Jest lepiej. Na serwisach streamingowych pokasowali pierwotną wersję i zostawili tylko remix.
Najgorzej wyprodukowane albumy
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Nie usunęli
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
-
PowerSeventhSon
- -#Trooper

- Posty: 296
- Rejestracja: śr paź 15, 2014 11:08 am
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Przychodzą mi na myśl te albumy. Nie są to najgorzej wyprodukowane albumy, ale albumy, których brzmienie jest zdecydowanie najsłabszym elementem.
Iron Maiden- Brave New World
Helloween- Walls of Jericho
Black Sabbath- Born Again
Iron Maiden- Brave New World
Helloween- Walls of Jericho
Black Sabbath- Born Again
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19519
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Obie brzmią bardzo dobrze i charakterystycznie. Nie wyobrażam sobie tych materiałów z inną produkcją, a już na pewno nie tą dzisiejszą cyfrową, syntetyczną.PowerSeventhSon pisze: ↑wt mar 24, 2020 11:34 pm Helloween- Walls of Jericho
Black Sabbath- Born Again
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Z "Born Again" problemem nie jest (podobno) produkcja ale to, że ktoś przy ostatecznym mixie coś skaszanił. Inna sprawa, że mnie pasuje taka wersja Sabbath i to brzmienie mnie nie odrzuca. Nie wiem też do czego przyczepić się w "Walls Of Jericho" - tam wszystko jest raczej organiczne i nic bym nie zmieniał.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
A! Zapomniałem - oryginalna wersja Sacrifice "Torment In Fire". Album świetny - pełny dzikiego, Slayer-owskiego thrashowania ale brzmienie to naprawdę kompletny kapeć. Taka płyta bez produkcji. Nawet demo brzmiało lepiej 
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Peace Sells z 2011 to nie jest remix, tylko remaster i tam niczego nikt nie dogrywał. Zresztą na wydaniu z 2004, remixed and remastered, też niczego nie dograno. Na Rust in Peace z 2004 Mustaine musiał zaśpiewać w jednym kawałku ponownie (Take No Prisoners), bo zgubiono ponoć oryginalną ścieżkę wokalu. Ja w zasadzie nie słyszę różnicy.
-
Deleted User 2259
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
To w zremasterowanej wersji RiP w TNP jest dograny wokal rudego? nieźle
,no, ale śpiewał: Take no Prisoners, Take no shit!!! - uwielbiam
,no, ale śpiewał: Take no Prisoners, Take no shit!!! - uwielbiam
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Ponoć jest, wcześniej słyszałem, że zaśpiewał jeszcze na nowo w Rust in Peace... Polaris, ale to nieprawda. Nie znaleziono co prawda oryginalnej ścieżki, ale zastąpiono inną też z tamtej sesji. Być może podobnie było w Take No Prisoners.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Taki rzekomo słuchacz i nie słyszy róznicy w wokalach z remastera Rust in Peace. Nieźle. Różnica jest słyszalna i to mocno. Mi się w ogóle ten remaster nie podoba. Miedzy innymi przez te spieprzoną produkcje i te zmienione wokale
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Zaraz będzie podawanie Bon Jovi za przykład zespołu z najlepiej wyprodukowanymi albumami i Cinderella oraz Europe jako wzór najlepszych zespołów rockowych 
Słychac w tych nowo nagranych partiach wokalnych różnice. Przede wszystkim choćby to że śpiewa to 20 lat starszy Dave. Te wokale bardziej kojarzą się z manierą z późniejszych płyt jak Coluntdown czy Youthanasia niż z tym jeszcze bądź co bądź dzikim wokalem z Rust in PeaceAncientMariner pisze: ↑pt lip 03, 2020 12:55 pmTaki rzekomo słuchacz i nie słyszy róznicy w wokalach z remastera Rust in Peace. Nieźle. Różnica jest słyszalna i to mocno. Mi się w ogóle ten remaster nie podoba. Miedzy innymi przez te spieprzoną produkcje i te zmienione wokale
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
A co złego byłoby w stwierdzeniu, że Bon Jovi ma świetną produkcję? Osobiście nie słucham, więc się nie wypowiem, ale to przecież możliwe.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Gdybyście o tym nie przeczytali w internecie, to byście nawet nie rozpoznali różnicy (Taki wytrawny słuchacz jak Invader dopiero wczoraj się dowiedział, że w TNP dograno wokale). Przeskanowałem obie wersje, graficznie obie wyglądają tak samo, a niuanse w akcentowaniu kolejnych sylab są niemal nie do wychwycenia.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
W sumie po przeczytaniu powyższego wiem czemu trzymam się z daleka od remasterów Deth' i Bon Jovi 
- LukaSieka
- -#The Man Who Would Be Spammer

- Posty: 19519
- Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
- Skąd: Konin
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Ja niczego nie czytając, jakoś w 2005 roku słuchałem tego remastera "Rust In Peace", bo sobie kolega kupił. Poza tym, że brzmienie mi się bardzo nie podobało (zwłaszcza talerzy), to przy okazji "Take No Prisoners" od razu usłyszałem wyraźnie, że wokale są w niektórych utworach pozmieniane, ponagrywane na nowo. Nie wiem jak można tego nie dostrzec. Choćby właśnie przez te wyraźną późniejszą manierę Dave'a.
So what if the master walked on the water.
I don't see him trying to stop the slaughter.
-
Deleted User 2259
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Ja miałem RiP na kasecie jeszcze, ale to słuchałem wiele lat temu. Potem kupilem ta remasterke. Moze teraz bym wyłapał roznice, nie wiem. To nie jest moj topowy zespol, nie zastanawialem sie nad tym.
Re: Najgorzej wyprodukowane albumy
Dograne są tylko w Take No Prisoners, w Rust in Peace znaleziono inną wersję, ale z tamtej sesji. Po prostu wymyślacie sobie, że śpiewa innym głosem i tyle. Countdown zostało wydane 2 lata po Rust. Ciekawe co się Rudemu w wokalu odmieniło. Myśl człowieku, myśl.LukaSieka pisze: ↑pt lip 03, 2020 2:41 pmJa niczego nie czytając, jakoś w 2005 roku słuchałem tego remastera "Rust In Peace", bo sobie kolega kupił. Poza tym, że brzmienie mi się bardzo nie podobało (zwłaszcza talerzy), to przy okazji "Take No Prisoners" od razu usłyszałem wyraźnie, że wokale są w niektórych utworach pozmieniane, ponagrywane na nowo. Nie wiem jak można tego nie dostrzec. Choćby właśnie przez te wyraźną późniejszą manierę Dave'a.

