Nie wiem czy ten wątek o "No Prayer For The Dying" to odpowiednie miejsce do wstawiania swoich zdjęć, a po drugie to nie wiem czy wszyscy by chcieli oglądać moją japehipcio_stg pisze: ↑śr mar 08, 2017 1:32 pmJeżeli miałeś na tyle dystansu do siebie i forumowiczów by napisać tyle o sobie to jak możesz to wstaw kilka zdjęć siebie z czasów małolata/dzisiaj?
No Prayer to świetna płyta
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 18373
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: No Prayer to świetna płyta
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 2259
Re: No Prayer to świetna płyta
1. Tailgunner - 8/10 solidny opener, ale gdzie tam do tych z lat 80.
2. Holy Smoke - 7/10
3. No Prayer For The Dying - 7/10
4. Public Enema Number One - 9/10 -imo najlepszy wałek na albumie, mega solówki
5. Fates Warning - 8/10 - mój drugi faworyt od zawsze, szkoda, że nigdy nie grali go na żywca.
6. The Assassin - 7,5/10 - kiedyś mniej się podobał
7. Run Silent, Run Deep 6,5/10 - eee
8. Hooks In You - 7/10 - kiedyś się bardziej podobał
9. Bring Your Daughter... To The Slaughter - 6/10 od zawsze go uważałem za najsłabszego, Dicki mógł go sobie zostawić, tam bardziej by pasował IMO.
10. Mother Russia - 7/10
Ocena ''obiektywna'' 7,3/10 to daję 7,5/10 dobry album z plusem
2. Holy Smoke - 7/10
3. No Prayer For The Dying - 7/10
4. Public Enema Number One - 9/10 -imo najlepszy wałek na albumie, mega solówki
5. Fates Warning - 8/10 - mój drugi faworyt od zawsze, szkoda, że nigdy nie grali go na żywca.
6. The Assassin - 7,5/10 - kiedyś mniej się podobał
7. Run Silent, Run Deep 6,5/10 - eee
8. Hooks In You - 7/10 - kiedyś się bardziej podobał
9. Bring Your Daughter... To The Slaughter - 6/10 od zawsze go uważałem za najsłabszego, Dicki mógł go sobie zostawić, tam bardziej by pasował IMO.
10. Mother Russia - 7/10
Ocena ''obiektywna'' 7,3/10 to daję 7,5/10 dobry album z plusem
Re: No Prayer to świetna płyta
Zawsze była u mnie daleko na liście priorytetów jeśli chodzi o zakupy, ale w końcu zakupiłem i stwierdzam, że to fajna płyta.
1. Tail gunner - 9/10
2. Holy Smoke - 8/10
3. No Prayer For The Dying - 10/10
4. Public Enema Number One - 8/10
5. Fates Warning - 8/10
6. The Assassin - 9/10
7. Run Silent, Run Deep 8/10
8. Hooks In You - 8/10
9. Bring Your Daughter... To The Slaughter - 7/10
10. Mother Russia - 9/10
1. Tail gunner - 9/10
2. Holy Smoke - 8/10
3. No Prayer For The Dying - 10/10
4. Public Enema Number One - 8/10
5. Fates Warning - 8/10
6. The Assassin - 9/10
7. Run Silent, Run Deep 8/10
8. Hooks In You - 8/10
9. Bring Your Daughter... To The Slaughter - 7/10
10. Mother Russia - 9/10
Re: No Prayer to świetna płyta
U mnie to wygląda mnie więcej tak:
1. Tailgunner - 8,5/10 bardzo fajny opener, zawsze mi się podobał.
2. Holy Smoke - 8,5/10 kiedyś nie lubiłem, teraz wręcz odwrotnie, do tego znakomity tekst.
3. No Prayer For The Dying - 10/10, znakomity numer, IMO jeden z bardziej niedocenianych w dyskografii zespołu.
4. Public Enema Number One - 8/10
5. Fates Warning - 6/10
6. The Assassin - 6,5/10
7. Run Silent, Run Deep 8/10 - bardzo dobry numer
8. Hooks In You - 5/10 - typowy wypełniacz, najsłabszy na płycie
9. Bring Your Daughter... To The Slaughter - 7/10
10. Mother Russia - 6/10, miał być chyba kolejny epicki numer napisany przez Stefka, wyszło mocno przeciętnie.
Średnio wychodzi 7,35, ale dodaję trochę od siebie za świeżość (m.in. gra Janicka) i fajny, zadziorny wokal Bronka. Dla mnie płyta 7,5/10.
1. Tailgunner - 8,5/10 bardzo fajny opener, zawsze mi się podobał.
2. Holy Smoke - 8,5/10 kiedyś nie lubiłem, teraz wręcz odwrotnie, do tego znakomity tekst.
3. No Prayer For The Dying - 10/10, znakomity numer, IMO jeden z bardziej niedocenianych w dyskografii zespołu.
4. Public Enema Number One - 8/10
5. Fates Warning - 6/10
6. The Assassin - 6,5/10
7. Run Silent, Run Deep 8/10 - bardzo dobry numer
8. Hooks In You - 5/10 - typowy wypełniacz, najsłabszy na płycie
9. Bring Your Daughter... To The Slaughter - 7/10
10. Mother Russia - 6/10, miał być chyba kolejny epicki numer napisany przez Stefka, wyszło mocno przeciętnie.
Średnio wychodzi 7,35, ale dodaję trochę od siebie za świeżość (m.in. gra Janicka) i fajny, zadziorny wokal Bronka. Dla mnie płyta 7,5/10.
-
Deleted User 2259
-
UptheIronsWro
- -#Trooper

- Posty: 388
- Rejestracja: pn lis 06, 2017 10:38 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Pięć ulubionych utworów
1.No Prayer for Dying
2.Run Silent Run Deep
3.Assasin
4.Tailgunner
5.Fates Warning
1.No Prayer for Dying
2.Run Silent Run Deep
3.Assasin
4.Tailgunner
5.Fates Warning
Re: No Prayer to świetna płyta
Jasne, że No Prayer to świetna płyta. Bardzo niedoceniana, a znajdują się na niej naprawdę dobre utwory.
Jedynym kawałkiem, którego nie mogę znieść jest Run Silent Run Deep.
TOP 5:
1. No Prayer for the Dying
2. The Assassin
3. Fates Warning
4. Tailgunner
5. Holy Smoke
Jedynym kawałkiem, którego nie mogę znieść jest Run Silent Run Deep.
TOP 5:
1. No Prayer for the Dying
2. The Assassin
3. Fates Warning
4. Tailgunner
5. Holy Smoke
Re: No Prayer to świetna płyta
A ja dla odmiany bardzo go lubię!
Re: No Prayer to świetna płyta
ocenie wg. ocen szkolnych (1-6):
1. Tailgunner 2- - najsłabszy utwór Ironów jak dla mnie.
2. Holy Smoke 3
3. No Prayer For The Dying 4+ - najlepszy na płycie, jeden z lepszych utworów IM z lat dziewięćdziesiątych
4. Public Enema Number One 4
5. Fates Warning 4
6. The Assassin 3-
7. Run Silent Run Deep 3--
8. Hooks In You 2+
9. Bring Your Daughter 4-
10. Mother Russia 3+
średnia wychodzi ok 3.
Album średni i w mojej ocenie drugi najsłabszy w karierze Ironów (przed tff). Rzadko do niego wracam
1. Tailgunner 2- - najsłabszy utwór Ironów jak dla mnie.
2. Holy Smoke 3
3. No Prayer For The Dying 4+ - najlepszy na płycie, jeden z lepszych utworów IM z lat dziewięćdziesiątych
4. Public Enema Number One 4
5. Fates Warning 4
6. The Assassin 3-
7. Run Silent Run Deep 3--
8. Hooks In You 2+
9. Bring Your Daughter 4-
10. Mother Russia 3+
średnia wychodzi ok 3.
Album średni i w mojej ocenie drugi najsłabszy w karierze Ironów (przed tff). Rzadko do niego wracam
NAJWIĘKSZY FAN DAWIDA PODSIADŁO NA SANATORIUM
Re: No Prayer to świetna płyta
Moim skromnym zdaniem to całkiem niezła płyta i nie będę oryginalny jak napisze, że po "Seveth Piece of Slave's Number in Time" ciężko było wypuścić coś co by było lepsze albo przynajmniej tak dobre. W rankingu Iron Maiden ocena mocne 7 na 10.
-
Deleted User 6661
Re: No Prayer to świetna płyta
Płyta jest słaba, ale mnie chodzi o coś innego. Nick wziąłeś z XII księgi Tytusa?
-
Marcin1976
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: czw sty 18, 2018 10:15 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
A ja bardzo lubię ten album może nawet bardziej od Fear.
Mam do niego wielki sentyment bo to był jeden z pierwszych albumów jaki nabyłem...
Mam do niego wielki sentyment bo to był jeden z pierwszych albumów jaki nabyłem...
Re: No Prayer to świetna płyta
Lubię ten album. Nie jest to może jakiś fenomen w karierze Iron Maiden, ale nie jest najgorszy. Brakuje mi na nim Adriana Smitha, ale Janick też spisał się całkiem dobrze. Wielki sentyment mam do utworu "Mother Russia", który był jednym z pierwszych utworów Iron Maiden jakie poznałem... Piszę, że jednym z pierwszych, bo pierwszym był "2 Minutes to Midnight" poznane przez GTA Vice City
Wybaczcie za OffTop!
Re: No Prayer to świetna płyta
Wiesz co, bo to jest album na pewno nie gorszy od Fear... Wiadomo, brakuje na nim jakiś wiekopomnych utworów, ale jest dosyć wyrównany, nie ma na nim takich gniotów jak chociażby Apparition. Poza tym podoba mi się świeżość tego albumu, powrót do "korzeni", do prostego, heavy metalowego grania. Osobiście No Prayer i Fear stawiam na równi, choć chętniej wracam do tego pierwszego, jakoś lepiej mi się go słucha.Marcin1976 pisze: ↑sob sty 20, 2018 4:11 pm A ja bardzo lubię ten album może nawet bardziej od Fear.
Mam do niego wielki sentyment bo to był jeden z pierwszych albumów jaki nabyłem...
-
Marcin1976
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: czw sty 18, 2018 10:15 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Powiem więcej, nawet słychać echa siódmego syna, na pewno jest prostszy niż 7 co nie znaczy że słaby.erosinho pisze: ↑ndz sty 21, 2018 11:14 amWiesz co, bo to jest album na pewno nie gorszy od Fear... Wiadomo, brakuje na nim jakiś wiekopomnych utworów, ale jest dosyć wyrównany, nie ma na nim takich gniotów jak chociażby Apparition. Poza tym podoba mi się świeżość tego albumu, powrót do "korzeni", do prostego, heavy metalowego grania. Osobiście No Prayer i Fear stawiam na równi, choć chętniej wracam do tego pierwszego, jakoś lepiej mi się go słucha.Marcin1976 pisze: ↑sob sty 20, 2018 4:11 pm A ja bardzo lubię ten album może nawet bardziej od Fear.
Mam do niego wielki sentyment bo to był jeden z pierwszych albumów jaki nabyłem...
Fachowcy zawsze będą się spierać a ja uważam że słabych albumów ten zespół nie posiada.
-
Deleted User 5155
Re: No Prayer to świetna płyta
Nie – to nie jest świetna płyta.
Już kilka razy zbierałem się aby napisać dlaczego tak uważam, ale najpierw musiałem sam sobie dobrze to uświadomić – pisanie, że coś jest kiepskie „bo mi się nie podoba”, albo jest świetne „bo mnie rajcuje” albo „dobrze kopie” to tak chyba za mało. Trudno pisać źle o twórcach muzyki życia. Stety czy niestety – ocena muzyki na jakimkolwiek albumie Maiden zawsze koresponduje z tłem, jakim jest muzyka na ich innych albumach. Teraz jest trochę większy komfort niż przy ocenie ferowanej w 1990 r. – materiał jest nieporównanie większy. Można łatwiej uchwycić jakie elementy sprawdziły się a jakie nie.
Od zawsze (tzn. od pierwszego kontaktu z muzyką IM) urzekały mnie w ich muzyce: tempo, harmonia, melodyjność, niebanalność, prostota i RÓWNOWAGA pomiędzy wszystkimi muzykami. Takim moim wzorcem jest 22 AA – wszystkie te elementy zaistniały tam w absolutnie czystym wymiarze. Gitary, wokal, bas, perka. Wszystko! Opakowane w kapitalne tempo, wrodzoną agresję, melodyjność utrzymaną od A do Z bez względu na logicznie się uzupełniające i wynikające z siebie zmiany tempa. Konstrukcyjny ideał, arcydzieło – nie pierwsze i nie ostatnie. No i – po wielkiej piątce płyt z lat 1982 – 1988 – przyszła płyta No Prayer.
Jak każdą poprzednią – tak i tę płytę zacząłem słuchać z uśmiechem i z góry przyjętą akceptacją. W miarę odsłuchu mina rzedła. Coś nie stykało. Kolejne odsłuchy nie dawały zrozumienia „o co loto” ani satysfakcji bodaj zbliżającej się do poprzednich muzycznych uczt. Czegoś brakowało. Sporo czasu potrzebowałem, aby uświadomić sobie w czym rzecz. Czego brakuje? – ano brakuje przede wszystkim wokalu. We wszystkich numerach, które lubicie, w ogóle we wszystkich - wokal był / jest czymś wiodącym i równocześnie uzupełniającym całość. Potrafi się przeciwstawiać gitarom, tworzyć z nimi nowe, głębsze harmonie, być równorzędnym elementem całości. Na większości nagrań tu go nie ma. Jest wykrzykiwana artykulacja, próby wciśnięcia tekstu w formułę dyktowaną przez gitary. Dopiero w refrenach (a i to nie wszystkich) można powtórzyć linię melodyczną wokalu. I to jest grzech pierworodny tej płyty. Jeśli ktoś się nie zgadza – niech spróbuje, tak sam dla siebie zanucić linie melodyczne poszczególnych kawałków. A potem sięgnie do właściwie każdej innej płyty IM.
Drugi to zwykłe obniżenie lotów co do konstrukcji utworów. Najlepszym przykładem jest tu Mother Russia – zakończenie gitarowej części przypomina wręcz ucieczkę, jakby każdy z muzyków chciał aby to już się jak najprędzej skończyło. Dochodzą do tego dość miałkie sola gitarowe i – mamy co mamy. Harmonie, dramatyzm konstrukcyjny, do których IM przyzwyczaił, które są i będą kwintesencją fenomenu i ponadczasowości ich muzyki – na tej płycie niemal nie istnieją. Nie ma tu ani całości ani równowagi. Formuła krótkich, ostrych numerów niczego tu nie tłumaczy i nie zmienia. I przed i po tej płycie mają wiele kawałków nie dłuższych i nie mniej ostrych a jednak o całe niebo lepszych
Nie będę pisał o plusach – przecie nikt z muzyków nie zapomniał jak się gra na tym czy owym lub jak się śpiewa. Momentami gitarowe riffy są potężne, wyraziste, dające materiał na coś fajnego. Tyle, że od materiału do ostatecznego produktu – daleko. Sporo zabrakło. Plusy są, ale porywającej całości nie tworzą. Gdyby ta płyta została wydana pod innym szyldem – starczyłyby może na jej zauważenie. I raczej niewiele więcej. Kolejne płyty i muzyka jaką nam IM zafundował pokazały, że kierunek na tej płycie był chwilowym wyskokiem. I dobrze, że się nie utrzymał.
Niezależnie od tego, że to nie jest świetna płyta - UP THE IRONS!!!
Już kilka razy zbierałem się aby napisać dlaczego tak uważam, ale najpierw musiałem sam sobie dobrze to uświadomić – pisanie, że coś jest kiepskie „bo mi się nie podoba”, albo jest świetne „bo mnie rajcuje” albo „dobrze kopie” to tak chyba za mało. Trudno pisać źle o twórcach muzyki życia. Stety czy niestety – ocena muzyki na jakimkolwiek albumie Maiden zawsze koresponduje z tłem, jakim jest muzyka na ich innych albumach. Teraz jest trochę większy komfort niż przy ocenie ferowanej w 1990 r. – materiał jest nieporównanie większy. Można łatwiej uchwycić jakie elementy sprawdziły się a jakie nie.
Od zawsze (tzn. od pierwszego kontaktu z muzyką IM) urzekały mnie w ich muzyce: tempo, harmonia, melodyjność, niebanalność, prostota i RÓWNOWAGA pomiędzy wszystkimi muzykami. Takim moim wzorcem jest 22 AA – wszystkie te elementy zaistniały tam w absolutnie czystym wymiarze. Gitary, wokal, bas, perka. Wszystko! Opakowane w kapitalne tempo, wrodzoną agresję, melodyjność utrzymaną od A do Z bez względu na logicznie się uzupełniające i wynikające z siebie zmiany tempa. Konstrukcyjny ideał, arcydzieło – nie pierwsze i nie ostatnie. No i – po wielkiej piątce płyt z lat 1982 – 1988 – przyszła płyta No Prayer.
Jak każdą poprzednią – tak i tę płytę zacząłem słuchać z uśmiechem i z góry przyjętą akceptacją. W miarę odsłuchu mina rzedła. Coś nie stykało. Kolejne odsłuchy nie dawały zrozumienia „o co loto” ani satysfakcji bodaj zbliżającej się do poprzednich muzycznych uczt. Czegoś brakowało. Sporo czasu potrzebowałem, aby uświadomić sobie w czym rzecz. Czego brakuje? – ano brakuje przede wszystkim wokalu. We wszystkich numerach, które lubicie, w ogóle we wszystkich - wokal był / jest czymś wiodącym i równocześnie uzupełniającym całość. Potrafi się przeciwstawiać gitarom, tworzyć z nimi nowe, głębsze harmonie, być równorzędnym elementem całości. Na większości nagrań tu go nie ma. Jest wykrzykiwana artykulacja, próby wciśnięcia tekstu w formułę dyktowaną przez gitary. Dopiero w refrenach (a i to nie wszystkich) można powtórzyć linię melodyczną wokalu. I to jest grzech pierworodny tej płyty. Jeśli ktoś się nie zgadza – niech spróbuje, tak sam dla siebie zanucić linie melodyczne poszczególnych kawałków. A potem sięgnie do właściwie każdej innej płyty IM.
Drugi to zwykłe obniżenie lotów co do konstrukcji utworów. Najlepszym przykładem jest tu Mother Russia – zakończenie gitarowej części przypomina wręcz ucieczkę, jakby każdy z muzyków chciał aby to już się jak najprędzej skończyło. Dochodzą do tego dość miałkie sola gitarowe i – mamy co mamy. Harmonie, dramatyzm konstrukcyjny, do których IM przyzwyczaił, które są i będą kwintesencją fenomenu i ponadczasowości ich muzyki – na tej płycie niemal nie istnieją. Nie ma tu ani całości ani równowagi. Formuła krótkich, ostrych numerów niczego tu nie tłumaczy i nie zmienia. I przed i po tej płycie mają wiele kawałków nie dłuższych i nie mniej ostrych a jednak o całe niebo lepszych
Nie będę pisał o plusach – przecie nikt z muzyków nie zapomniał jak się gra na tym czy owym lub jak się śpiewa. Momentami gitarowe riffy są potężne, wyraziste, dające materiał na coś fajnego. Tyle, że od materiału do ostatecznego produktu – daleko. Sporo zabrakło. Plusy są, ale porywającej całości nie tworzą. Gdyby ta płyta została wydana pod innym szyldem – starczyłyby może na jej zauważenie. I raczej niewiele więcej. Kolejne płyty i muzyka jaką nam IM zafundował pokazały, że kierunek na tej płycie był chwilowym wyskokiem. I dobrze, że się nie utrzymał.
Niezależnie od tego, że to nie jest świetna płyta - UP THE IRONS!!!
-
Wardrumdrums
Re: No Prayer to świetna płyta
Jak dla mnie plyta rozwala. Pierwsza z Janickiem Gersem i bez bez Adriana Smitha, naprawde swietny klimat.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11608
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Próbowałem ostatmio wrocic do tego gniota, ale wytrzymałem tylko do tytułowego i nie zdierzylem.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
- wojakwojak
- -#Ancient mariner

- Posty: 621
- Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:15 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Bardzo lubię tę płytę. Za ciepłe brzmienia (czuć stodołę), za radość. Kiedyś mnie rozczarowała, bo proste kompozycje itp. Z biegiem lat zyskiwała coraz bardziej. To taki Killers 10 lat później, z tym, że Killers u mnie systematycznie spada, a NPFTD pnie do góry. Na pewno jest to lepsza płyta od BOS, DOD, VXI, TFF, TXF, Killers i chyba też FOTD. Solidny średniak w stawce Maiden, ale wielki plus za klimat i brzmienie.
Re: No Prayer to świetna płyta
Co do tej płyty, obejrzyjcie jaki można mieć "eargasm" jej słuchając. Gość to fajny object reaction, bo nie znając zupełnie muzyki metalowej zauważa perełki po pierwszym przesłuchaniu. Oczywiście bezpodstawnie zjechał TXF (jest bardzo powierzchowny), ale stanowi idealny przykład jak można kochać 7Sona i następnie jeszcze bardziej No Prayer.
https://www.youtube.com/watch?v=biCbNpBGLXM&t=250s
https://www.youtube.com/watch?v=biCbNpBGLXM&t=250s

