Trochę gówna się tu wylało, więc może przecedzę, co należy.
Generalnie tutaj padło tyle absurdalnych opinii, że nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji dalej. Bo sorry, ale jeżeli ktoś wyskakuje z tym, że Ulvera nikt nie zna... No z czym do ludzi

Tym bardziej, że to pokazuje kompletną nieznajomość jakiejkolwiek niszy poza metalową. Ale owszem, istnieje szeroko pojęta alternatywa, ma się całkiem dobrze i jak najbardziej można by dyskutować o tym, czy Ulver się "sprzedał", by w niej zabłysnąć. Inny układ odniesienia, analogiczne schematy.
Bon Dzosef pisze:
Judasi to gwiazda, która aspirowała do miana megagwiazdy.
Bon Dzosef pisze: ↑ndz lis 06, 2022 5:28 pm
Judasi całe lata 80 szukali jakby tu zostać megagwiazdą
Pewnie chcieli zagrać na tym słynnym Live Aid z Queen, Black Sabbath i Led Zeppelin, bo wtedy grały tam tylko megagwiazdy. Szkoda, że się nie złapali... O nie, czekaj. A to jeszcze było przed Turbo
Bon Dzosef pisze: ↑ndz lis 06, 2022 6:51 pm
Ojojoj, czy to aby nie jest ten przypadek?

Wiadomo, że nie.
Wiadomo, Senjutsu AOTY, a TBOS wzorcem z Sevres dla metalu. Tylko niestety w jakiejś równoległej linii czasowej
Bon Dzosef pisze: ↑ndz lis 06, 2022 2:35 pm
SfV to taki rozkrok miedzy heavy metalem (sredniej jakości), a przyjemnym rockiem dla amerykańskiej publiki. Take These Chains czy Another Thing Coming to mogliby nagrać KI$$.
No i co z tym KISS? Muzyka jest albo dobra, albo zła. Zauważyłbyś to, jakbyś jej słuchał. Bo ona nie kończy się na Maiden.
Bon Dzosef pisze: ↑ndz lis 06, 2022 4:46 pm
Oczywiście Maideni przebili wszystko co kiedykolwiek zrobili Priest już Phantomem, ale Hallowed to taki stempel jakości.
Trzeba być kompletnie zaślepionym, żeby pisać takie rzeczy xD No ale tutaj mamy przypadek kliniczny i nie ma co udawać, że jest inaczej. Od razu utnę wszelkiego rodzaju dyskusje i przerzucanie się tym tytułem. Z łatwością można sobie porównać częstotliwość słuchania IM/JP przez ciebie i mnie lub Sarda. Można też porównać ilość zaliczonych w tym roku koncertów tras LOTB/50HMY - no nie powiesz mi, że to co zrobiłeś mieści się w jakichkolwiek granicach normalności. Od razu uprzedzę fakty, że nikomu w portfel nie zaglądam i pochwalam niekiedy wręcz skrajny indywidualizm, więc ta wypowiedź nie ma charakteru jakiejkolwiek oceny. Przywołuję te tematy wyłącznie po to, żeby pokazać, że ktoś twojego pokroju zwyczajnie nie jest w stanie być w jakikolwiek sposób obiektywny. I nawet, jeśli będziesz ten zespół krytykował, to zrobisz to w dużo łagodniejszy sposób, niż my w stosunku do naszych ulubionych kapel.
To jest ta różnica właśnie między tob i powiedzmy Żelaznym. Żelazny zagłosuje na 666 - i spoko, jego wybór. Ale wiem, że on te płyty przesłuchał ileś tam razy, ma jakieś tło porównawcze i stoi za tym konkretna, merytoryczna opinia. U ciebie zawsze wszystko rozbija się o wspaniałość Iron Maiden i faktycznie, te posty wyglądają dość niepokojąco, bo przejawiają chorobliwe wręcz pragnienie udowadniania ich wielkości pod każdym kątem. Maiden to nie jakaś seksowna laska, tylko banda starszych panów, nie musisz walczyć o ich względy w internecie.
Szczerze to mam wyjebane w to, co kto mylśli o płycie wydanej, kiedy nie było mnie jeszcze w planach, ale jak n-ty raz wchodzę na jedyne w sumie forum, na jakim się udzielam i widzę te kretyńskie spazmy polewane śliną na myśl o Harrisie, to już zaczyna mnie to wkurwiać.
A, jeszcze w temacie wszelkiego sprzedawania się - jakie to tak naprawdę ma znaczenie? Czy motyw twórczy jakkolwiek wpływa na odbiór dzieła? Bo jeśli masz problem z tym, że to Turbo było próbą kupienia Ameryki i równocześnie ja tego problemu nie mam - pomimo, że słucham naprawdę totalnie niszowych wykonawców, którzy plują na komercję, to mamy tu całkiem ciekawą sytuację. No ale jak pisałem, mnie interesuje muzyka
