I Fear of the dark zdecydowanie. Pokłosie No Prayera i bardzo nierówna płyta, a niektórzy uważają ją za najlepszy Maiden. To samo dotyczy BNW.voivod' pisze:Brave New World zdecydowanie
najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
-
Deleted User 6661
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
The Number - chociaż trzeba przyznać, że gdy się ukazał, był strzałem w dziesiątkę. Petarda, która od razu wywindowała Dziewicę na szczyt. Problem jednak w tym, że przynajmniej do połowy lat 90-tych ciągle ten album stawał się punktem odniesienia dla innych. Zupełnie niepotrzebnie. No i ta nieszczęsna setlista. Utwór tytułowy i żenujący Run To The Hills powinny wypaść z setlisty już w 1983 roku. Niestety, tak się nie stało...
-
Deleted User 8107
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
U mnie głos na Brave New World, kiedyś oddałem głos na Feara, ale to były inne czasy.
- Frank Drebin
- -#Lord of the flies

- Posty: 3882
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 7:39 pm
- Skąd: Blashyrkh
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Głos na AMOLAD. Ale BNW też wysoko.
FotD = TOP5 albumów Maiden
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Fear. Zwłaszcza kult w Polsce.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12329
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Number
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Powerslave
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Somewhere In Time
- Daveastate
- -#Clairvoyant

- Posty: 1173
- Rejestracja: czw mar 05, 2020 7:46 am
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Zdecydowanie i absolutnie Seventh Son Of A Seventh Son
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Ciekawe, że prowadzi Fear. Ja bym powiedział, że on jest bardziej niedoceniany niż przereklamowany
Imho Brave New World. Bardzo fajny album, ale przez wielu uznawany za nie wiadomo jakie arcydzieło, którym nie jest. Bardzo dobre nagranie sprawdzonych patentów z poprzednich płyt, ale bez porównania do wszystkich krążków z lat '80.
Imho Brave New World. Bardzo fajny album, ale przez wielu uznawany za nie wiadomo jakie arcydzieło, którym nie jest. Bardzo dobre nagranie sprawdzonych patentów z poprzednich płyt, ale bez porównania do wszystkich krążków z lat '80.
-
NomadKilkapostów
- -#Prodigal son

- Posty: 45
- Rejestracja: wt paź 17, 2023 11:38 pm
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Trudno mi powiedzieć tak ogólnie bo nie wiem jakie teraz są poglądy młodych słuchaczy. Jak zaczynałem słuchać Iron Maiden był to Fear of the Dark bo to była pierwsza płyta, która się pojawiła w sklepach gdy u nas już było otwarcie na zachód. Po paru latach był to Brave New World z uwagi na jakiś taki kult tej płyty w Polsce, połączony z kultem koncertu Rock in Rio. To było zdaje się pierwsze złote DVD u nas. Somewhere in Time powolutku wchodzi na piedestał wśród fanów, a ten efekt wzmocniła trasa. Tylko, że o tej płycie trudno powiedziec by była przereklamowana. Nigdy nie zgadzałem się z tymi, którzy mówili tak o Number of the Beast. Zbyt ważny i mocny album by nazywać go przereklamowanym.
Dla mnie jednoznacznie Brave New World.
Dla mnie jednoznacznie Brave New World.
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
The Number of the Beast - bezapelacyjnie, do samego końca. Kult zbudowany na 3 większych hitach, z których jako rewelacyjny jawi mi się... Żaden z nich, bo wolę Akacjową, The Prisoner i Children. Do tego dwa słabe numery, których w zasadzie w ogóle nie słucham, nie mam po co. Często pomija się w ogóle fakt ich istnienia "bo przecież Hallowed" czy tam coś innego.
Kiedyś być może wskazałbym Powerslave, ale za ostatni rok-dwa ta płyta mi urosła w notowaniach. Natomiast TNotB nigdy tego nie zrobiło i bardzo wątpię, by kiedykolwiek się to temu krążkowi udało. Losfer Words to jedyny słabszy moment tej płyty, pozostałe utwory generalnie trzymają poziom i nadrabiają swoje wady jakimiś plusami (przykładowo: "rozlazłe" wokalnie The Duellists ma mocną stronę instrumentalną).
To w zasadzie jedyne płyty, które mogłyby kandydować do tego miana, bo wydaje mi się, że Fear w całości wielbi mało kto.
Kiedyś być może wskazałbym Powerslave, ale za ostatni rok-dwa ta płyta mi urosła w notowaniach. Natomiast TNotB nigdy tego nie zrobiło i bardzo wątpię, by kiedykolwiek się to temu krążkowi udało. Losfer Words to jedyny słabszy moment tej płyty, pozostałe utwory generalnie trzymają poziom i nadrabiają swoje wady jakimiś plusami (przykładowo: "rozlazłe" wokalnie The Duellists ma mocną stronę instrumentalną).
To w zasadzie jedyne płyty, które mogłyby kandydować do tego miana, bo wydaje mi się, że Fear w całości wielbi mało kto.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Szczerze to dla mnie jak już 7th Son jest przereklamowany bardziej. Można powiedzieć, że zastąpił BNW w roli zdecydowanie najlepszej płyty Iron Maiden. Często jest to opinia wręcz mechaniczna. Najlepszy jest 7th Son bo tak. Oczywiście uwielbiam 7th Sona, ale po pierwsze już samo Can I Play with Madness obniża jego wartość, po drugie Evil that Man do to jeden z tych klasyków co najgorzej się zestarzały (najbardziej grafomański tekst w historii Iron Maiden). Dochodzi jeszcze początek maniery z powtarzaniem refrenów, która występuje tu w kilku utworach.
Jak tak rozmawiam z ludźmi to mało kto teraz zachwyca się Numberem. Płyta na dzisiejsze czasy zbyt archaiczna, nawet wśród tych starych fanów Powerslave jest o wiele częściej wymieniane. Kwestionowanie potęgi Hallowed Be thy Name mnie autentycznie dziwi. Bardzo rzadko słyszałem taki pogląd. Dla mnie obok Phantoma jest to kwintesencja tego czym jest Iron Maiden plus arcygenialna, klimatyczna kompozycja. Utwór tytułowy chyba każdemu się przejadł, ale jednak pierwsza minuta to prawdziwa definicja heavy-metalu, do dziś żałuję, że poszli tam w tak sztampowy refren, ale i tak jest to świetny kawałek.
Zdecydowanie Brave New World i daleko daleko nic. Z lat 80 chyba debiut, taki kultowy, ale jednak wyraźnie słabszy niż wydane w tym samym roku Strong Arm of the Law, British Steel, Ace of Spades czy np. No Place to Run Ufo.
Jak tak rozmawiam z ludźmi to mało kto teraz zachwyca się Numberem. Płyta na dzisiejsze czasy zbyt archaiczna, nawet wśród tych starych fanów Powerslave jest o wiele częściej wymieniane. Kwestionowanie potęgi Hallowed Be thy Name mnie autentycznie dziwi. Bardzo rzadko słyszałem taki pogląd. Dla mnie obok Phantoma jest to kwintesencja tego czym jest Iron Maiden plus arcygenialna, klimatyczna kompozycja. Utwór tytułowy chyba każdemu się przejadł, ale jednak pierwsza minuta to prawdziwa definicja heavy-metalu, do dziś żałuję, że poszli tam w tak sztampowy refren, ale i tak jest to świetny kawałek.
Zdecydowanie Brave New World i daleko daleko nic. Z lat 80 chyba debiut, taki kultowy, ale jednak wyraźnie słabszy niż wydane w tym samym roku Strong Arm of the Law, British Steel, Ace of Spades czy np. No Place to Run Ufo.
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
CIPWM to wyraźnie słabsza kompozycja, bez dwóch zdań. Natomiast w zasadzie jest... Logiczna, czego nie można powiedzieć o Invaders, gdzie refren zupełnie odstaje od reszty utworu, a na dodatek - to już moje osobiste wrażenie - jest po prostu nieprzyjemny dla ucha.
Zaciekawiłeś mnie tym grafomaństwem TETMD. W czym to się przejawia? Ten tekst jest raczej prosty. W ogóle teksty Harrisa są dość niewyszukane pod względem słownictwa, grafomaństwo mi się kojarzy bardziej z nowszymi dziełami Maiden. No, Alexander the Great faktycznie może uchodzić za grafomański, bo to brzmi jak śpiewanie artykułu z Wikipedii.
Ja w swojej ocenie Hallowed jestem bardzo konsekwentny. Wątpię, żeby dało się na tym forum znaleźć mój post, w którym wychwalam ten numer pod niebiosa. Wolę praktycznie każdego innego epika z lat 80.
Zaciekawiłeś mnie tym grafomaństwem TETMD. W czym to się przejawia? Ten tekst jest raczej prosty. W ogóle teksty Harrisa są dość niewyszukane pod względem słownictwa, grafomaństwo mi się kojarzy bardziej z nowszymi dziełami Maiden. No, Alexander the Great faktycznie może uchodzić za grafomański, bo to brzmi jak śpiewanie artykułu z Wikipedii.
Ja w swojej ocenie Hallowed jestem bardzo konsekwentny. Wątpię, żeby dało się na tym forum znaleźć mój post, w którym wychwalam ten numer pod niebiosa. Wolę praktycznie każdego innego epika z lat 80.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Timothy Dalton
- -#Ancient mariner

- Posty: 509
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 8:56 pm
Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden
Krąg ognia mój chrzest radości wydaje się być u kresu
Siódme jagnię zabite
Księga życia leży przede mną otworem
Będę się za ciebie modlił
I któregoś dnia powrócę
Nie płacz za mną
Na zewnątrz - oto gdzie się uczę
Przecież to jest jakiś kompletny debilizm!
Mamy poprostu inne zdanie. Invaders jest dla mnie świetnym rockerem i oni potem może jeszcze z 3-4 razy grali tak agresywnie, a Hallowed Be thy Name to totalny peak formy kompozytorskiej Harrisa (na równi z może 4-5 kompozycjami) Nie jestem fanem wolnej części z Children of the Damned, nie przepadam za Run to the Hills a Gangland to faktycznie przeciętna kompozycja. Cała reszta znakomita.
O ile w 1980 Judas Priest wygrywa z Iron Maiden przez knockout, w 1984 roku obiektywnie wydaje album lepszy i równiejszy, to w 1982 roku górą są zdecydowanie Ironi. Kwestia gustu oczywiście.
Siódme jagnię zabite
Księga życia leży przede mną otworem
Będę się za ciebie modlił
I któregoś dnia powrócę
Nie płacz za mną
Na zewnątrz - oto gdzie się uczę
Przecież to jest jakiś kompletny debilizm!
Mamy poprostu inne zdanie. Invaders jest dla mnie świetnym rockerem i oni potem może jeszcze z 3-4 razy grali tak agresywnie, a Hallowed Be thy Name to totalny peak formy kompozytorskiej Harrisa (na równi z może 4-5 kompozycjami) Nie jestem fanem wolnej części z Children of the Damned, nie przepadam za Run to the Hills a Gangland to faktycznie przeciętna kompozycja. Cała reszta znakomita.
O ile w 1980 Judas Priest wygrywa z Iron Maiden przez knockout, w 1984 roku obiektywnie wydaje album lepszy i równiejszy, to w 1982 roku górą są zdecydowanie Ironi. Kwestia gustu oczywiście.
