panzerschreck pisze:ale bez wstydu można ją postawić obok klasyków Mordercy.
No ja moge póki co postawić, bo tak sie składa że na oryginałach mam "RIB", "SOH", "SITA" i "CI" właśnie. Ale jeśli chodzi o sens tego co napisałeś - każda z 3-ech wyżej wymienionych jest lepsza o jakieś 2 klasy. Jeśli mimo tego uważasz że można ją postawić obok w/w to ok, w sumie nie będę sie kłócił. Róznica polega na tym, że tamte są genialne, a ta co najwyżej bardzo dobra.
panzerschreck pisze:Też lubię się czasem rozpisać, ale wszystko to można by zamknąć w jednym zdaniu- Death Magnetic jest po prostu chujowa, więc moje tworzenie teorii ncizego nie zmieni
to też bzdura, ale nie zamierzam Ci tego udowadniać

to płyta co najmniej bardzo dobra, zdecydowanie więcej w niej życia niż na "CI". Nie jest oczywiście idealna, perfekcyjna, ale właśnie lubie to, że Meta nagrywa drugi taki krażek z rzędu a nie wierze by nie byli świadomi pewnych niedociągnięć na nich obecnych. Po prostu nie muszą nagrywać już nic genialnego, mi wystarczy w zupełności płyta na poziomie "Death Magnetic", którą jestem cholernie usatysfakcjonowany
panzerschreck pisze:Natomiast Meta wręcz się cofnęła- bo tym bardziej się poprzez DM nie rozwinęli, ale jednocześnie przekreślili to co nagrywali przez ostatnie 15 lat. DM jest wyraźnie zrobiona pod publiczkę, jest takim "odwalcie się od nas, macie co chcieliście". Ja kompletnie nie czuję DM, mam wrażenie jakby oni też tego nie czuli, jakby nagranie takiej muzy wynikało z wyrachowania a nie z chęci rzeczywistego powrotu.
a ja czuje i mówie , że jest świetna. A mój drogi najwięcej fanów to Meta zdobyła bynajmniej nie dzięki takiemu graniu jak na "Death Magnetic" i wiesz o tym dobrze. Dlatego tą płytą, a jeszcze bardziej poprzednią zrobili spory odsiew sezonowców i to sie chwali. Jeśli mówisz o przekreślaniu - heh, jak już to możnaby to powiedzieć o poprzedniej, bo "Death Magnetic" to ewidentnie płyta jakośtam wychodząca z "st. Anger".
a co do wyrachowania - heh, zabawne, bo ja czuje że znacznie więcej tego mamy na "Christ Illusion".
Jak sie nie rozwinęli skoro ewidentnie słychać właśnie ten specyficzny groove w niektórych kawałkach, którego wcześniej u nich nie było. Nie moja wina że go nie słyszysz, skoro ewidentnie jest tam obecny i to nie tylko moje zdanie

nie jest to oczywiście wielki krok naprzód w ich twórczości, ale jakiś na pewno, "Christ Illusion" nie spełnia tych wymogów. Ale jak mówie - tego też sie nie ma co czepiać, bo nie widze problemu w tym, żeby czasem owo oczko do fanów puścić, zwłaszcza jeśli stało sie to po raz pierwszy. Możliwe, że Meta przy okazji "DM" też to uczyniła, ale jednak nie tak wyraźnie.
panzerschreck pisze:w przeciwienstwie do Metalliki, która swoją nową płytą bardzo nachalnie odwołuje się do klasyki własnej twórczości
Lol, z pewnością nie bardziej niż Slayer na swojej ostatniej płycie
panzerschreck pisze:W DM jest aż przesyt treści, zbyt to wszystko brzmi jak copy/paiste wg utartego schematu niż jak przemyślana koncepcja.
To też bardziej pasuje do "Christ Illusion", tak sie dziwnie składa
Jakoś mam dziwne wrażenie że bardzo mało słuchałeś tego albumu ;]
ale spoko, niech każdy sobie myśli co tam myśli. Do mnie dopiero niedawno dotarło właśnie jak bardzo Meta ryzykowała na przestrzeni lat, jak bardzo pokazywała że gra to co chce, na szczęście na pewne rzeczy nie jest za późno.