś takiego w 1982? Nieprawdopodobny numer, który melodiami, kreatywnością i rozmachem zmiata całą odtwórczą dzialalnosc Priest z lat osiemdziesiątych. Wiadomo, że numery typu RTTH czy TNOTB sa bardzo oklepane, ale nie odbiera Im to wielkości.

SfV to taki rozkrok miedzy heavy metalem (sredniej jakości), a przyjemnym rockiem dla amerykańskiej publiki. Take These Chains czy Another Thing Coming to mogliby nagrać KI$$.

Maideni już na debiucie przebili Priest, Number tylko cementuje pozycję Maiden jako numer 1 w całym gatunku.
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

Jeśli słuchasz remasterów, to tam wszystko ma dziwne brzmienie, bębny to w zasadzie po prostu plastik. Ruzz grał w latach 80. z Mercyful Fate.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8107

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 8107 »

Schizoid pisze: ndz lis 06, 2022 2:35 pm Jeśli słuchasz remasterów, to tam wszystko ma dziwne brzmienie, bębny to w zasadzie po prostu plastik. Ruzz grał w latach 80. z Mercyful Fate.
No właśnie mam remasterki te z 97? roku, i mam jeszcze The Eye pierwsze wydanie, ale nie dość, że mi zacina przy The Trial, to jeszcze znowu za cicho nagrane. Ale tak wiem, Pierre już pisał, że dynamika dobra :)
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

Scarred pisze: ndz lis 06, 2022 2:37 pm
Schizoid pisze: ndz lis 06, 2022 2:35 pm Jeśli słuchasz remasterów, to tam wszystko ma dziwne brzmienie, bębny to w zasadzie po prostu plastik. Ruzz grał w latach 80. z Mercyful Fate.
No właśnie mam remasterki te z 97? roku, i mam jeszcze The Eye pierwsze wydanie, ale nie dość, że mi zacina przy The Trail, to jeszcze znowu za cicho nagrane. Ale tak wiem, Pierre już pisał, że dynamika dobra :)
Ta, te z 97 z bonusowymi utworami. Ogólnie jest to padaka straszna i Them, gdzie Dee błyszczy, pokrzywdzono chyba najbardziej, choć także i z Abigail jest bardzo źle. Jak odpaliłem pierwsze wydanie Them na winylu, to zaliczyłem opad szczęki. Inny świat, podejrzewam że z wczesnymi CD jest tak samo, choć żadnego nie słyszałem.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7679
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Sardi »

Bon Dzosef pisze: ndz lis 06, 2022 2:35 pm Hallowed By The Name to absolutny rozpierdol, jak można było nagrać coś takiego w 1982?
Jak się słuchało pół życia Genesis, Rush, Yes, UFO i Thin Lizzy to tak, można było to nagrać w 1982, ale to trzeba słuchać więcej niż 15 zespołów na krzyż
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Deleted User 5155

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 5155 »

Dziwny wynik (póki co). Niewiele w historii gatunków było takich szarpnięć jakie zrobiła Number w heavy metalu. Jakiś czas temu tak sobie właśnie porównywałem płyty IM i JP z tych samych lat. W tym konkretnym zestawieniu to przepaść zwykła.
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12641
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: blackcocker »

SfV
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

666 to krok dalej dla IM chyba tylko ze względu na nowe, wtedy prawie nieograniczone zdolności wokalne świeżego frontmana. Kompozycyjnie bardziej różnorodnie i ciekawie było na dwóch wcześniejszych płytach, a na debiucie było niewątpliwie zwyczajnie lepiej.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 8107

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Deleted User 8107 »

Ja myślę, że debiut IM trochę kuleje jeśli chodzi o gitary, bo sam Dave właściwie (Stratton to nie ta liga co Smith)
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13294
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Schizoid »

Nie wiem, nie rozważałem tego w takich kategoriach, bo według mnie gitarowo przez długi czas nie było biedy w tym zespole. Wiem za to, że jeśli na jednej płycie jesteś w stanie zmieścić ulicznego Prowlera, subtelne Strange World i całkiem rozbudowanego, epickiego Phantoma, a jednocześnie trzymać poziom, to jest naprawdę grubo.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12450
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: Screaming for Vengeance vs The Number of the Beast

Post autor: Bon Dzosef »

Sardi z Batumi pisze: ndz lis 06, 2022 2:53 pm
Bon Dzosef pisze: ndz lis 06, 2022 2:35 pm Hallowed By The Name to absolutny rozpierdol, jak można było nagrać coś takiego w 1982?
Jak się słuchało pół życia Genesis, Rush, Yes, UFO i Thin Lizzy to tak, można było to nagrać w 1982, ale to trzeba słuchać więcej niż 15 zespołów na krzyż
Wszystko co wymieniles poza Thin Lizzy to zupełnie inna muzyka, Rush sluchalem zanim się urodziłeś. Thin Lizzy mimo że byli szalenie nowatorscy to jednak nie ten poziom
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
ODPOWIEDZ