No Prayer to świetna płyta
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Nomadosław
- -#Trooper

- Posty: 314
- Rejestracja: ndz mar 03, 2013 9:10 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
No właśnie ja go polubiłem w momencie jak wychodził A Matter of Life and Death bo miałem dość tych coraz dłuższych kompozycji na tym albumie i do ta prostota No Prayera zaczęła mi się coraz bardziej podobać. Albumu podobnie jak Killers zawsze jakoś pomijałem, słuchałem po łebkach i to był błąd. Choć Killers to oczywiście jest wyższy poziom.
Re: No Prayer to świetna płyta
To nie jest fatalny album, dobry średniak i tyle. Na pewno nie jest lepszy od X-Factora tak na marginesie dodam.Maximus pisze:Nie twierdzę, że to całkowicie zły album, raczej średni. Moim zdaniem i tak o niebo lepszy niż płyty z Blaze'm czy TFF. Od czasu do czasu słucham go sobie i zęby mnie przy tym nie bolą
Re: No Prayer to świetna płyta
nie przekonałeś mniekrieg pisze:Na pewno nie jest lepszy od X-Factora tak na marginesie dodam.
Re: No Prayer to świetna płyta
Nie zamierzam, przecież to niemożliwe. Ja powiem, że jest świetny, Ty że do dupy, w życiu nie znajdziemy złotego środka.voivod' pisze:nie przekonałeś mniekrieg pisze:Na pewno nie jest lepszy od X-Factora tak na marginesie dodam.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: No Prayer to świetna płyta
W zasadzie nie dziwie się, że za najlepsze kawałki z tej płyty uważacie te najbardziej oklepane, tzn te z Best Of'ów, singlowe, najczęściej grane na żywo. Choć dla mnie już po takim czasie trącą chwilami tandetą, zwłaszcza "Holy Smoke", "Bring Your Daughter... To The Slaughter".
Myślę, że o sile tej płyty stanowią nie te przebojiki, tylko inne mniej znane, bardzo niedoceniane "Run Silent Run Deep", "The Assassin" i koncertowa torpeda "Public Enema Number One". Poza tym płyta ma świetny klimat, który jest zobrazowany na okładce, fotkach zawartych w lp/cd.
Słychać ewidentnie w tych numerach, że to już lata 90te, że zespół pozostawił w tyle niektóre rzeczy, rozwiązania, te charakterystyczne melodie i produkcje z lat 80tych na rzecz innych, bardziej adekwatnych do tych przecież nowych, innych czasów. Jest dużo prostszych, gitarowych cięć, brudnych riffów, trochę humoru(?) i dużo więcej tekstów trafiających na podatny grunt, które były bliżej samego życia, dotyczyły problemów socjologicznych i społecznych. Z pewnością pokusić się można o stwierdzenie, że na tym materiale Iron Maiden powrócili do swoich hard rockowych korzeni.
Czuć w tym wszystkim przyjemność i radość z grania. Niekiedy nawet można odnieść wrażenie, ze te kawałki pisały się same, jeden za drugim.
Jako całość, płyta może głowy nie urywa (może to przez ten rockowy sznyt), ale i tak jest bardzo dobrze, jest dużo dobrego materiału, dobrych tekstów, świetnych solówek Janicka.
Czego chcieć więcej?
Myślę, że o sile tej płyty stanowią nie te przebojiki, tylko inne mniej znane, bardzo niedoceniane "Run Silent Run Deep", "The Assassin" i koncertowa torpeda "Public Enema Number One". Poza tym płyta ma świetny klimat, który jest zobrazowany na okładce, fotkach zawartych w lp/cd.
Słychać ewidentnie w tych numerach, że to już lata 90te, że zespół pozostawił w tyle niektóre rzeczy, rozwiązania, te charakterystyczne melodie i produkcje z lat 80tych na rzecz innych, bardziej adekwatnych do tych przecież nowych, innych czasów. Jest dużo prostszych, gitarowych cięć, brudnych riffów, trochę humoru(?) i dużo więcej tekstów trafiających na podatny grunt, które były bliżej samego życia, dotyczyły problemów socjologicznych i społecznych. Z pewnością pokusić się można o stwierdzenie, że na tym materiale Iron Maiden powrócili do swoich hard rockowych korzeni.
Czuć w tym wszystkim przyjemność i radość z grania. Niekiedy nawet można odnieść wrażenie, ze te kawałki pisały się same, jeden za drugim.
Jako całość, płyta może głowy nie urywa (może to przez ten rockowy sznyt), ale i tak jest bardzo dobrze, jest dużo dobrego materiału, dobrych tekstów, świetnych solówek Janicka.
Czego chcieć więcej?
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: No Prayer to świetna płyta
Płyta jest mocno niedopracowana. No i oprawa trasy - bardzo skromna, taka klubowa, natomiast aż korciło aby te wszystkie efekty wykorzystać z Eddie'm wychodzącym z grobu i całą scenografią zbudowaną jako stary cmentarz albo wielka kaplica... Może to i sztampa ale można było tak zrobić, szkoda.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: No Prayer to świetna płyta
Dla mnie ten krążek jest bardzo dobry, jeden z lepszych IM. Pewnie dlatego, że po prostu lubię dobrego rocka, a tu jest go pod korek.
Przy okazji wrzucam wywiad z Michaelem Kenney'em, który maczał paluchy w tej płytce:
http://www.keyboardmag.com/article/Mich ... aiden/2314
Przy okazji wrzucam wywiad z Michaelem Kenney'em, który maczał paluchy w tej płytce:
http://www.keyboardmag.com/article/Mich ... aiden/2314
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: No Prayer to świetna płyta
Zdecydowanie jeden z przeciętnych ale i tak lepszy niż Virtual XI. Słychać przedsmak Fear of the Dark, który jest przecież o klasę lepszy of No Prayer.Zakkahletz pisze:Dla mnie ten krążek jest bardzo dobry, jeden z lepszych IM.
W ogóle No Prayer to takie Sin After Sin Judasów. Płyta jest bardzo nierówna: połowa utworów słaba.
Do tego ten refren z Public Enema Number One. Taki zadziorny kawałek z takim ślamazarnym refrenem - podobne to do The Longest Day co tylko potwierdza fakt, że IM obecnie zjadają własny ogon.
Ale subiektywnie mówiąc lubię nawet te płytę za pojedyncze utwory: za tytułowy, Bring Your daughter..., Run silent czy Tailgunner. Reszta może nie istnieć.
Ogólnie 5/10
Re: No Prayer to świetna płyta
a widzisz jakie są gusta i guściki
akurat refren do Public E. jest dla mnie najlepszym momentem calutkiej płyty (dosłownie nucę go:D), podobnie Longest Day - refren jest kulminacją wspaniałej zwrotki, uwielbiam go 
Re: No Prayer to świetna płyta
akurat tak byłoRALF pisze:korzystać z Eddie'm wychodzącym z grobu ....
https://www.youtube.com/watch?v=DGB2FZF ... A&index=32
Podobno nie na każdym gigu, np w Monachium był walking Eddie.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: No Prayer to świetna płyta
Ja podczas zwrotek obu utworów miałem ciary, ale przyszedł refren i... Ale fakt... bardziej byłem zawiedziony The Longest niż Public E. więc ten drugi minimalnie lepszy.remi pisze:a widzisz jakie są gusta i guścikiakurat refren do Public E. jest dla mnie najlepszym momentem calutkiej płyty (dosłownie nucę go:D), podobnie Longest Day - refren jest kulminacją wspaniałej zwrotki, uwielbiam go
- Adrian S.O.S.
- -#Rainmaker

- Posty: 6566
- Rejestracja: ndz lut 09, 2014 3:11 pm
Re: No Prayer to świetna płyta
Ja tam bardzo lubie ten mateirał, lubię Gersa, lubię to w sumie bardziej rockowe Maiden. Lubie ten luz na tej płycie. Public Enema Number One, Run Silent Run Deep, No Prayer For The Dying, The Assassin najlepsze kawałki. Bring Your Daughter... troche już mi się przejadł.
Re: No Prayer to świetna płyta
Teraz to żeś dowalił z tym Sin after Sin :/Rattlehead pisze:W ogóle No Prayer to takie Sin After Sin Judasów. Płyta jest bardzo nierówna: połowa utworów słaba.
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19523
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: No Prayer to świetna płyta
Jeżeli już to takie "Ram It Down" albo wcześniejsza "Rocka Rolla" są płytami bardziej jak to napisałeś "nierównymi". "Sin After Sin" nigdy takowym albumem mi się nie wydawał. Prędzej raczej kojarzył mi się z płytą, którą Judas Priest wpisał się i wszedł na dobre w prawdziwe heavy metalowe granie. Myślę, że ta płyta zdefiniowała styl Judas Priest czyniąc ja przy tym jeszcze lepszą i ostrzejszą niż dwie poprzednie. Dla mnie totalna jazda na miarę następnych odcinków pt. "Stained Class", "Killing Machine"..... Z takim "No Prayer For The Dying" ma na prawdę niewiele wspólnego.widman pisze:Teraz to żeś dowalił z tym Sin after Sin :/Rattlehead pisze:W ogóle No Prayer to takie Sin After Sin Judasów. Płyta jest bardzo nierówna: połowa utworów słaba.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: No Prayer to świetna płyta
Ram it Down jest gorsze od No Prayera, bo plastikowe i większość utworów jest kiepska, a Sin After Sin to właśnie bardzo podobny album jeśli chodzi o jego dajmy na to "równość" materiału.LukaSieka pisze:Jeżeli już to takie "Ram It Down"
Podobna liga i to nic, że to różne okresy i inna muzyka.
JP właśnie na Killing Machine zdefiniował swój styl. Skóry, ćwieki i prawdziwy heavy metal zaczęły się tak naprawdę od KM. SAS to dopiero przedsmak.LukaSieka pisze:Myślę, że ta płyta zdefiniowała styl Judas Priest czyniąc ja przy tym jeszcze lepszą i ostrzejszą niż dwie poprzednie. Dla mnie totalna jazda na miarę następnych odcinków pt. "Stained Class", "Killing Machine"
Re: No Prayer to świetna płyta
też bym powiedział właśnie, że bardziej mi ten opis do Ram it Down pasuje, tyle, że No Prayer..to album sporo lepszy
co do Sin after Sin to poza debiutem, dla mnie jednak najsłabszy Judas Priest lat 70, jest kilka znakomitych utworów, ale też kilka bardzo słabych
co do Sin after Sin to poza debiutem, dla mnie jednak najsłabszy Judas Priest lat 70, jest kilka znakomitych utworów, ale też kilka bardzo słabych
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: No Prayer to świetna płyta
Nie odkryłeś Ameryki, bo tak właśnie jestOdyseusz pisze:co do Sin after Sin to poza debiutem, dla mnie jednak najsłabszy Judas Priest lat 70, jest kilka znakomitych utworów, ale też kilka bardzo słabych
Re: No Prayer to świetna płyta
Nigdy mi ta płyta specjalnie nie podchodziła. Zacząłem ją ostatnio trochę katować. Zdania specjalnie nie zmieniłem, ale w tym patatajowym Bring your daughter jest zajebisty chórek- "aaaa"- kto to tam śpiewa? Szkoda, że wcześniej, ani później nie pojawiło się już takie coś w żadnym kawałku zamiast solowego śpiewania przez Bruca "ooooo"
Re: No Prayer to świetna płyta
Ten chórek to Bruce jak na mój gust.Slaug pisze:Nigdy mi ta płyta specjalnie nie podchodziła. Zacząłem ją ostatnio trochę katować. Zdania specjalnie nie zmieniłem, ale w tym patatajowym Bring your daughter jest zajebisty chórek- "aaaa"- kto to tam śpiewa? Szkoda, że wcześniej, ani później nie pojawiło się już takie coś w żadnym kawałku zamiast solowego śpiewania przez Bruca "ooooo"

