remi pisze: ↑pt lut 17, 2023 12:19 pm
Dokładnie, mnie przekonały właśnie remastery X Factora i BNW - te dwa brzmią najlepiej, Virtual też fajnie; co do nowszych od DoD mam PDisc (oczywiście poza TBoS), to już nie kupowałem remasterów. Akurat Maiden w 2014/2015 roku odwalili kawał dobrej roboty z digitalizacją i masteringiem pod iTunes. Jedyny minus to Death on the Road - on tylko brzmi świetnie w oryginale (np. Hallowed). Wersja remaster ma mniejszego kopa.
Dzięki za info. No i właśnie poluję na X Factora (więcej info wkrótce), bo nawet na Discogs remaster tego albumu zaczyna osiągać dziwne ceny (o pierwszym przezroczystym winylu nawet nie wspomnę). Skoro chwalisz Virtuala to też się skuszę. A DOD z AMOLADem to dla mnie mus.
BNW na czarnym winylu naprawdę mnie zachwycił i z przyjemnością posłucham ponownie dziś wieczorem.
remi pisze: ↑pt lut 17, 2023 12:19 pm
Dokładnie, mnie przekonały właśnie remastery X Factora i BNW - te dwa brzmią najlepiej, Virtual też fajnie; co do nowszych od DoD mam PDisc (oczywiście poza TBoS), to już nie kupowałem remasterów. Akurat Maiden w 2014/2015 roku odwalili kawał dobrej roboty z digitalizacją i masteringiem pod iTunes. Jedyny minus to Death on the Road - on tylko brzmi świetnie w oryginale (np. Hallowed). Wersja remaster ma mniejszego kopa.
To robią jeszcze remastery brzmiące lepiej od oryginałów?? Przeważnie wersje remasterowane to kupa głośnego, zbasowanego gówna. Aż nie chce mi się wierzyć.
remi pisze: ↑pt lut 17, 2023 12:19 pm
Dokładnie, mnie przekonały właśnie remastery X Factora i BNW - te dwa brzmią najlepiej, Virtual też fajnie; co do nowszych od DoD mam PDisc (oczywiście poza TBoS), to już nie kupowałem remasterów. Akurat Maiden w 2014/2015 roku odwalili kawał dobrej roboty z digitalizacją i masteringiem pod iTunes. Jedyny minus to Death on the Road - on tylko brzmi świetnie w oryginale (np. Hallowed). Wersja remaster ma mniejszego kopa.
To robią jeszcze remastery brzmiące lepiej od oryginałów?? Przeważnie wersje remasterowane to kupa głośnego, zbasowanego gówna. Aż nie chce mi się wierzyć.
Przecież pierwsze tłoczenie BNW to picture disc, który z reguły brzmi gorzej. W przypadku remastera z 2017 roku BNW brzmi doskonale na czarnym winylu, co potwierdzają opinie użytkowników Discogs, remiego i moja własna.
O DOD w remasterze czytałem gorsze opinie, w przeciwieństwie do AMOLAD. Tak czy owak te dwa albumy dotrą do mnie z Winylowni po weekendzie.
Z first pressa Japończyków zależy mi tylko na pierwszych trzech albumach. Mam już Iron Maiden i Killers, teraz czekam na dostawę TNOTB. W przypadku pozostałych z lat 80tych jestem zadowolony z europejskich, brytyjskich i jednego USowego.
Pierre Dolinski pisze: ↑sob lut 18, 2023 8:32 pm
O USowych mówi się w necie, że degradują się szybciej. Konkretnie edycja Castle z 1995 roku z bonusowymi CD.
Nie wiem, w moim przypadku mówimy o first pressie SiT na winylu od Capitol.
Gdyby to była wyłącznie kwestia EQ, to wystarczyłyby mi mp3.
Żeby nie było, że próbuję zredukować ten argument do absurdu, to porównywałem winyla z Tidal Masters i BNW brzmi lepiej z winyla.
I choć korzystam z najwyższego pakietu Tidala, cenię go za wygodny dostęp do dyskografii Iron Maiden, to jeśli mam słuchać BNW w całości wolę się pofatygować z ustawieniem winyla.
Bez Blood Brothers lubiłbym ten album znacznie bardziej. Out of the Silent Planet, Thin Line Between Line and Hate i Fallen Angel należałoby troszkę dopracować, a Dream of Mirrors o minutę skrócić. Z Wicker Manem się jakoś przeprosiłem, to dobry utwór i jego poziom przereklamowania jest o wiele niższy niż Blood Brothers. W rankingu znajduje się u mnie po 5 pierwszych z Dickinsonem i między albumami z Di Anno. Aaaa, jeszcze refren w tytułowym, też do wymiany bo tak słaby refren w tak znakomitym utworze to trochę jednak się nie godzi. Ghost of Navigator, Nomad i fantastycznie heavy-metalowy Mercenary to chyba mój Top 3.
Kurczę u mnie właśnie BB wynosi ten album na 10/10 (jako jedyny Maiden), ale co człowiek, to opinia. Gdybym na sile musiał szukać jakiegoś momentu do poprawki to aby pierwszy refren w Silent Planet był szybki jak drugi .
gumbyy pisze: ↑sob cze 10, 2023 9:20 am
Album broni się po latach i wciąż często gości w moim odtwarzaczu. Do refrenowych powtórek po prostu przywykłem
No ja właśniem słucham po dłuższym czasie (będzie mini recenzja w tym dziale, gdzie są recenzje) ale te powtórzenia refrenów jeszcze bardziej mnie rażą, banał jakich mało. Oczywiście czasami się to sprawdza, ale imo nie na tej płycie. Produkcja taka se, ale wtedy nie miałem zastrzeżeń. Bruce i gitarzyści ostatni raz w takiej dobrej formie (przynajmniej na płytach IM, jesli chodzi BD)
Przypomniałem sobie ostatnio pewną rzecz.
Czytałem kiedyś Metal Hammera tuż przed wydaniem BNW. Byl tam wywiad z Janickiem na temat nowej płyty. Redaktor opowiadał jak mu się podobały udostępnione dla prasy utwory do posłuchania. Były one cztery i Janick powiedział, że są to po prostu cztery pierwsze utwory na płycie. I teraz najciekawsze - powiedział też, że jego ulubionym kawałkiem z BNW jest utwór pt. Once, w którym Steve opowiada o relacjach ze zmarłym ojcem. I tak się zastanawiam: WTF?! Pierwsze co pomyślałem, to to, że ten Once to po prostu Blood Brothers, w którym później najwyraźniej zmieniono tytuł. No ale BB jest czwartym kawalkiem na BNW, a Once nie był żadnym z tych czterech pierwszych co słyszał redaktor. Jak dla mnie możliwe są dwie opcje:
1. Once to Blood Brothers, z tym, że zmieniono potem nie tylko tytuł, ale też kolejność utworów na płycie.
2. Istnieje! jakiś niewykorzystany numer z BNW, który porusza podobną tematykę do BB.
Punkt 2 jest niezwykle ekscytujący, czy to może być prawda? Ktoś wie coś na ten temat?
Ciekawy wątek, nigdy nie słyszałem nigdy o kompozycji Once. Ale zakładam, że chodzi o Blood Brothers.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Schizoid pisze: ↑wt lis 18, 2025 10:43 pm
Ciekawy wątek, nigdy nie słyszałem nigdy o kompozycji Once. Ale zakładam, że chodzi o Blood Brothers.
Też pierwsze słyszę o "Once". Według mnie chodzi o BB, a Jan możliwe, że użył nazwy kawałka z czasu jak jeszcze nie miał tytułu. Muzycy często mają takie swoje "nazwy" dla kawałków, które powstają w trakcie ich komponowania. Z wypowiedzi Jana nie wynika też, że to musiał być numer, którego ten redaktor nie słyszał.