Dali wczoraj mocarne show. Martin z Davem jako ostatni na posterunku z klasycznego składu, to duet wyborny, oddany w całości temu co robią na scenie. Set gorszy o te pare kawałków od choćby Wawy, ale nie jest to specjalnie ważne, gdyż repertuar nadal był potężny i zdecydowana większość utworów dobrze zapadła mi w pamięci. Z highlightów, In Your Room, Walkijg in My Shoes czy John the Revelator, ale także kawałki które były mi bliskie dekadę temu, czyli Everything Counts, Never Let Me Down Again i Stripped - trochę się na nich zdarło gardło. Przy tym przedostatnim publika tradycyjnie jest na niesamowitej fali. No i tak przyczepiając się tej publiki, nie byłem dotąd na koncercie na którym ludziom autentycznie odwaliło z ciągłą "potrzebą" robienia sobie selfie w tłumie co utwór, albo wyciągania telefonów pół metra nad siebie aby zasłonić reszcie widok
Sumarycznie, wspaniały, intensywny koncert. Bilet na 29 lutego już kupiony, inwestycja jak najbardziej słuszna. Również pozdro dla @blackockera za meeta przed show


