Jako, że wróciłem z Tallina, to wreszcie mogę napisać kilka słów o moich wrażeniach. Ogólnie wytrwało mnie z butów i zamiotło mną podłogę.
Zacznijmy od setlisty. Nie miałem jakichś specjalnych oczekiwań, zwłaszcza nierealnych

Po wypowiedziach i witrażu liczyłem na Orły, Ikara, Clansmana i FGGOG. No może miałem cichą nadzieję na Be Quick. Zupełnie nie spodziewałem się dwóch kawałków z ery z Blazem. Układ utworów bardzo mi się podobał. Świetny pomysł z podziałem na różne tematyki. Jak przed rozpoczęciem koncertu panowie zaczęli ustawiać zasieki, to już myślałem, że się Paschendale pojawi w secie

Ale start od Asów i Orłów - mega. Kolejny mocny punkt to zmiana scenografii na witraż, wyglądał genialnie. Myślałem, że z witrażem w tle zagrają SOTC (którego się wcześniej nie spodziewałem, a nagle wzrosło ciśnienie:)). Tymczasem poszło Revelations i FGGOG i... zmiana tła na Wicker Mana. W tym momencie pomyślałem, że jednak SOTC nie będzie i zaraz niespodzianka. Genialne tło i świetne wykonanie (jeszcze nie oglądałem żadnych filmów, ale od tego zacznę). Później Ikar ze świetną scenografią i zakończeniem wizualnym. Później czas na największe przeboje. Można narzekać, ale wiadomo było, że te 3 utwory muszą się pojawić i nie ukrywajmy, że to są dobre numery, świetnie sprawdzające się na żywo. Może trochę szkoda, że nie wpletli czegoś jeszcze między nie, ale to mało istotny szczegół. Koniec podstawowego setu, Nicko rzuca pałeczki i
(chyba zbuduję sobie jakiś ołtarzyk w domu).
Bisy na plus. TEHMD to jeden z moich ulubionych rockerów obok WY (a WY słyszałem częściej), potem Hallowed (dla mnie top 3 zespołu) i na koniec RTTH (trochę mi przejdał, ale koncertowo to świetny numer, więc też chętnie podarłem ryja).
Scenografia moim zdaniem świetna. Tak jak pisałem przede wszystkim witraż, SOTC i Ikar. Przebieranie Bruca i akcesoria do utworów też robiły klimat i pasują do Maiden. Do tego dwa dobrej jakości ekrany. Tak to powinno wyglądać. Na którymś z kolejnych koncertów będę musiał zająć bardziej centralną pozycję, bo tam pewnie wyglądało to jeszcze lepiej.
Dźwięk niestety mógłby być lepszy (stałem w 3 rzędzie naprzeciwko Janicka). W dwóch pierwszych numerach słabo było słychać wokal. Później pod tym względem zdecydowanie lepiej. Gitary też czasem nie grały jak trzeba. Za to perkusja... pełna moc. Myślę, że w trakcie trasy kilka rzeczy powinno się jeszcze dotrzeć i będzie lepiej.
Ciężko powiedzieć coś o estońskiej publiczności, bo było jej tam niewiele. Dominowali Rosjanie, Polacy i południowcy (od Włoch i Hiszpanii po Amerykę Południową). Chociaż jakąś estońską flagę w centrum widziałem. Obok mnie silna grupa z Sanktuarium (pozdrówka!). Dużego naporu w moim miejscu nie było, czasem trochę w kierunku zewnętrznym.
Podsumowując. Świetny wyjazd, świetny koncert, kupuję bilety na drugi Kraków
PS. FTTB co prawda nie wylosowałem, ale wracam do domu, sprawdzam skrzynkę, a tam paczuszka powitalna z FC
