Jakiś czas temu natknąłem się na informację o mini-trasie zespołu Icon. To warszawski skład grający rockową muzykę z wpadającymi w ucho melodiami, czasem ciekawymi solówkami, polskimi tekstami i dobrym, żeńskim wokalem. Miałem przyjemność widzieć ich na żywo 5 razy (w latach 2015-2019) oraz raz nieprzyjemność. Ten ostatni koncert miał miejsce w 2022 roku, już z nową wokalistką, która go totalnie położyła. Częściowo ze swojej winy (brak znajomości tekstów i mylenie ich mimo korzystania z tableta), częściowo z przyczyn, na które niecałkiem miała wpływ (problemy z głosem). Koncert odbywał się w styczniu, ale pamiętam, że już wtedy pojawiała się okrzyki "sławiące" putasa. Po tym koncercie straciłem zespół z radaru, uznałem, że nie chcę słuchać kaleczenia numerów, które mi się podobają. Jednak postanowiłem sprawdzić tę trasę w internecie i wpadłem na ich fejsa. Okazało się, że od 2022 zespół zaliczył przerwę oraz kilka zmian w składzie, w tym kluczową - powrót "starej" wokalistki

Z innych poważnych zmian odszedł jeden z gitarzystów, a jednocześnie jeden z kompozytorów i autorów tekstów. Kluczowa była jednak zmiana za mikrofonem i ona sprawiła, że postanowiliśmy się wybrać do Chmur.
Na rozkładzie były 3 zespoły i napięta czasówka, prognozująca obsuwę, 19:30 - drzwi, 20:00 - support 1, 20:30 - support 2, 21:00 - Icon. To nie miało prawa się udać. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że z racji położenia w Chmurach o 22:30 wjeżdża cisza nocna i koncerty muszą się skończyć przed tą godziną.
Jako pierwsze zaprezentowało się Tamto. Szczerze mówiąc nie mieli zbyt wiele do pokazania. Zagrali 3 swoje numery oraz Polski, Holy Diver i For Whom the Bell Tolls. Nie były to dobre wykonania. Muzycy się rozjeżdżali, wokalistka... no cóż z Dio nie było tragicznie (chociaż zaśpiewała go dość specyficznie), ale ta Meta - brrrr. Lepiej wypadły własne numery. Jeden z gitarzystów zagrał tam nawet jakąś fajną melodię i kawałem solówki (utknęło mi w pamięci). Później okazało się ten gitarzysta zasilił Icon na drugiej gitarze, co pewnie tłumaczyło ich występ na supporcie. Zdecydowanie sporo pracy przed nimi, ale są w miarę młodzi (studenciaki). Natomiast ten zespół ze wszystkich występujących ma zdecydowanie najwięcej znajomych i rodziny - sala była pełna.
Ze skojarzeń wizualnych basista wyglądał jak skrzyżowanie młodych Briana Maya i Jana Bo, natomiast wokalistka skojarzyła się żonie z zamkową szczurzycą tyle, że ubraną

Tamto grało pełne 30 minut, więc przewidywania co do obsuwy stały się rzeczywistością.
Po 20 minutowej przepince na scenie pojawił się zespół Ikahari. Mogę o nich powiedzieć, że byli lepsi technicznie, a wokalistka lepiej panowała nad głosem. Z drugiej strony wszystko co zagrali było takie samo. Nic tam nie zapadało w pamięć. Wokale też prowadzone wg jednego schematu. Dało się posłuchać, ale nic poza tym. Trochę syndrom Scream Maker (tylko, że słabiej) - niby wszystko ok, ale po co. Najlepsze w secie to dwa ostatnie (m.in. Wheel of Fortune - jedyny na YT, widziałem sprawdzając zespół).
Wreszcie o 21:35 na scenie pojawił się Icon. Dostałem dokładnie taki koncert jakiego oczekiwałem. Dobre wpadające w ucho melodie, dobry wokal i dużo dobrej zabawy. Set składał się zarówno ze starych, dobrze znanych mi numerów jak i z kilku nowych wydanych na EP Faraon (nagranej z "pośrednią" wokalistką), jednego nowego oraz coveru RTTH. Niestety ze względu na opóźnienia zespół musiał dość szybko pędzić z setem. Na bisy nie starczyło czasu (a można było nie grać RTTH), a całość zakończyła się o 22:35, więc i tak już po czasie.
Dźwięk w Chmurach nie najgorszy. Może Icon początkowo trochę za głośno. Trzeba było się mocno wsłuchiwać, żeby słyszeć solówki. Potem było wciąż głośno, ale bardziej selektywnie.
Ze "śmiesznych" sytuacji było tam dwóch starszych dziadków, lekko dziabniętych, który kupili sobie koszulki. Jeden sprytnie założył nową na wierzch swojej, ale drugi postanowił zmienić, a był już w stanie zataczania się i potykania o krzesła. Zdjęcie koszulki to prosta sprawa, ale założenie nowej... no w sumie miał problem, żeby ją rozłożyć i zrobić ten otwór, w który wkłada się ciało

W końcu stwierdził, że za mały rozmiar i poszedł wymieć. Ostatecznie chyba odniósł sukces, bo potem kręcił się w tej nowej.
Szybko się zwinęliśmy, bo to jednak środek tygodnia i następnego dnia na żonę czekała praca, a na mnie 75km na rowerze
Na koniec jeszcze wątek gospodarczy (chociaż w obecnej sytuacji na świecie raczej polityczno-gospodarczy). Wracając z koncertu planowałem zatankować samochód, więc jadąc "tam" zerknąłem na ceny na Orlenie (7.79 tańsza ropa, 7.99 droższa). Gdy wracaliśmy było już 7.99 / 8.19, ale na BP (na którym planowałem tankować) jeszcze po 7.74, więc zadowolony napełniłem bak "po starej cenie".