Slayer

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Slayer

Post autor: Artur »

slayer pisze:Nie jest przeciętny, jest inny.
Inny ? od czego :lol: Lol, Slej, chyba za bardzo ich lubisz ;) inne to było "GHUA" przede wszystkim, "CI" to już bardzo bezpieczny album, czy to sie komuś podoba czy nie.
zgodze sie że "CI" jest bardzo dobre ale tylko tyle, nigdy nie nazwe tej płyty świetną, czy zajebistą. Nie ten poziom, nie te czasy
slayer pisze:Aha i juz sam otwieracz zabija nowa metallice;)
chciałeś chyba napisać że otwieracz nowej Metalliki zabija ? ;) Owszem, "That Was Just Your Life" jest zajebisty :]]]]
Deleted User 357

Re: Slayer

Post autor: Deleted User 357 »

Stare tak jak Twoja stara :razz:
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Slayer

Post autor: slayer »

To Ci perełka ;)
stary kvlt jak demówki behemoth
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
Szajba
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: sob gru 24, 2005 1:22 pm
Skąd: Metropolia Czeladzka

Re: Slayer

Post autor: Szajba »

wiem, przeciez nawet w pod tym filmem jest mój komentarz :P ale natknąłem się na to przypadkowo na YouTube :lol:
już nie mam tu najwięcej postów :roll: :evil:
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Slayer

Post autor: slayer »

Artur pisze:Inny ? od czego
inny od kazdej poprzedniej, a druga sprawa, ze ten album jest po prostu oczywisty :)
Zwyczajnie roznica jest taka, ze Slayer nie puszcza oka do sluchaczy, Metallica robi to bez przerwy i strasznie nachalnie. Mysle, ze jakby Slayer spuscil troche z tonu, to moglby liczyc na wieksze profity u szeroko pojetej widowni, ale nie robi tego. Powoduje, ze Ty jako fan metalu uznajesz tę plytę za przecietna! I to jest ich sukces, nie podkladaja ladnego opakowania do prezentu.
Swoja droga, na CI znalazl sie chyba najslabszy kawalek Slayera w ogole, choc i tak nie powoduje to , ze ten album jest slaby. Nie jest genialny,ale jest swietny:)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Slayer

Post autor: Artur »

slayer pisze:inny od kazdej poprzedniej,
Nie, zwyczajnie nie ;)
slayer pisze:a druga sprawa, ze ten album jest po prostu oczywisty :)
hmmm, ciekawe. Nie wiem do końca o co Ci chodzi. Bo dla mnie to przede wszystkim jest dość bezpieczny... nie ma tu już chęci eksperymentowania, jak na "DIM" i "GHUA". W czym wyraża sie ta oczywistość. Bo w sumie dla mnie oczywistość to nie jest jakiś powód do dumy, bo znaczy że można sie czegośtam spodziewać po danym artyście, w tym przypadku konkretnej muzyki, a przecież Slayer przy okazji "Diabolus In Musica" zszedł z takiej drogi, a teraz na nią powrócił. znaczy jednak krok w tył
slayer pisze:Zwyczajnie roznica jest taka, ze Slayer nie puszcza oka do sluchaczy, Metallica robi to bez przerwy i strasznie nachalnie. Mysle, ze jakby Slayer spuscil troche z tonu, to moglby liczyc na wieksze profity u szeroko pojetej widowni, ale nie robi tego. Powoduje, ze Ty jako fan metalu uznajesz tę plytę za przecietna! I to jest ich sukces, nie podkladaja ladnego opakowania do prezentu.
heh, jest dokładnie odwrotnie :] to droga artystyczna Metalliki jest o wiele bardziej ryzykowna (choć nie przecze, Slayer też ewoluował, bardziej niż wiele innych zespołów z lat 80.), dostawali zjeby już od Czarnego Albumu (bo "Nothing Else Matters" !!!! ), przez "Load" i "Reload", aż po "St. Anger". Zresztą, co ja mówie, nawet przy okazji nowej płyty troche im sie dostało. Gdzie jest to puszczanie oka do słuchaczy ? ;) własnie oni wystawili swoich starych fanów na dosyć ciężkie próby, w końcu przez czas jakiś zespół ten nie miał z metalem prawie nic wspólnego, nagrał płyte z brzmieniem które dla wielu było nie do przetrawienia. No i generalnie nie ukrywajmy - fani Metalliki mają o wiele więcej krytycyzmu, zdrowego podejścia wobec swych pupili niż fani Slayera, czego wydajesz sie być przykładem :]. Nie widze na nowej Metallice jakiegokolwiek puszczania oka do słuchaczy, znowuż nagrali cholernie długi album, który nie jest perfekcyjny brzmieniowo (mam tylko nadzieje, że to celowe), a do tego ewidentnie dodali coś nowego, czego w przypadku nowego Slayera po prostu NIE MA, jest za to JAWNE i ewidentne nawiązanie do starych czasów, zwłaszcza "South Of Heaven" i "Seasons In The Abyss", porzucenie eksperymentalnego ducha poprzednich 2-óch albumów. Jaką masz gwarancję że nie zrobili tego bo nie wszystkim podobały sie "DIM" i "GHUA" ? Ja i tak w zasadzie to nie gnoje ich w sumie za to, lubie tego materiału posłuchać, ale jednocześnie (jak to już raz pisałem w NP) jak akurat leci to jakoś tak chce mi sie załączyć od razu coś starszego, a w przypadku "DM" tego nie ma, bo w tej płycie jest mnóstwo życia, energii, radości, entuzjazmu, czego, wybacz, na "Christ Illusion" praktycznie nie słysze. Ale mówie, "Christ Illusion" to absolutnie nie jest zła płyta, nadal jest to poziom dla wielu nieosiągalny, ale żeby sie tym jakoś podniecać ?
i nie wiem gdzie tu ich sukces, skoro za lepszy album mam znacznie nowocześniejszy "God Hates Us All", a przecież w sumie to na "CI" grają muzykę mi bliższą.

Oczywiście ostatnie płyty zarówno jednych jak i drugich to swego rodzaju "powroty do korzeni", tylko posłuchajmy dokładnie której z tych płyt bliżej do tych najbardziej znanych dzieł i będziemy mieli odpowiedź na to, kto bardziej puszcza oko do słuchaczy. Tym bardziej, że to Metallica w ostatnich latach pokazała, że nie jest dla niej problemem 'pozbycie' sie jakichśtam fanów (bo nie wierze, że ludzie którzy lubią Metę wyłącznie z "Load"/"Reload" polubili ostatnie 2 albumy).
yankes
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4088
Rejestracja: pt mar 30, 2007 7:06 pm

Re: Slayer

Post autor: yankes »

Podziwiam Artur za chęci. Zgadzam się z Tobą w 100% - nic dodać, nic ująć. Może tylko, że Metallica dostawała zjeby już od Ride The Lightning za Fade To Black ;-)
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Slayer

Post autor: Artur »

hehe, czasem jeszcze lubie skrobnąć cosik dłuższego ;)

aha, bo zapomniałem dodać i jednocześnie oddać Slayerowi - jak na mnie to "CI" jest i tak pierwszym takim 'puszczeniem' oka w ich karierze, więc tragedii bym z tego nie robił, bo są zespoły które robią to o wiele częściej ;)
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: Slayer

Post autor: panzerschreck »

Oj Artur ;) CI to nie ejst najlepsza płyta Slayera i po GHUA jest to anwet lekka obniżka formy, ale bez wstydu można ją postawić obok klasyków Mordercy. Slayer nie musi niczego udowadniać, w przeciwienstwie do Metalliki, która swoją nową płytą bardzo nachalnie odwołuje się do klasyki własnej twórczości i na siłę chce wszystkim pokazać, jak to oni nie wrócili do korzeni itd. Death Magnetic brzmi jakby była mocno wymęczona, nie ma tam kompletnie groove o jakim pisałeś, jest męczenie buły na poprzerabianych lekko patentach sprzed 20 lat, które brzmią przy klasykach Mety jak jakiś żart i parodia własnego, ówczesnego stylu. W DM jest aż przesyt treści, zbyt to wszystko brzmi jak copy/paiste wg utartego schematu niż jak przemyślana koncepcja. Meta kompletnie straciła charakter, stała się nijaka- a tego o St.Anger nie można pwoiedzieć, choćby nie wiem jakby ta płyta była chujowa. Slayer nie przesunął się dalej w swoim rozwoju poprzez nagranie CI, ale ta płyta nie jest kontestacją pewnych odchyłów i drogi z dwóch przedostatnich płyt. Natomiast Meta wręcz się cofnęła- bo tym bardziej się poprzez DM nie rozwinęli, ale jednocześnie przekreślili to co nagrywali przez ostatnie 15 lat. DM jest wyraźnie zrobiona pod publiczkę, jest takim "odwalcie się od nas, macie co chcieliście". Ja kompletnie nie czuję DM, mam wrażenie jakby oni też tego nie czuli, jakby nagranie takiej muzy wynikało z wyrachowania a nie z chęci rzeczywistego powrotu.

Też lubię się czasem rozpisać, ale wszystko to można by zamknąć w jednym zdaniu- Death Magnetic jest po prostu chujowa, więc moje tworzenie teorii ncizego nie zmieni ;)
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
iEvE
Administratorka
Administratorka
Posty: 4000
Rejestracja: czw cze 09, 2005 8:16 pm
Skąd: Elm Street 1428

Re: Slayer

Post autor: iEvE »

slayer pisze:Ty jako fan metalu uznajesz tę plytę za przecietna! I to jest ich sukces
Ty chyba dziś coś wstrzykłeś sobie Sleju ;). Sukces jest wtedy kiedy płyta odnosi sukces a nie kiedy jest odbierana jako przeciętna ;).

Ja oczywiście też wole DM a czemu to już zostało powiedziane :].
iEvE
Administratorka
Administratorka
Posty: 4000
Rejestracja: czw cze 09, 2005 8:16 pm
Skąd: Elm Street 1428

Re: Slayer

Post autor: iEvE »

panzerschreck pisze:DM jest wyraźnie zrobiona pod publiczkę, jest takim "odwalcie się od nas, macie co chcieliście".
Co w tym złego że jakiś zespół gra tak jak chcą tego fani? Często jak taki argument wysnuwany. W sensie że są komercyjni. Każdy pracuje dla pieniędzy, taki jest świat.

Pozatym ja tego tak nie odczułam, że to takie wyraźnie zrobione pod fanów :/. Zespół zrobił błąd wcześniej i może zdał sobie z tego sprawę, może chciał sobie coś udowdnić. Ale suma sumarum. CO Z TEGO?
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: Slayer

Post autor: panzerschreck »

iEvE pisze:
panzerschreck pisze:DM jest wyraźnie zrobiona pod publiczkę, jest takim "odwalcie się od nas, macie co chcieliście".
Co w tym złego że jakiś zespół gra tak jak chcą tego fani? Często jak taki argument wysnuwany. W sensie że są komercyjni. Każdy pracuje dla pieniędzy, taki jest świat.

Pozatym ja tego tak nie odczułam, że to takie wyraźnie zrobione pod fanów :/. Zespół zrobił błąd wcześniej i może zdał sobie z tego sprawę, może chciał sobie coś udowdnić. Ale suma sumarum. CO Z TEGO?
Wyciągnęłaś jedno zdanie z mojej wypowiedzi, a ja własnie zmierzam do zupełnie czegoś innego- nie chodzi mi o komercję, zarabianie kasy- przecież to brzmi żałośnie wobec Mety, która kasy ma jak lodu, myślisz że jestem na tyle ograniczony żeby taki zarzut wyciągnąć? ;) Z mojego posta wynika coś innego- wydaje mi się, że po prostu chcieli poczuć się komfortowo, bez jebania z każdej strony, bez obrzucania błotem, nie chcieli po prostu zaryzykować, tak jak to zrobili z St.anger. Wypalili się w sensie artystycznym- czyli w poszukiwaniu, teraz wrócili pod taką zaśmierdłą już niszę, chcąc w spokoju funkcjonować sobie w światku muzycznym, oferując to co jest bezpieczne, to co nie wywoła ultra mega skrajnych emocji.
Ale nie chciałbym też zostać źle zrozumiany, negując DM tylko dlatego że jakąś taką, powyższą teorię stworzyłem. Mi po prostu zawartość tej płyty kompletnie nie podchodzi, a jednym z tego powodów jest to co powyższe. To, że wyczuwam jakiś tam fałsz o którym piszę wyżej, nie zmienia faktu, że te kompozycje uważam po prostu za słabe- ale to też pisałem już wcześniej, nie będę się powtarzał ;)
Ostatnio zmieniony wt gru 09, 2008 9:57 pm przez panzerschreck, łącznie zmieniany 1 raz.
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Awatar użytkownika
Elevatorman
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4390
Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
Skąd: Wrocław

Re: Slayer

Post autor: Elevatorman »

Slej ma racje.. sam otwieracz rozpierdziela Metallice, do tego Cult od którego zaczęło sie moje uwielbienie do Slayera ( nie poznanie , lecz uwielbienie ;) )

A na DM zrypane są gary a solówki ..... uhhh w The Day That Never Comes jest najgorsza solówka Kirka jaką słyszałem...
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Slayer

Post autor: Artur »

panzerschreck pisze:ale bez wstydu można ją postawić obok klasyków Mordercy.
No ja moge póki co postawić, bo tak sie składa że na oryginałach mam "RIB", "SOH", "SITA" i "CI" właśnie. Ale jeśli chodzi o sens tego co napisałeś - każda z 3-ech wyżej wymienionych jest lepsza o jakieś 2 klasy. Jeśli mimo tego uważasz że można ją postawić obok w/w to ok, w sumie nie będę sie kłócił. Róznica polega na tym, że tamte są genialne, a ta co najwyżej bardzo dobra.
panzerschreck pisze:Też lubię się czasem rozpisać, ale wszystko to można by zamknąć w jednym zdaniu- Death Magnetic jest po prostu chujowa, więc moje tworzenie teorii ncizego nie zmieni ;)
to też bzdura, ale nie zamierzam Ci tego udowadniać ;) to płyta co najmniej bardzo dobra, zdecydowanie więcej w niej życia niż na "CI". Nie jest oczywiście idealna, perfekcyjna, ale właśnie lubie to, że Meta nagrywa drugi taki krażek z rzędu a nie wierze by nie byli świadomi pewnych niedociągnięć na nich obecnych. Po prostu nie muszą nagrywać już nic genialnego, mi wystarczy w zupełności płyta na poziomie "Death Magnetic", którą jestem cholernie usatysfakcjonowany
panzerschreck pisze:Natomiast Meta wręcz się cofnęła- bo tym bardziej się poprzez DM nie rozwinęli, ale jednocześnie przekreślili to co nagrywali przez ostatnie 15 lat. DM jest wyraźnie zrobiona pod publiczkę, jest takim "odwalcie się od nas, macie co chcieliście". Ja kompletnie nie czuję DM, mam wrażenie jakby oni też tego nie czuli, jakby nagranie takiej muzy wynikało z wyrachowania a nie z chęci rzeczywistego powrotu.
a ja czuje i mówie , że jest świetna. A mój drogi najwięcej fanów to Meta zdobyła bynajmniej nie dzięki takiemu graniu jak na "Death Magnetic" i wiesz o tym dobrze. Dlatego tą płytą, a jeszcze bardziej poprzednią zrobili spory odsiew sezonowców i to sie chwali. Jeśli mówisz o przekreślaniu - heh, jak już to możnaby to powiedzieć o poprzedniej, bo "Death Magnetic" to ewidentnie płyta jakośtam wychodząca z "st. Anger".
a co do wyrachowania - heh, zabawne, bo ja czuje że znacznie więcej tego mamy na "Christ Illusion".
Jak sie nie rozwinęli skoro ewidentnie słychać właśnie ten specyficzny groove w niektórych kawałkach, którego wcześniej u nich nie było. Nie moja wina że go nie słyszysz, skoro ewidentnie jest tam obecny i to nie tylko moje zdanie :) nie jest to oczywiście wielki krok naprzód w ich twórczości, ale jakiś na pewno, "Christ Illusion" nie spełnia tych wymogów. Ale jak mówie - tego też sie nie ma co czepiać, bo nie widze problemu w tym, żeby czasem owo oczko do fanów puścić, zwłaszcza jeśli stało sie to po raz pierwszy. Możliwe, że Meta przy okazji "DM" też to uczyniła, ale jednak nie tak wyraźnie.
panzerschreck pisze:w przeciwienstwie do Metalliki, która swoją nową płytą bardzo nachalnie odwołuje się do klasyki własnej twórczości
Lol, z pewnością nie bardziej niż Slayer na swojej ostatniej płycie ;)
panzerschreck pisze:W DM jest aż przesyt treści, zbyt to wszystko brzmi jak copy/paiste wg utartego schematu niż jak przemyślana koncepcja.
To też bardziej pasuje do "Christ Illusion", tak sie dziwnie składa ;)

Jakoś mam dziwne wrażenie że bardzo mało słuchałeś tego albumu ;]

ale spoko, niech każdy sobie myśli co tam myśli. Do mnie dopiero niedawno dotarło właśnie jak bardzo Meta ryzykowała na przestrzeni lat, jak bardzo pokazywała że gra to co chce, na szczęście na pewne rzeczy nie jest za późno.
Awatar użytkownika
Elevatorman
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4390
Rejestracja: pt maja 27, 2005 11:44 am
Skąd: Wrocław

Re: Slayer

Post autor: Elevatorman »

Artur pisze:panzerschreck napisał/a:
w przeciwienstwie do Metalliki, która swoją nową płytą bardzo nachalnie odwołuje się do klasyki własnej twórczości

Lol, z pewnością nie bardziej niż Slayer na swojej ostatniej płycie ;)
tyle że w wypadku Slayera nie brzmi to komicznie, w stylu na siłe wracania do korzeni , bo Slayer do korzeni wracać nie musi... a po DM czuć że jest wymuszona przez masy które chcą powrotu do korzeni

Napewno GHUA była innym albumem niż RiB czy reszta klasyki ale nie aż tak innym jak Load w porównaniu do MoP ... i napewno nie tak beznadziejnym , wręcz przeciwnie pozatym wystarczy posłuchać Flesh Storm.... dla mnie ten kawałek jest genialny chyba najlepszy na CI
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Slayer

Post autor: slayer »

iEvE pisze:Ty chyba dziś coś wstrzykłeś sobie Sleju . Sukces jest wtedy kiedy płyta odnosi sukces a nie kiedy jest odbierana jako przeciętna .
Chodzilo mi o to, ze Slayer nie musi sie martwic nagrywajac album, zeby zadowolic wszystkich. Oni sukcesywnie robia swoje , gdzie wspomniana Metallica troche sie miota. Uwazam to za sukces zespolu, oczywiscie nie sukces komercyjny - czy zwiazany ze sprzedaza plyty.
Artur pisze:Bo dla mnie to przede wszystkim jest dość bezpieczny...
to w takim wypadku Motorhead czy AC/DC to zespoly 'bezpieczne'?
Przy okazji wrócę do tej oczywistosci. Slayer nagral album, ktory miesci sie w konwencji, w ich bardzo charakterystycznym stylu. Jest on oczywisty, nie jest tak dobry jak cd z najlepszych czasow, ale jest dobry.
Tego typu zespoly obierają wlasnie pewną konwencję. Oczywiscie zdarzaja sie slabsze momenty i nie jestem kompletnie zaslepiony, potrafie je w karierze Slayer dokladnie wypunktowac. Zgadzam sie, ze CI to nie jest krok do przodu w karierze tego zespolu. Ale nie uwazam, ze temu albumowi jest potrzebna chec eksperymentowania. On posiada doskonale czynnik , aby byc kolejnym materiem Slayer. Swietna motoryka, rewelacyjne brzmienie, znakomite teksty. No i dodatkowy atut, w tym momencie NIKT INNY nie porusza sie w takiej estetyce.
Artur pisze: Gdzie jest to puszczanie oka do słuchaczy ?
oj bardzo, Metallica nie potrafi odnalezc sie w jednej konwencji , w ktorej moglaby wywalczyc naprawde wiele. A z drugiej strony nie jest to Ulver, ktory moze przenosic sie z jednej skrajnosci , w drugą. Dlatego pojawilo sie to zdanie, o graniu pod jakas publiczke, szukaniu tak nadumanego powrotu do korzeni.
Eve pytasz,
iEvE pisze:CO Z TEGO?
generalnie prowadzi to do pozbawienia sie przez zespol charakteru. Metallica jest ciekawym tego przykladem, bo oni charakteru scenicznego nie traca wcale, mimo, ze studyjny zgubili juz jakis czas temu:)
Artur pisze:fani Metalliki mają o wiele więcej krytycyzmu, zdrowego podej
ścia wobec swych pupili niż fani Slayera
mysle, ze i jedni i drudzy prowadza w swoich gronach wiele dyskusji i mocno krytykują pewne okresy w dzialalnosci tych grup. Inna kwestia jest tez to, ze Metallica ma znacznie bardziej zroznicowane srodowisko fanowskie. Slayer to wciaz metal. Metallica to juz praktycznie muzyka rozrywkowa:))
Artur pisze:o prostu NIE MA, jest za to JAWNE i ewidentne nawiązanie do starych czasów
tez nie podobalo mi sie, to zapowiadanie. Ale jednoczesnie wlasnie na tym polega ta oczywistosc. Tego sie spodziewam po Slayer. Nie eksperymentow, bo GHUA czy DiM to nie byly wielkie odskoki, to wszystko trzymalo sie konwencji. Teraz przy CI wrocil Dave , chcieli nagrac album motoryczny, z jakimis elementami, ktore moga nawiazywac do wspomnianych przez Ciebie albumow. Nie dziwie im sie :)
Swoją drogą kawałki opatrzone nazwiskiem King sa na CI ciekawsze niz te Jeffa;]
Artur pisze:Jaką masz gwarancję że nie zrobili tego bo nie wszystkim podobały sie "DIM" i "GHUA"
Słyszę tę gwarancję :)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Artur
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5547
Rejestracja: wt wrz 06, 2005 4:37 pm
Skąd: Siem-ce Śl./Kraków

Re: Slayer

Post autor: Artur »

później odpisze jak wróce z imprezy ;) najpóźniej jutro :P
Awatar użytkownika
panzerschreck
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3329
Rejestracja: pn gru 24, 2007 12:22 am
Skąd: Gło/Wro

Re: Slayer

Post autor: panzerschreck »

Artur pisze:
panzerschreck pisze:ale bez wstydu można ją postawić obok klasyków Mordercy.
No ja moge póki co postawić, bo tak sie składa że na oryginałach mam "RIB", "SOH", "SITA" i "CI" właśnie. Ale jeśli chodzi o sens tego co napisałeś - każda z 3-ech wyżej wymienionych jest lepsza o jakieś 2 klasy. Jeśli mimo tego uważasz że można ją postawić obok w/w to ok, w sumie nie będę sie kłócił. Róznica polega na tym, że tamte są genialne, a ta co najwyżej bardzo dobra.
Owszem, różnica jest spora, ale mówimy o płytach, które stanowią absolutną ekstraklasę łojenia w ogóle i mało komu udało się chociaż zbliżyć do tego poziomu- ja od Slayera nie wymagam żeby co dwa lata rozpieprzali świat płytami na takim poziomie jak od HA do SOTA- CI nie potwierdza klasy Slayera, ale jednocześnie jej nie psuje, bo siłą rzeczy nie stanowi ona kamienia milowego we własnej twórczości, ale zgrabnie korzysta z pewnego, oczywistego stylu ;)
Artur pisze:
panzerschreck pisze:Też lubię się czasem rozpisać, ale wszystko to można by zamknąć w jednym zdaniu- Death Magnetic jest po prostu chujowa, więc moje tworzenie teorii ncizego nie zmieni ;)
to też bzdura, ale nie zamierzam Ci tego udowadniać ;) to płyta co najmniej bardzo dobra, zdecydowanie więcej w niej życia niż na "CI". Nie jest oczywiście idealna, perfekcyjna, ale właśnie lubie to, że Meta nagrywa drugi taki krażek z rzędu a nie wierze by nie byli świadomi pewnych niedociągnięć na nich obecnych. Po prostu nie muszą nagrywać już nic genialnego, mi wystarczy
Na DM jest tyle życia ile w domu starców ;)
Artur pisze:
panzerschreck pisze:Natomiast Meta wręcz się cofnęła- bo tym bardziej się poprzez DM nie rozwinęli, ale jednocześnie przekreślili to co nagrywali przez ostatnie 15 lat. DM jest wyraźnie zrobiona pod publiczkę, jest takim "odwalcie się od nas, macie co chcieliście". Ja kompletnie nie czuję DM, mam wrażenie jakby oni też tego nie czuli, jakby nagranie takiej muzy wynikało z wyrachowania a nie z chęci rzeczywistego powrotu.
a ja czuje i mówie , że jest świetna. A mój drogi najwięcej fanów to Meta zdobyła bynajmniej nie dzięki takiemu graniu jak na "Death Magnetic" i wiesz o tym dobrze. Dlatego tą płytą, a jeszcze bardziej poprzednią zrobili spory odsiew sezonowców i to sie chwali. Jeśli mówisz o przekreślaniu - heh, jak już to możnaby to powiedzieć o poprzedniej, bo "Death Magnetic" to ewidentnie płyta jakośtam wychodząca z "st. Anger".
a co do wyrachowania - heh, zabawne, bo ja czuje że znacznie więcej tego mamy na "Christ Illusion".
Haha, no błagam Cię- Meta fanów zdobyła właśnie dzięki takiemu graniu jak Death MAgnetic- karierę oszałamiającą zrobiła inną muza niż thrashem, ale tamtych wielkich sukcesów komercyjnych nie wiązałbym z naglym przyrostem fanów, a raczej odpowiedniej promocji skierowanej ku, jak to nazwałeś sezonowcem. Meta jest legendą dzięki temu co robiła w latach 80, nie dzięki temu, że Black Album poszedł w 20 milionach ;) Nie słyszę kompletnie żeby DM wycodziła jakoś z St.A- jest dokładnie odwrotnie w moim mniemaniu. Ani grama St.A tutaj nie słyszę, to jest jej wielkie zaprzeczenie- ale rozwiń myśl, bo ciekaw jestem ;)
Artur pisze:Jak sie nie rozwinęli skoro ewidentnie słychać właśnie ten specyficzny groove w niektórych kawałkach, którego wcześniej u nich nie było. Nie moja wina że go nie słyszysz, skoro ewidentnie jest tam obecny i to nie tylko moje zdanie :) nie jest to oczywiście wielki krok naprzód w ich twórczości, ale jakiś na pewno, "Christ Illusion" nie spełnia tych wymogów. Ale jak mówie - tego też sie nie ma co czepiać, bo nie widze problemu w tym, żeby czasem owo oczko do fanów puścić, zwłaszcza jeśli stało sie to po raz pierwszy. Możliwe, że Meta przy okazji "DM" też to uczyniła, ale jednak nie tak wyraźnie.
Wskaż mi fragment gdzie jest groove, bo albo mamy inną definicję groove, albo jestem głuchy ;) To nie jest żaden krok naprzód- to krok wstecz, wobec poszukiwań stylistycznych które widać nic nie dały skoro ostatecznie i tak skłonili się ku temu co wychodziło im najlepiej- ale ta płyta nie jest potwierdzeniem formy i świeżości z której tamte płyty wynikały ;)
Artur pisze:
panzerschreck pisze:w przeciwienstwie do Metalliki, która swoją nową płytą bardzo nachalnie odwołuje się do klasyki własnej twórczości
Lol, z pewnością nie bardziej niż Slayer na swojej ostatniej płycie ;)
Tylko, że u Slayera to odwołanie wygląda dość naturalnie, a Metalliki po 20 latach ten wielki zwrot wygląda wręcz karykaturalnie porównując DM z tym do czego się odnosi ;)
Artur pisze:
panzerschreck pisze:W DM jest aż przesyt treści, zbyt to wszystko brzmi jak copy/paiste wg utartego schematu niż jak przemyślana koncepcja.
To też bardziej pasuje do "Christ Illusion", tak sie dziwnie składa ;)

Jakoś mam dziwne wrażenie że bardzo mało słuchałeś tego albumu ;]
Ja w CI w ogóle nie widzę copy/paiste, bo jest dosyć spójna i to jestem w stanie tam usłyszeć. Meta z setkami riffów nie trzymających się kupy nie ;) I wierz mi, że słuchałem jej intensywnie ;)
Artur pisze:ale spoko, niech każdy sobie myśli co tam myśli. Do mnie dopiero niedawno dotarło właśnie jak bardzo Meta ryzykowała na przestrzeni lat, jak bardzo pokazywała że gra to co chce, na szczęście na pewne rzeczy nie jest za późno.
Mi tego ryzyka właśnie brakuje- i dlatego tak mnie odrzuca ta płyta. Nie wymagam od nich bycia w awangardzie ciężkiego grania w XXI wieku, ale przyzwoitego poziomu, którego ta płyta w moim mniemaniu nie reprezentuje ;)
Ostatnio zmieniony wt gru 09, 2008 10:24 pm przez panzerschreck, łącznie zmieniany 1 raz.
Nicotine-Valium-Vicodine-Marijuana-Ecstasy and Alcohol
Awatar użytkownika
slayer
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6853
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 9:03 pm

Re: Slayer

Post autor: slayer »

chociaz baw sie dobrze:)) ;)
Jazz is not dead, it just smells funny.
Awatar użytkownika
tomtomala
-#Weekend Warrior
-#Weekend Warrior
Posty: 2515
Rejestracja: wt gru 11, 2007 2:32 pm
Skąd: Basel

Re: Slayer

Post autor: tomtomala »

Nie będę się rozpisywał - bo i tak nie przekonam jednych ani drugich. Moim zdaniem DM ma się tak do CI jak Kaczor do salonów. DM to płyta żadna - ot włączam ją w pracy i nie muszę się martwić, że mnie w jakikolwiek sposób zaangażuje. Jest nijaka. I porównywanie jej do nawet najgorszej płyty Slayera jest totalną herezją, bluźnierstwem i kiedyś za takie kwestie przyjeżdżało Święte Oficjum i paliło ludzi na stosach :mrgreen:
ODPOWIEDZ